środa, 5 czerwca 2013

Rozdział 2

        Sandie wstała rano szczęśliwa z wczorajszego spaceru.Rozglądnęła się po pokoju.Widząc że nikogo nie ma włączyła na całkowitą głośność muzykę.Nagle usłyszała ciche:
-Sandie.
To był ten sam głos co w piwnicy.Nie zastanawiając się wybiegła z pokoju przestraszona.
-Sandie!Co się stało?-Na korytarzu pojawił się Fabian.Czerwonowłosa stanęła i spojrzała się na niego przerażonym wzrokiem.
-Ja zapomniałam zakręcić wodę.-Po chwili zorientowała się że to była najgłupsza wymówka jaką mogła wymyśleć.
-Wodę?
-Tak.-Pobiegła dalej czując że zalewa ją fala wstydu.Weszła do łazienki przemyła twarz i spojrzała w lustro szepcząc:
-Było tak głośno że nie mogłam nikogo słyszeć.Tak jakby ktoś mi szeptał do ucha.
 Dalej przeglądała się swojemu odbiciu.Zobaczyła że jest strasznie blada.Po chwili zobaczyła że ktoś za nią stoi.Podskoczyła,lecz jednak po chwili uświadomiła sobie że to tylko Nathalia.
-Co ? Koszmarki White?-zrobiła skruszoną minę.
-Nie Smith.Chociaż śniłaś mi się dzisiaj.To można zaliczyć do koszmaru?-uśmiechnęła się do niej.
-Myślisz że mnie to boli?
-Myślę ze cię zaboli jeśli zaraz nie zamkniesz się.
Sandie wyszła zostawiając blondynkę w łazience.Udała się do pokoju gdzie nadal dudniła muzyka.Wyłączyła ją i spojrzała na godzinę.Stwierdziła że musi się przebrać i wyjść na boisko na eliminacje do drużyny.Na miejscu już była Katie mierząc się wzrokiem z Nattem.
-Katie?Byłaś dzisiaj w pokoju jak wstałam?-spytała się Sandie.
-Nie.Wyszłam o ósmej by rozgrzać się przed eliminacjami,a potem pobiegłam pod prysznic na sale gimnastyczną.
-Aha.
-A czemu pytasz?
-Nie ważne.
-Ale...-Nagle dziewczyny usłyszały trenera.
-Ustawić się na białej lini!
Uczestnicy posłusznie ustawili się.
-Zaczniemy od drużyny damskiej! Ten kto chcę ubiegać się o pozycje bramkarza proszony jest ustawić się po mojej lewej stronie.
Z szeregu wyszły trzy dziewczyny.Nathalia,Charlotte i Tatiana.
-Nathalia!?Ha ha-zaczeła się śmiać Sandie- Przecież ty sobie tam paznokcie połamiesz!
-Cicho!-uciszył ją trener.
-Nie od ciebie zależy czy będę w drużynie-parsknęła na Sandie Nathalia.
-Panno Smith kapitan drużyny także wybiera skład.A że panna White jest kapitanem to też ona ustala kto będzie.-odezwał się nauczyciel.Trener zaczął naradzać się z Sandie.Czasami patrzeli się w stronę wysuniętych do przodu zawodniczek.
-Decyzja zapadła!
-Z wielką przykrością i obrzydzeniem stwierdzam że najlepszym bramkarzem z was jest Smith.-Oznajmiła czerwonowłosa krzywiąc się.Rekrutacja zawodników przebiegała sprawnie,spokojnie i szybko aż do momentu,gdy Sandie jak zawsze wzięła do drużyny Katie.
-Taką łamagę?-odezwał się Nathaniel.Katie podeszła do niego ze spokojem.Odległość między nimi wynosiła kilka centymetrów,prawie stykali się nosami.
-Powtórz.-szepnęła groźnie Katie.
-Ł-a-m-a-g-a-przeliterował patrząc się nadal jej w oczu.Czarnowłosa po tym słowie bez zastanowienia podniosła nogę,kopiąc go między nogi.Chłopak złapał się za bolące miejsce i po cichu przeklinał na dziewczynę.Koledzy z drużyny zaczeli wiwatować i robić gromkie:
-Uuuuuuu.-Fabian pomógł mu wstać.Kiedy już się otrząsnął i został wywołany podszedł do niej po czym szepnął:
-Nagrabiłaś sobie.-Obszedł ją i stanął koło trenera w drużynie męskiej.Spojrzał się na jej zadowoloną twarz zabójczym spojrzeniem,a gdy zobaczył że ona sobie z niego kpi zaczął mamrotać pod nosem:
-Zabije ją.Fabian trzymaj mnie.
-Spokojnie.Ja ją lubię-przyjaciel zrobił tylko na Fabian minę typu,,I ty też przeciwko mnie?".Reszta eliminacji przeszła szybko i bez problemów.
Cała ekipa damska postanowiła iść na lody jednak Nathalia stwierdziła że nie będzie iść w towarzystwie Sandie.
-Czemu tak się nie lubicie?-Spytała jedna z zawodniczek.
-Nie twoja sprawa-parsknęła Sandie.Katie szybko szturchnęła ją pokazując że znowu niemiło się zachowała.
-Oj no dobra. Po prostu nie chcę mi sie o tym gadać bo mi się rzygać chce jak słyszę jej nawet imie a co dopiero gdy o niej myślę-oznajmiła szybko Sandie i zrobiła teatralnie odruch wymiotny.Dziewczyny zaczęły się śmiać.Po udanym wypadzie na lody Sandie i Katie szybko wbiegły do pokoju by nie przyłapano ich na tym że szwendają się po ciszy nocnej.
-Jutro jest test z biologi.Powtórz sobie wszystko. Uczyłaś się w ogóle?-spytała czarnowłosa przyjaciółki.
