sobota, 28 września 2013

6 Października. Pamiętnik Sandie.

6 Października
Dziś w nocy po raz kolejny miałam koszmary. Ciesze się, że powiedziałyśmy sobie wszystko z Katie. Ranek miną zwyczajnie: prysznic, śniadanie i lekcje. Lekcję były nudne, ale historia była ciekawa. Szczególnie, że był mój ulubiony temat mitologia! Na tej lekcji byłam bardzo aktywna. Zgłosiłam się do zrobienia dodatkowej pracy. Fabian zapytał się czy może zrobić ja ze mną. Zgodziłam się. No więc po lekcjach umówiłam się z nim na spacer, a następnie odrobimy prace domową u mnie. Lekcje się skończyły i poszłam do pokoju się przebrać.
-Wychodzisz gdzieś dzisiaj?-zapytałam Katie
-Nie, zostanę w pokoju.-odpowiedziała
-ok-to ja lecę.
Przed lustrem spojrzałam jak wyglądam. Czarne trampki, szare rurki, koszulka Rise Against i na to czerwona koszula w kratkę. Wyszłam z pokoju i poszłam w stronę pokoju Fabiana. Spotkaliśmy się w połowie drogi.
-To idziemy?-zapytał
-tak-oznajmiłam.
O dziwo od razu złapał mnie za rękę. I poszliśmy na spacer. Było niesamowicie! Ale jak wracaliśmy spotkaliśmy Katie i Chrisa! Gdy ją zobaczyłam od razu puściłam rękę Fabiana Dziwne ostatnio spędzają ze sobą dużo czasu. Ale to nie moja sprawa. Po spacerze poszliśmy z Fabianem do mnie.
Pracowało mi się z nim naprawdę dobrze. Opisaliśmy wszystkich Greckich bogów i kilka mitów.
Po jakim czasie Katie wraz z Chrisem weszli do pokoju. Katie mina mnie rozwaliła.
-To ty tutaj jesteście?
-Tak robimy prace z historii.-powiedziałam z uśmiechem
-Aha- powiedziała
-Ale jak chcesz to możemy sobie iść- powiedziałam
-Nie! Zostańcie jak chcecie.-powiedziała pośpiesznie.
Gadałam sobie z Fabianem ,następnie  przyłączyliśmy się do Katie i jej towarzysza. Gadaliśmy aż do wieczora. Było naprawdę spoko nawet z Chrisem się dogadywałam. Gadaliśmy na różne tematy mieliśmy świetne humory do puki nie przyszła Nathalia. Spojrzała na nas zaczęła krzyczeć i wyszła z pokoju. Gdy dobijała godzina 21 a chłopacy sobie poszli to porozmawiałyśmy z Katie o tych dziwnych rzeczach:
-Może pójdziemy dzisiaj do pralni o północy?
-Dlaczego akurat o północy?
-Dla efektu- zaśmiałam się.
-aha- powiedziała z szerokim uśmiechem
-a może obejrzymy sobie jakiś horror?
-ok. jaki?-zapytała
-Piłę ostatnią cześć?
-może być.
Zaczęłyśmy oglądać nie było to oczywiście straszne, ale ohydne. Następnie przebrałyśmy się w piżamy. Czekałyśmy aż Nathalia zaśnie i udałyśmy się do pralni. Było mrocznie i dziwnie. Ale jak na razie się nie bałam. Zaczęłyśmy szukać. Po pewnym czasie znalazłam stos gazet.
-Katie bierzemy to nie?
-Tak poszukajmy jeszcze czegoś.
Ale usłyszałam  te krzyki.
-Katie chodź już proszę.
-Co się stało?
-Te krzyki są nie do zniesienia.
Katie wzięła gazety i wybiegłyśmy.
Schowałyśmy gazety do szafy i powiedziałam ze przeczytamy je jutro po lekcjach.
Zgodziła się i poszłyśmy spać.
Marakuja