-Tak trochę. No okej powtórzę. Gdzie jest nasza księżniczka?
-Na pewno nei u księcia Chrisa.
-Czemu nie?
-Christopher już się męczy tym ciągłym przepraszaniem.Sandie?
-Tak?
-Ruszałaś moje notatki?
-No co ty! Nie.-Katie szybko przebierała rękoma po różnych papierach.Z przerażoną miną uświadomiła sobie że ich nie ma.Złapała się za głowę szepcząc wszystkie możliwe miejsca gdzie mogła je zostawić.Do pokoju weszła ich ulubiona blond współlokatorka.
-Coś się stało?-była nadzwyczajnie zadowolona.
-Tak!Nie mogę znaleźć notatek.Widziałaś je może?
-Te na stole to były twoje notatki?-zamurowała się.Pobladła nadal patrząc na biegającą po pokoju Katie.
-Tak i to takie bardzo ważne.-Widząc minę Nathali Sandie zwróciła się do niej:
-Co z nimi zrobiłaś?-Katie szybko odwróciła się w stronę blondynki.
-Ukradłaś mi je?
-Nie-pisnęła cicho-Ja...
-Co ty?!-krzykneła Katie.
-Ja nie chciałam.
-Czego nie chciałaś!?
-Spaliłam je myśląc że to notatki Sandie-szepneła cicho.
-Słucham?!-wybuchnęły obydwie dziewczyny.
-Nie wiedziałam że jesteś taką....taką...-zaczęła Katie nie mogąc wydusić zdania ze wściekłości.
-Suką...-wymsknęło się Sandie.-Wyjdź lepiej albo ci krzywdę zrobię.
Nathalia szybko wyszła z pokoju łapiąc po drodze swoją  bluzę.
-To co robimy?-potarła rękoma Sandie.
-Coś żeby jej dokopać.
-I właśnie tego cię uczyłam.
-Jutro w nocy?
-Tak.To będzie zemsta-zaczeły się obydwie śmiać-A teraz zabierzmy się za tą biologię.
Uczyły się do późna.Nagle Katie przypomniała sobie że zostawiła w pralni swój mundurek.Zeszła tam i sięgnęła po mundurek na lince.Nagle światło zaczęło mrugać.Czarnowłosa myśląc że przegrzała się żarówka nadal ściągała ubrania.Coś ją podkusiło żeby spojrzeć na wielkie lustro z ukosa. Zobaczyła za sobą czyjąś sylwetkę.Szybko zamknęła oczy przypominając sobie senne koszmary.Policzyła do dziesięciu i otworzyła je.Spostrzegła że to były zwidy gdyż nikogo w pomieszczeniu nie było.Złapała ubrania,odwróciła się i ujrzała za sobą postać z długimi prostymi włosami.Była tak blisko niej że stykały się nosami.Zrobiła krok do tyłu,lecz niefortunnie się przewróciła,zamknęła oczy.Nagle coś dotknęło jej ramienia.Pisnęła.
-Evans co ci odbiło?-usłyszała znienawidzony głos Natta.
-Nie twój interes-wydyszała.
-Czyżbyś się bała duchów?-zaśmiał się.
-Jesteś żałosny.
-A właśnie.Miałem się chyba zemścić.-uśmiechnął się łobuzersko i zgasił światło. Przerażona Katie upuściła ubrania i w panice stała nieruchomo.Nagle poczuła czyjś oddech na karku.
-Nadal będziesz się tak ze mną droczyć?-wyszeptał jej do ucha.Przełknęła ślinę.On ją sprawnym ruchem obrócił w swoją stronę.Czuła jego ciepły oddech na swojej twarzy.Chociaż nic nie było widać to ona zobaczyła za nim kobietę ubraną na biało.Szybko przytuliła się do niego,zamykając oczy mówiąc:
-Zapal światło!Proszę!
-Evans spokojnie-nie wiedząc co się dzieje uspokajał ją Nathaniel.Zerknęła tam jeszcze raz gdy ujrzała z bliska twarz postaci zaczęła panikować:
-Zapal!Proszę!-krzyczała przez łzy-Zabierz to!
-Nie mogę iść bo trzymasz się mnie!-krzyknął zdezorientowany Natt.Czuł jak coraz mocniej łapała się jego koszuli.Słyszał jak płaczę mamrocząc by zapalił światło.Niespodziewanie światło się zapaliło.Sandie spojrzała na ich oboje:
-Co się stało?-Katie szybko puszczając Nathaniela podbiegła do przyjaciółki i się do niej przytuliła.
-Ona tu była.Czarne włosy,pocięte gardło.Sandie zabierz mnie stąd-dalej płakała.Sandie nie wiedząc co się stało powiedziała:
-Ciebie też ktoś wzywał?
-Co?-zaciekawił się blondyn.
-Zmywaj się!-warknęła Sandie.Chłopak szybko wyszedł z pralni zostawiając je same.
-Słyszałaś mnie?-szepnęła Katie.
-Nie.Słyszałam własne imię nie wiedząc kto je mówi.
Gdy rano Sandie i Katie wstały nie czuły się najlepiej nie mogły spać rozmawiając o tym co je spotkało, poszły pod prysznic i ruszyły szybkim krokiem na lekcję.
Na sprawdzianie z  biologi się nie skupiły chociaż uczyły się do późna. Po wyjściu z klasy rozmowę zaczęła Katie
-dostane pałe na stówę
-ja też-odparła Sandie
-Koszmar
-a może na poprawę humoru zrobimy Nathali ten kawał?- uśmiechneła się brązowooka
-Zawsze wiesz co mi powiedzieć-powiedziała z uśmiechem niebieskooka
Kolejne lekcje to był dla niech koszmar. Następnie dziewczyny udały się do stołówki na obiad zajęły stolik i zaczęły jeść sałatkę z kurczakiem. Po chwili przysiadł się Fabian zajął miejsce naprzeciwko Sandie a Natt naprzeciwko Katie
-hej co tam u was-zapytał Fabian
-a może być.-powiedziała Sandie
Zajęli się sobą. A Natt zaczął rozmawiać z Katie
-jak się czujesz?-spytał się blondyn
-Już lepiej ale nie spałam przez pół nocy
-jesteś pewna ze coś tam widziałaś ?
-tak jestem pewna a potem jeszcze Sandie powiedziała ze słyszała ten głos.
-spokojnie będzie dobrze
zdziwiło ją to że tak się o nią martwi ale jak na razie pasowało jej to
po obiedzie dziewczyny ruszyły do pokoju.
-idziemy spać tak na godzinkę?- zapytała Katie
-tak ale potem szykujemy kawał?-uśmiechnęła się
-Tak-odpowiedziała z uśmiechem Katie
Położyły się spać spały trochę dłużej niż chciały wstały o 18
-ej chce ci się schodzić na kolacje-spytała się Sandie
-nie ale jestem głodna.
-to może ja pójdę nam po kanapki
-ok
poszła do stołówki wzięła kanapki w drodze powrotnej wpadła na Fabiana
-hej-powiedział
Hej- uśmiechnęła się
-słuchaj czy to prawda co mówił Natt? Że słyszysz głosy?
-Wiem ze to brzmi jak bym zwariowała ale tak.
-Ja ci wierzę. No i wiesz jest jeden sposób żeby się przekonać
-jaki?
-musimy tam iść. Dzisiaj o pierwszej?
-dobra ale czy to dobry pomysł?
-Tak spokojnie nie bój się nie będziesz sama-powiedział Brązowowłosy uśmiechając się lekko
-oki to dzisiaj o pierwszej przed pralnią-powiedziała z uśmiechem Sandie
-to do zobaczenia-odparł chłopak
poszła do pokoju i zjadła z przyjaciółka kolacje
-To zróbmy tak puścimy jej klątwę potem ty się przebierzesz wejdziesz do szafy a gdy będzie chciała wyjąć rzeczy z szafy ty ją przestraszysz ok?
-Dobry pomysł tylko problem numer jeden jak ją namówimy do oglądania z nami filmu?
-Spokojnie coś się wymyśli
Po jakimś czasie Przyszła Nathalia
-Hej oglądasz z nami film-spytała się Sandie
-A jaki?
-klątwę
-chyba nie mam ochoty
-Tylko nie mów ze się boisz
-nie nie boje się
-To udowodnij-powiedziała zadziornie Sandie
-ok.
usiadły na łóżku włączyły film. Sandie i Katie przez cały film siedziały spokojnie za to Nathalia piszczała krzyczała itp.
-dobra idę od toalety-powiedziała blondynka
i wyszła z pokoju
-dobra Katie to nasza szansa szybko!-powiedziała czerwonowłosa
ubrała ja w białą sukienkę , zaczesała włosy do przodu i schowała się do szafy
po chwili przyszła Nathalia.
-Gdzie jest Katie-zapytała
-poszła do toalety nie spotkałaś?
-nie
-a to pewnie się minęłyście
po 5 minutach Nathalia zajrzała do szafy i wtedy wyskoczyła Katie
-aaaaa....- pisnęła dziewczyna i wybiegła z pokoju zapłakana
przyjaciółki zaczęły się śmiać
-To było dobre -powiedziała Katie
I zaczęły się śmiać głośniej. Po jakimś czasie czarnowłosa poszła spać a czerwonowłosa pozorowała sen czekała na spotkanie z brunetem.
Gdy juz dochodziła godzina pierwsza Sandie wyszła po cichu z pokoju. Przed pralnią czekał już Fabian.
-To wchodzimy?
-Najwyraźniej.-otworzył przed nią drzwi i po cichu zeszli do pralni.Czekali,krzyczeli lecz nic nie ujawniło się im ani nic nie było słychać.Usiedli pod ścianą.Sandie po godzinie stwierdziła:
-Może naprawdę się przesłyszałam?
-A Katie?
-Może była zmęczona?
-Poczekajmy jeszcze chwilę-Nastała cisza.Fabian cały czas zerkał w stronę Sandie.Widząc że jej zimno założył jej na ramiona bluzę:
-Dziękuję-szepnęła zawstydzona.-Spojrzał w jej brązowe oczy.Trwali tak przez chwile.Po chwili chłopak stwierdził że się odważy.Złapał ją za rękę i powiedział:
-Zawsze możesz na mnie liczyć.-przybliżając twarz cały czas patrzył się w jej oczy.Nagle światło zaczeło mrugać.Zaczeli się rozglądać po pomieszczeniu.Nadal jednak nie było nikogo widać:
-Sandie.-szepnęło coś koło jej ucha.Odwróciła się lecz nikogo nie zauważyła.
-Sandie...Trzy lecz sześć.Słyszą lecz nie widzą.Widzą lecz nie słyszą.Czują nie liczni,a każde z nich strachem przepełnione i nie wiedzą...-głos był tak cichy i przerażający że Sandie przeszły ciarki po plecach.Nagle Fabian podskoczył:
-Co się stało?-przeraziła się czerwonowłosa.
-Nic.Słyszałaś coś?
-Nie-skłamała.-wracajmy.
-Czemu tak szybko?
-Bo chcę spać.
-Dobranoc Fabian.
-Dobranoc. Czemu tak pędzisz?
-Sen mi ucieknie.-Wgramoliła się szybko na góre do pokoju.Położyła się i analizowała w głowie co się właściwie przed chwilą stało.