poniedziałek, 23 września 2013

4 Październik Pamiętnik Katie.

4 Października.Pamiętnik Katie.
Wstałam dziś o siódmej.Za późno by zjeść śniadanie.Spojrzałam za okno i ujrzałam szare chmury,deszcz,ogólnie paskudną pogodę.Ubrałam się w mundurek i poszłam do szkoły.Sandie siedziała już w ławce z Fabianem.Uśmiechnęła się do mnie i pokazała ręką żebym podeszła.
-Przepraszam.Nie mogłam cię dobudzić.Masz.-podała mi coś zawiniętego w papier.Spojrzałam na nią pytająco.Ona się zaśmiała na widok mojej miny i powiedziała że to tylko bułka.Byłam jej bardzo wdzięczna.Pomyślałam że jak Sandie siedzi z Fabianem,to ja nie mam gdzie się podziać.Rozejrzałam się po klasie i ujrzałam samotnego Chrisa.Uśmiechnełam się i przysiadłam obok niego.
-Cześć-pomachałam mu ręką przed twarzą.Nawet mnie nie zauważył!
-O hej-ocknął się.
-Co taki zamyślony?-spytałam ciekawa.
-A tak jakoś.
A więc tajemnica?Ciekawe.Nadal nie wiem o co wtedy chodziło.Kiedy chciałam się dopytać weszła nauczycielka.Cały czas gadałam z Chrisem.Był on drugą osobą z którą tak swobodnie rozmawiałam.Po lekcjach umówiliśmy się na spacer godzinę po obiedzie.Weszłam do pokoju cała szczęśliwa.Jakie było moje zdziwienie jak zobaczyłam w nim Gabrielle.
-Co ty tu robisz?-Już na sam jej widok dostawałam białej gorączki.Spojrzałam na jej ręce,trzymała w nich mój wisiorek.Tak.Ponownie chciały mi go zabrać.
-Nic-schowała ręce do tyłu.Myśli że jestem debilką?
-Oddaj mi go-rozkazałam.Czułam że coraz bardziej się wściekam.Podeszłam o krok,ona się cofnęła i uderzyła delikatnie o kąt biurka.
-Ale o co ci chodzi?-spytała niewinnie.
-O mój wisiorek.-powiedziałam przez zęby.Gdyby nie to że dostałabym się do więzienia,ona by już nie żyła.
-Nie mam go.Zwariowałaś?-I właśnie w tym momencie nie wytrzymałam.Czułam że gniew się poszerza,a mój umysł krzyczy ,,Zabij ją".Podeszłam do niej szybkim krokiem i szarpnęłam za jej koszulkę.
-Oddasz?-spytałam wściekła.Ona jednak był twarda.Przycisnęłam ją do konta biurka.Syknęła z bólu.
-To jak?
Wyciągnęła rękę,a ja złapałam swoją zgubę.
-Wynoś się-powiedziałam,a ona szybko wybiegła z pokoju.Spojrzałam na wisiorek.Jest srebrny z serduszkiem.Mama zawsze mówiła że to będzie przypominało że ona jest i będzie ze mną zawsze.Ścisnęłam go mocno i postanowiłam chować go na własnej szyi..Bardzo ładnie się prezentował.Kiedyś śmiałam się że jest za duży.Usłyszałam dźwięk klamki.
-Co się tu stało?Gabriella płacze-To była Sandie.A ja o dziwo byłam dumna z tego co zrobiłam.Pochwaliłam się jej,a ona jak zwykle mi pogratulowała.Śmiałyśmy się i gadałyśmy około godzinkę.Po obiedzie poszłam pod prysznic.Chciałam prezentować się dobrze przed Chrisem.Nie wiem dlaczego ale miałam takie pragnienie.
-Dla kogo się tak stroisz?-spytała Sandie.A jednak zauważyła!
-Dla nikogo-skłamałam.
-A z kim wychodzisz?-Czułam że coraz bardziej zaczynam się gubić.Skłamać czy nie ?Pytałam samą siebie.A dobra...Powiem prawdę.Pomyślałam.
-Z Chrisem.
-Uuuuu-zaczeła się śmiać Sandie.Nagle do pokoju weszła Nathalia,a ja poczułam że robi mi się gorąco.-Ty wiesz z kim Katie wychodzi?
Blondynka spojrzała się na mnie jak na debila.Po chwili wyprostowała głowę i spytała:
-No z kim?-Oby jej ta głowa się przekrzywiła bardziej.
-Z Chrisem-Zaśmiała się Sandie i o mały włos nie zleciała z krzesła.Nathalia spojrzała się na mnie z nienawiścią.
-Wiesz co ci grozi?-spytała.A ja prychnęłam.No zabawna była,na pewno bardziej od małpy w cyrku.
-Co niby?Zostanie plastikiem?Oblanie olejkami?-powiedziałam z pogardą.
Ona wymamrotała coś pod nosem i usiadła do książek.Przebrałam się prędko w czarną bluzkę z dekoltem,czarne rurki i trampki.Narzuciłam jeszcze czarną skórę,a włosy rozpuściłam.Rozmawialiśmy z Chrisem ponad godzinę!Nie wierzyłam że mamy tyle wspólnego.
-Masz włosy jak Shakira...-zaśmiał się.Ja wtedy wybuchłam śmiechem także.
-Ale czarne!-poprawił się.
Do wieczora miałam wspaniały dzień.Kiedy wracaliśmy (bo oczywiście dostałam szlaban) spotkaliśmy Nathaniela i Gabrielle.
-Szmata-szepnęła jak nas omijała.Stanęłam.Nie wiedziałam czy dać jej w twarz czy ominąć i zignorować.Podejmowałam właśnie decyzje dnia.Odwróciłam się i powiedziałam tylko:
-Jedyną szmatą jaką znam jesteś ty.
-Nie mów tak do niej-warknął Natt.Właśnie teraz żałowałam że jej nie uderzyłam.
-Bo co?-warknęłam buntowniczo.Nie będzie mi mówił co mam robić!
-Bo pożałujesz Evans.
Zaczynał mnie denerwować.Zaczęłam się trząść od złości.
-Nie będziesz mi groził.
On podszedł i złapał mnie za nadgarstek.Zaczeło mnie boleć, więc jęknęłam cicho.Nagle stało się coś niespodziewanego.Nathaniel leżał na ziemi z krwawiącym nosem.Spojrzałam co go tak uderzyło i ujrzałam wściekłego Chrisa.
-Zdrajca-powiedziała Gabriella schylając się do Natta.
-Zamknij się!-krzyknął Christopher.Nie widziałam go tak wściekłego.Może dlatego że nie dawno zaczęliśmy gadać.Nie mogłam myśleć racjonalnie.Kiedy ocknęłam się,chłopacy bili się na ziemi.Gabriella krzyczała jak szalona żeby przestali.Oni jednak okładali się pięściami.
-Przestać!-krzyknęłam najgłośniej jak mogłam.Miałam już dosyć całej tej sytuacji.Obydwoje chłopaków spojrzeli się na mnie zdziwieni.-Chris nie warto tracić czasu na tego śmiecia.
Christopher grzecznie wstał i się posłuchał.Ostatni raz spojrzałam na obolałego Nathaniela, który nadal nie mógł się podnieść.Ucieszyłam się,ma za swoje.Zaproponowałam Chrisowi że pomogę mu w ogarnięciu się po tej małej bójce,on jednak był nie ugięty i nie chciał pomocy.Przed piwnicą stanęliśmy i nie wiedzieliśmy co powiedzieć.Byłam mu bardzo wdzięczna,ale nie wiedziałam jak to okazać.
-Bardzo ci dziękuję-powiedziałam po dłuższej chwili.On spojrzał mi prosto w oczy.Zrobiło mi się gorąco.(który to już raz w ten dzień?)
-Nie ma sprawy.Zawsze możesz na mnie liczyć.-Po tych słowach moje serce napełniło szczęście.Złapał jeden kosmyk moich włosów i owinął sobie wokół palca.
-Czemu wcześniej cię nie poznałem?-spytał smutny.Też zaczęło dręczyć mnie to pytanie.
-Może nie było nam przeznaczone się spotkać wcześniej i porozmawiać?-powiedziałam tak jak myślałam.-Jest późno.Przepraszam.
Było mi głupio że go zostawiam w takim momencie.
-Rozumiem-Jego uśmiech zwalił mnie z nóg.Nadal bawił się moimi włosami.Pocałował mnie w czoło i szepnął:
-Dobranoc Katie.
Moje serce biło bardzo szybko,a twarz z pewnością poczerwieniała.Zeszłam do piwnicy z milionem,a nawet miliardem pytań!Zaczęłam w niej sprzątać.Kiedy już się ogarnęłam przypomniałam sobie że miałam czegoś szukać.Miałam na to 15 minut.(Dobry czas no nie?) Stwierdziłam ze zrobię to kiedy indziej.Nagle coś przebiegło koło mojej latarki.
-Kto tu jest?-spytałam.Nie ukrywam że miałam nadzieje że to Nathaniel.Jednak to było coś innego.Latarka zaczęła mrugać,a ja bać.Nagle światło zaczęło się obracać o 180 stopni!Moja latarka się sama ruszała!Podeszłam szybko i ją zatrzymałam.Był to następny błąd.Była tam ta sama zmora co wcześniej.Ułamek sekundy i nic nie widziałam.Po omacku próbowałam znaleźć latarkę ale na marne.Zaczęłam płakać.Po jakimś czasie (wydaje mi się że długim) ktoś wszedł.
-Halo!Pomocy!-krzyknęłam przez łzy.
-Katie?-usłyszałam.Sandie!Nareszcie!-pomyślałam.-Katie co się stało?
-Zapal światło nic nie widzę...
-Świecę ci prosto na twarz latarką.
Wtedy ogarnęło mnie zdziwienie.
-Katie jesteś ślepa?!
Ciemność nadal mnie ogarniała,nic nie mogłam na to poradzić.Sandie zaprowadziła mnie do pokoju.Powoli zaczynałam coś widzieć.
-Co się stało?-spytała groźnie.Wszystko jej opowiedziałam.Zaczeło się robić niebezpiecznie.Sandie opowiedziała mi o swoich przeżyciach.Postanowiłyśmy coś z tym zrobić i to szybko!Idę spać.Nareszcie mogę coś widzieć ale jestem zbyt zmęczona,żeby porysować czy pisać.Dobranoc
,,It´s scratchin on the walls
In the closet in the halls
It comes awake and I can´t control that
Hidin' under the bed
In my body in my head
Why won´t somebody come and save me from this
Make it end"
Kaktus

3 Październik Pamiętnik Sandie

3 Październik pamiętnik Sandie.
Krzyki, nie dręczą mnie już od kilku dni. Może tak naprawdę  mi się zdawało? Nie wiem. Dziś jest poniedziałek, nienawidzę poniedziałków. Za 2 tygodnie mamy dni otwarte dla rodziców. Zadzwoniłam do taty i powiadomiłam go o tym ale wątpię żeby przyjechał. Ranek jak ranek, każdego ranka robię to samo. Lekcje były nudne. Przez prawie cały czas gadałam z Katie.
Opowiadałam jej też o