Minął tydzień od tego incydentu.A Sandie nadal nie wiedziała co właściwie sie stało w pralni.Szerokim łukiem omijała Fabiana.Nie chciała słyszeć pytań na ten temat.Nie spotkała go ani razu w ciągu tego tygodnia.
-Sandie-zagadała Katie-Kogo jest ta bluza w szafie?
-Yyyyy-Sandie przypomniała sobie że odłożyła tam bluzę Fabiana.
-Sandie?-zrobiła podejrzaną minę czarnowłosa.
-Musze lecieć-brązowooka szybko pobiegła do pokoju,złapała bluzę i wybiegła szukając bruneta.
-Fabian-krzyknęła-Musze ci to oddać.-Chłopak odwrócił się do niej i uśmiechnął szeroko.
-No szukałem cię przez tydzień.Gdzie byłaś?
-Pod ziemią-wyszczerzyła się tajemniczo.
-Może chcesz iść na spacer?
-Teraz?No mogę.
-Czy możesz mi powiedzieć czemu wtedy tak szybko uciekłaś?
-Nie chcę o tym gadać.
-Rozumiem.-Nagle do bruneta podbiegła Nathalia tuląc się do jego ramienia:
-Fabian!-pisnęła słodko-Miałeś mi pomóc w lekcjach.
Chłopa przewrócił oczami lecz nie potrafił jej odmówić.Sandie spojrzała się wzrokiem zabójcy na blondynkę.
-Przepraszam muszę iść.Może jutro?-spytał chłopak Sandie.
-Dobrze więc jutro.
Fabian odwrócił się i ruszył w stronę biblioteki z "rzepą" na ramieniu.Rzepka jednak odwróciła się i pokazała czerwonowłosej język.
-Tylko go sobie nie odgryź-mruknęła Sandie.-Ciekawe gdzie jest Katie?
Dziewczyna poszła do pokoju lecz i tam nie zastała przyjaciółki.Spojrzała przez okno i zobaczyła dość ciekawy widok.Katie szła z Chrisem śmiejąc się głośno.Spojrzała w górę na Sandie i zachęcając ręką wołała żeby do nich zeszła.Sandie wiedziała że przyjaciółka nigdy nie zostawi jej samej.
-Jak tam gołąbki?-Spytała Sandie.
-Jakie znowu gołąbki?-zdziwiła się jej przyjaciółka.
-A co nie chcesz być moim gołąbkiem?-zrobił minę zranionego szczeniaczka Chris.Czarnowłosa uderzyła go delikatnie w ramię czerwieniąc się na co wszyscy wybuchli śmiechem.Chodzili i rozmawiali.We trójkę bardzo dobrze im się spędzało czas,jednak Sandie czuła że brakuje jej Fabiana.
Nagle zobaczyła że owa osoba idzie w ich stronę wraz z Nathanielem.
-Cześć Sandie.Moje lekcje z Nathalią dobiegły końca.Chcesz sie teraz przejść?
-A może chodźmy gdzieś razem? Wszyscy?-wybroniła się Sandie.chłopak spojrzał na nią z niezadowoleniem i z zawiedzioną miną się zgodził.Usiedli na trawie,śmiejąc się i rozmawiając:
-Czy uważacie że za dużo jest par na świecie?-wtrąciła Katie.
-Mówisz tak tylko dlatego że nie znalazłaś sobie chłopaka-spojrzała na nią Sandie.
-Ale wszędzie je widzę!
-W podświadomości pewnie chcesz takiego mieć!
-Czy ty na mnie krzyczysz?!
-Ty zaczęłaś!
Chwile po tym zaczęły się śmiać. Sandie zaczęła łaskotać przyjaciółkę na oczach chłopaków.Tarzały się po ziemi,krzycząc na siebie.Za chwile Chris szepnął do Natta i Fabiana:
-I spójrzcie na to.Dwie prawie dorosłe dziewczyny bawią się jak dzieci.Co zrobią jak ktoś się wtrąci?-Spojrzał znacząco na chłopaków.Nagle dołączyli się do dziewczyn.
-Dziewczyny kontra chłopacy?Nie ładnie!-krzyknęły dziewczyny.Chris jak i Natt zajęli się Katie która śmiała się i szarpała.Fabian podszedł do leżącej Sandie.
-Nie próbuj!-uśmiechnęła się.Lecz po chwili zaczęła się śmiać gdy poczuła że ktoś ją łaskocze.Przewróciła go wymachując nogą.Nagle usłyszeli krzyk:
-Christopher! Co ty wyprawiasz?!Chcę z tobą pogadać!-to była Nathalia.Chris szybkim krokiem podszedł do niej po drodze przepraszając że musi już iść.Fabian z Sandie uspokoili się i  znowu zaczęli głęboką rozmowę.Jednak Nathaniel stwierdził że musi konkurować z Katie.
-Nie myśl o tym!-widząc że blondyn przymierza się do łaskotania wstała i zaczęła uciekać.Jednak Nathaniel nie chciał się poddawać.Złapał ją przewracając na ziemie.Usiadł na niej okrakiem i szepnął przed jej twarzą:
-Nadal się nie zemściłem.
-Żartujesz sobie?
-Nie.-Zaczął ją łaskotać.Sprawnym ruchem wyswobodziła się z jego  sideł i pobiegła do Sandie.
-Ratuj!Ten małpiszon biegnie!-krzyczała Katie.Zmęczeni usiedli i rozmawiali o wszystkim i o niczym.
-Katie idziesz do pokoju?-spytała Sandie.
-Nie. Ja jeszcze muszę iść po ubrania.Wróć z chłopakami.
-Okej.
Czarnowłosa udała się do pralni.Porzuciła dawno tamte wspomnienie.Zaczęła ściągać swoje koszulki.Zgasło światło.Podskoczyła lecz nadal sobie powtarzała:
-Nic się nie dzieje.To nic.
Poczuła czyjąś rękę na ramieniu.Zaczęła się wyrywać.Po chwili usłyszała:
-To już twój koniec...
Krzyczała i piszczała.Po chwili zapaliło się światło odsłaniając roześmianego Natta.
-Żebyś widziała teraz swoją minę haha.-Dziewczyna z łzami w oczach patrzała na niego wściekła.Ten dalej się w najlepsze śmiał.
-Nienawidzę Cię!-krzyknęła i rzuciła w niego koszem na pranie.Chłopak jednak dalej się śmiał.
-Co się stało?-spytała Sandie.
-Nic!
-Widzę że jesteś zdenerwowana.
-I dobrze-Czerwonowłosa wiedziała że wtedy najlepiej zostawić przyjaciółkę samą ze swoimi myślami.Zgasiła światło i poszły spać.Budzik zadzwonił o 6:00.Nathalia szybko wstała i poszła do toalety.Sandie zaczęła szukać w swoich porozwalanych ubraniach mundurka.Za to Katie jak zwykle nie mogła się z łózka wygramolić.Czerwonowłosa rzuciła poduszką w przyjaciółkę:
-Wstawaj!Do szkoły leniu!
-Okej,okej.
Pierwsza godzina lekcyjna była to matematyka.Sandie stukała palcami o ławkę czekając aż zadzwoni dzwonek.
Katie prawie przysypiała.Czarnowłosa z przymróżonymi oczami patrzyła na nauczycielkę.Zamykała i otwierała oczy co chwile. Spojrzała na stukającą dłoń Sandie,zaraz na nauczycielkę.Podskoczyła widząc koło nauczycielki postać.Była to kobieta.Wysoka o czarnych włosach.Blada i zgniła twarz coś mówiła ale nie było jej słychać a na szyi widniał ślad od szkła.Oczy miała całe białe a usta sine.Wyciągnęła do niej rękę.Katie szybko wstała z ławki i zaczęła krzyczeć:
-Odejdź!Co ty tu robisz?Czego ode mnie chcesz?!
-Panno Evans proszę usiąść!-spojrzała na nią nauczycielka.Katie przez łzy zaczęła mamrotać:
-Odejdź!Czego ode mnie chcesz?
Zjawa wystawiła do niej rękę.Dziewczyna szybko odsunęła się i wybiegła z klasy.
-Proszę przedstawiciela klasy o pójście po pielęgniarkę.-powiedziała nauczycielka.Sandie wystraszona zachowaniem przyjaciółki stwierdziła że odwiedzi ją w gabinecie pielęgniarki po tej lekcji.Po kilku godzinach Katie leżała w pokoju spokojnie.
-Co się stało?-przyjaciółka spytała się czarnowłosej.
-Ja...Ja ją widziałam.
-Kogo?
-Tą kobietę...-Katie mamrotała,gdyż dali jej dużo środków uspakajających.
-Kobietę?
-Coś do mnie mówiła ale jej nie słyszałam.
-Jak wyglądała?Katie?-Katie przysnęła zostawiając przyjaciółkę z masą pytań
Sandie poszła do klasy.Spojrzała na miejsce w które wcześniej wpatrywała się Katie.
Nic tam jednak nie było.Po czym usłyszała:
-Oczy ślepe więc słuch rady.Ślepia widzą,lecz dźwięki głuche-Rozejrzała się po klasie:
-Kto tu jest?
Lecz nikt jej nie odpowiedział.Postanowiła wyjść i spytać się Fabiana  o radę.Po lekcjach zapukała do ich pokoju.Na przeciw wyszedł jej blondyn.
-Randka?
-Nie,mała porada.Jest Fabian?
-Jest.
-A mogłabym wejść?
-Chyba tak.
-A mógłbyś wyjść?
-Baby...
Złapał bluzę,słuchawki i wyszedł pobiegać.Fabian szybko ogarnął,roztrzepane włosy i zwrócił się do Sandie:
-Coś się stało?
-Przejmuję się że to co miało miejsce na dole dręczy Katie.
-Do niej też przemawia?
-Nie.Ona coś widzi.
-A słyszałem coś.Plotki się szybko rozchodzą.Mówią że jest psychiczna.
-Ona nigdy się tak nie zachowywała.Ja też coś słyszałam jak weszłam po tej lekcji do klasy.
-Co dokładnie?
-Oczy ślepe więc słuch rady.Ślepia widzą,lecz dźwięki głuche.
-Nie wiem co to znaczy.Może o niepełnosprawnym?
-Możliwe.
-Mamy w tej szkole takie osoby.
-I mamy się ich spytać o zjawę?
-No a czemu nie?
-To podejrzane nie sądzisz?
-Troszkę.To chodźmy tam z Katie.We trójkę.
-Nie przytrzymasz jej.Ona jest wtedy strasznie przerażona.
-Nathaniel pomoże.
-To powinniście się bać jednak Katie.Ona go rozszarpie.
-Sandie?
-Tak-Spojrzał jej w oczy-Czy chciałabyś....?
-Tak?
-Odrobić ze mną lekcje?-spanikował chłopak.Po chwili klnąc w duchu swoją nieśmiałość.
-Yyyy tak oczywiście-zdziwiła się Sandie-tylko powiedz kiedy.To widzimy się o pierwszej  przy drzwiach pralni?
-Dobrze.
Sandie szybko wyszła niezadowolona z tego że miała nadzieje że ją zaprosi na randkę.Pobiegła do przyjaciółki mówiąc jej o tym pomyśle.Katie na początku się nie zgodziła,lecz jak usłyszała że Sandie ma iść tam sama od razu się zgodziła.Zeszli powoli by mieć pewność że nikogo nie ma.Za nimi  wszedł Nathaniel.
-Co on tu robi?-zdenerwowała się Katie.
-Piję herbatkę Evans-powiedział sarkastycznie Natt.
-Jeszcze masz coś do powiedzenia?
-Tak.Uczesz tą szopę.
-Zaraz cię zgolę na łyso blondasie.
Z każdym zdaniem byli coraz bliżej siebie.Po chwili wyzwisk ich twarzy były oddalone o zaledwie kilka centymetrów.Kiedy Katie miała wymierzyć mu cios w policzek światło zaczęło mrugać.
-Jeden skowronek w rękę mi wpadł,drugi się przestraszył i uciekał.Jednakże bliskość ich do mnie sprowadziła.-ktoś szeptał nad uchem Sandie.
-Jeju-szepneła czerwonowłosa.Światło zaczęło  raz sie zapalać raz zgaszać.Wraz z zapaleniem Katie widziała ową kobietę za plecami blondyna.Z każdym zgaszeniem była coraz bliżej.
-Boże!-krzyknęła i kucnęła na ziemi.Zaczęła się trząść.Sandie nadal stała nieruchomo.Przestraszony Fabian złapał ją za rękę:
-Przejdziemy przez to razem-Ona spojrzała mu się przerażonym wzrokiem w oczy.Widząc to przytulił ją.Po chwili poczuł że dziewczyna osuwa się w jego ramionach.Złapał ją szybko i krzyknął:
-Zemdlała!Nathaniel chodźmy stąd.
Natt szybko podbiegł do Katie złapał ją za ramię ale ona nie chciała się ruszyć.Zwinnym ruchem podniósł ją.Nacisnął klamkę ale nie drgnęła.Drzwi były zamknięte.
-Evans pomóż!-krzyczał blondyn.Żarówka rozbiła się na kilka kawałków.
-Katie!-krzyczał Fabian-Sandie zemdlała!Szybko!
Czarnowłosa otworzyła oczy ale gdy zobaczyła przed sobą twarz zarżniętej kobiety skuliła się w kłębek i zaczęła płakać.
-Nie ruszymy się stąd!Pomocy!
Wołali tak z dziesięć minut ale nadal nikt nie przyszedł a przedmioty dalej się ruszały.
-Zajmij się Katie-powiedział Fabian trzymając w ramionach Sandie.
-Evans!Ogarnij się-ukucnął przy niej.Ta szybko go przytuliła,wywracając go.
-Nie otworzę oczu.Nie zmuszaj mnie-powiedziała przez łzy.Chłopakowi zmiękło serce.
-Nie będę cię zmuszać.Już dobrze.Wszystko będzie dobrze-Przytulił ją lekko kołysając.Pocałował ją w czubek głowy mówiąc:
-Otwórz oczy i spójrz na mnie.
-Ona będzie za tobą.
-Kto?
Katie pisnęła gdy otworzyła oczy i na niego spojrzała.Za nią widziała kobietę które zręcznym ruchem odłamkiem szkła jeździła sobie po skórze wylewając z niej krople krwi.Nagle usłyszeli otwierające się drzwi.Same się otworzyły gdy wybiła czwarta rano.Fabian zaniósł Sandie do swojego łóżka,a Natt zaprowadził Katie jak dziecko za  rączkę.Brunet przykrył czerwonowłosą kołdrą,a sam poszedł się połozyć na kanapę.Nathaniel chciał zrobić to samo gdy poczuł że coś trzyma go za koszule.
-Nie zostawiaj mnie-szepnęła Katie przez sen.Chłopak nie wiedząc co zrobić stał jak słup.
-Połóż się koło mnie-szepnęła raz jeszcze.Blondyn ułożył się obok niej po chwili czując że jej ręce układają się na jego klatce piersiowej.Przybliżyła się najbliżej jak mogła nadal trzęsąc się ze strachu. Nadszedł ranek.Katie otworzyła oczy i gdy zobaczyła blondyna przed sobą szybko wstała zastanawiając się co się stało:
-Jak się spało Evans? Koszmarki?-uśmiechnął się.
-Oj zamknij się Natt.
-Natt?A gdzie moje nazwisko?
-A tak Walker małpiszonie.
-A wczoraj to się tuliłaś!
-Zamknij się!
Pobudzili ta kłótnią wszystkich w pokoju.Katie wyszła z pokoju wkurzona a rozbawiony Nathaniel kręcił w ręce słuchawką.Fabian na niego spojrzał z politowaniem:
-No co?-spytał blondyn.
-To ja idę-cała czerwona Sandie opuściła pokój kierując się za przyjaciółką.
Poszły do pokoju przebrały się w mundurek i udały się na lekcje były bardzo zmęczone ale nie chciały tego po sobie poznać więc wytrzymały do końca lekcji poszły na obiad. Zjadło go szybko bo były zmęczone i poszły do pokoju.
Położyły się spać. Po jakimś czasie Sandie obudziła się nudziła się więc poszła się przejść. Przed wyjściem dogonił ją Fabian
-Sandie!-zawołał Fabian
-o hej- uśmiechnęła
-Mieliśmy się razem pouczyć-powiedział z uśmiechem
-A no tak to ja pójdę po książki i spotkamy się w twoim pokoju
poszła szybkim krokiem po książki do pokoju Katie już nie spała a Nathalia siedziała na łóżku i coś czytała.
-haj- powiedziała i wzięła książki z półki- ja już idę
-gdzie idziesz?-Zapytała się Katie
-do Fabiana mieliśmy się razem pouczyć- uśmiechnęła się
-To idź i baw się dobrze-powiedziała Jej siostra
i wyszła.
-Fabian i ona od kiedy?- powiedziała Nathalia
-no od ich pierwszego spotkania spędzają razem czas
-aha-powiedziała  blondynka
Sandie zapukała do pokoju chłopaka po chwili usłyszała jego głos
-proszę-weszła do pokoju
-hej siadaj – powiedział wskazując miejsce obok siebie
Usiedli i zaczęli uczyć się historii trwało to jakieś 40 minut.
-To co jeszcze robimy?-powiedziała uśmiechając się
-Nie wiem może porozmawiamy? Lubie z tobą rozmawiać-powiedział z szerokim uśmiechem
-no nie wiem o czym znamy się już dobrze...-zobaczyła  keyboard koło jego łóżka-grasz?-Spytała się go
-trochę, uczę się
-mogę?- zapytała zbliżając się do instrumentu
-Jasne, nie wiedziałem że umiesz grać-powiedział
-nigdy nie pytałeś
Usiadł przy instrumencie i zaczęła grać piosenkę w jej połowie Fabian dosuną sobie krzesło i wpatrywał się w nią
-świetnie grasz- powiedział
-nauczyć cię?
-a chce ci się?
-jasne przecież przyszliśmy się tu uczyć-zaśmiała się dziewczyna
-A no tak zapomniałem-powiedział śmiejąc się z dziewczyną
pokazała początek piosenki. Zaczęli grać wspólnie aż w pewnym momencie ich dłonie się zetknęły momentalnie przestali grać i spojrzeli sobie prosto w oczy ich twarze zaczęły się do siebie przybliżać Sandie już czuła oddech chłopaka na swojej twarzy. Nagle do pokoju wpadł Natt odsunęli się od siebie
-co wy robicie?
-gramy nie widać-powiedziała czerwonowłosa- o jak już późno-dodała szybko-muszę iść pa-i wyszła z pokoju
Gdy wyszła na korytarz zobaczyła Katie,która stała przed czyimiś drzwiami.
-Yyyyy-nie wiedziała jak zacząć rozmowę,gdyż czarnowłosa nie często patrzy się na obce drzwi-Co ty robisz?
Dziewczyna podskoczyła,zrobiła głupi uśmiech i zaczęła mówić:
-Ja czekam na Christophera.
-Randka?
-Nie.Spacer.
-Teraz to się tak na to mówi?
-A Fabian i ty?
-To co innego-Sandie pstryknęła przyjaciółkę w nos i poszła powolnym krokiem do pokoju.Nathalia słuchała głośno muzyki,której czerwonowłosa nie mogła znieść.Wyłączyła więc ją i usłyszała:
-Włącz to!
-Nie!To jakieś badziewie.
-Uwielbiam właśnie TĄ piosenkę!
-Mnie to nie obchodzi.-Nathalia złapała za swój telefon i szybko włączyła znowu muzykę.
-Wyłączysz to?!-krzyknęła Sandie.
-Nie!-warknęła blondynka wytykając język.
-To pogadamy inaczej-mruknęła nie dosłyszalnie dla Nathali.Wyrwała jej telefon,wyłączyła muzykę i wybiegła z pokoju.Za nią podążyła wściekła blondynka.
-Oddawaj idiotko!
Sandie się zaśmiała i zaczęła biec jeszcze szybciej.Po godzinie wróciła do pokoju.
-Oddaj mi telefon złodziejko!
-Okej.-rzuciła jej telefon
-Gdzie haczyk?-Sandie się uśmiechnęła.Blondynka odblokowała telefon i spostrzegła hasło.
-Założyłaś hasło?!
-Nieeee-powiedziała niewinnie Sandie.
-Czy na tapecie jest napisane ,,Każda Nathalia jest zapchlona"?
-Możliwe.
-Czemu tu nie ma karty pamięci?!
-Jak to zobaczyłaś?-złapała się teatralnie za głowę.
-Zawsze sprawdzam czy mam kartę bo mi często wypada!
-Ups.Oddam ci za tydzień ale musisz coś dla mnie zrobić.
-To znaczy?
-Sprzątasz pokój,myjesz toaletę,podchodzisz do pana Steigha i mówisz:Kocham pana jestem pana suczką hau hau.Przez cały jeden dzień masz tak do niego mówić.
-Nie!
-A i jeszcze : Jestem zapchlona,weź mnie do domu.
-Nie!
-To pożegnaj się z kartą pamięci.
-Dobrze zrobię to.
-Jak to zobaczę to ci oddam.
 Wyszła z pokoju cała zadowolona.Wiedziała już że wkopała Nathalie.Na korytarzu wpadła na Nathaniela.
-Czegoś szukasz po damskiej stronie szkoły?
-Tak.Katie.
-Mmm czuje romans.
-Nie!W życiu....Ma moją koszulkę.
-Katie?Jak to?
-Fabian mówi że ta wariatka weszła do pokoju w trzeciej w nocy,wyjęła moją koszulkę i zabrała ją ze sobą!
-Słucham?Katie była cały czas w pokoju.
-Wcale nie!
-Tak!
-Co się stało?-włączyła się do rozmowy zaciekawiona Katie.
-Zabrałaś mi moją koszulkę!I to tą z drużyny!
-Wcale nie!
-Tak!Fabian tak powiedział!-Stali tak i na siebie wrzeszczeli.Sandie szybko postanowiła to rozwiązać:
-A w co była ubrana?
-Co?!-krzyknął Natt-nie wiem!To nie zmienia faktu że ukradła mi ją!
-Nic ci nie ukradłam!
-A i owszem!
-Zamknąć się !!!-krzyknęła Sandie.Umilkli wreszcie.-Chodźcie do Fabiana.Jest w pokoju?
-Taaa-mruknął Nathaniel.
Weszli szybko do pokoju chłopaków.
-Fabian ? Czy widziałeś jak Katie była ubrana tej nocy ?-spytała Sandie szybko chłopaka.
-Tak.Miała o dziwo proste włosy i białą sukienkę...albo po prostu taką piżamę.
-To nie była Katie.-Wszyscy się spojrzeli na Sandie.-To nie mogła być ona.
-Niby czemu?-zdziwił się blondyn.
-Bo kiedyś próbowałam jej wyprostować te loki i się nie dało.A do tego Katie śpi w koszulce i majtkach lub spodenkach.
-To kto to był?
-To jest dobre pytanie.
-Sandie może wyjdziemy na spacer?-Niespodziewanie spytał Fabian.
-Dobrze.-odpowiedziała.
-Nie zostaje z tym debilem-spojrzała na Nathaniela-Idę do pokoju.
Natt został sam w pomieszczeniu.Złapał książkę w ręcę,czytał i czytał po chwili znużył go  sen.Śniło mu się że widzi dziewczynę która biegnie w jego stronę.Zawiesza mu się na szyi,całując go.Po chwili szepta:
-Jak minął dzień kochanie?
Znał skądś ten głos. Spojrzał dokładniej na twarz dziewczyny.Była to Katie.Roześmiana i patrząca na niego z miłością.Chłopak nie wiedział co się dzieje.Po chwili usłyszał Fabiana:
-Natt chodź z nami!-ujrzał trzymającą jego przyjaciela za rękę Sandie.Najwyraźniej byli parą.Ale skąd Katie i on? Jak to się stało?Czarnowłosa powiedziała tylko:
-Spotkamy się później.Muszę iść.
Blondyn stał wpatrzony w nią jak w obrazek.Nagle zaczęło padać.Wszedł do środka słysząc:
-Nathanielu.-głos był cichy i przerażający.Stał właśnie przed drzwiami pralni.Słyszał z niego pisk.Pisk należący do Katie.
-Evans!? Jesteś tam!?-krzyczał.Dziewczyna krzyczała jakby ktoś jej rozdzierał skórę.
-Wpadła w sidła. -usłyszał skądś.Wbiegł szybko do pomieszczenia.Drzwi się za nim zamknęły:
-Naiwny...-szeptało coś nadal.Spojrzał na podłogę gdzie leżała zakrwawiona Katie.Światło zgasło,a on tylko poczuł jak cos przeciera czymś ostrym po jego skórze.Złapał się za bolące miejsce.Poczuł ciepłą ciecz.Krew.Zapaliło się światło. Dziewczyna wisiała cała pocięta na sznurku.Nathaniel nie mógł w to uwierzyć.Skulić się jak małe dziecko po czym się obudził cały zalany potem. Wybiegł szybko z pokoju.Natrafił na Fabian i Sandie którzy byli siebie dość blisko.Chyba znowu im przeszkodził.
-Co się stało?-zdziwił się brunet.
-gdzie jest Evans?!-dyszla Natt.
-W pokoju.Albo w pralni...-powiedziała Sandie.
-Co?!Ona zginie!-Spojrzeli się na niego jak na wariata.Zaczął biec w stronę pomieszczenia w którym widział tą całą sytuacje.Kiedy już dobiegał do drzwi zobaczył że wychodzi stamtąd czarnowłosa.Cała i zdrowa.Spojrzał się na nią zadyszany.
-Ty żyjesz...-wyszeptał.Dziewczyna zdezorientowana powiedziała:
-A czemu miałabym nie żyć?
Chłopak spojrzał się na nią nadal z obawą.Podszedł do niej i spytał:
-Czy coś przed chwilą działo się w pralni?
-Nie...Walker boję się ciebie-omienła go zwinnie.Pobiegł za nią i powiedział:
-Śniło ci się coś strasznego ostatnio?
-Nie...Odczep się.
Ten zignorował uwagę i mocno ją przytulił:
-Boże przestraszyłaś mnie.Nie rób mi tego więcej.
Dziewczyna zaczęła się szarpać i mamrotać:
-Puść mnie.Debilu.Fuuuuu...
On jednak nie zwracał na to uwagi. Zobaczył nagle Fabiana i Sandie.Stali zszokowani.
-Uuuuuu-Ten dźwięk oddała Sandie.
-Nie uuuu tylko fuuuuu-Katie mocno podirytowana odepchnęła Natta i poszła do pokoju.Blondyn spojrzał w stronę pralni.Drzwi były otwarte.Nagle ujrzał na pierwszym schodku jakiś materiał.Była to koszulka.Jego piłkarska.Wziął ją do ręki,obejrzał i ujrzał na prawym rękawie krew.
-To nie był sen.Bynajmniej nie zwykły.-wymamrotał.Fabian nadal szwendał się z Sandie po okolicy.
-Martwię się o Katie-wypaliła Sandie.
-Ja o Nathaniela i ...o ...ciebie-spojrzał się na nią-mogę dokończyć co nam przerwano?
-To znaczy?
Przybliżył do niej twarz.Czuli na twarzy swoje oddechy.Serce biło szybko a oczy wędrowały po twarzy drugiej osoby.Sandie zamknęła oczy gotowa do pocałunku Już miało się to stać kiedy Nathaniel do nich podbiegł.
-Gołąbki muszę was rozdzielić!Fabian potrzebuję cię.Przepraszam Sandie.
Dziewczyna przeklneła pod nosem i udała się wściekła do pokoju.
-Fabian znalazłem koszulkę.
-To chciałeś mi pokazać?!
-Nie.Znalazłem ją w pralni.
-Pewnie ją upuściłeś ciamajdo!
-Nie!Ona jest zakrwawiona.Miałem sen.
-Jaki?
Nathaniel zaczął opowiadać.
-Idź do Sandie. Ona też miała koszmary ale ich nie pamięta.



Marakuja i Kaktus.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz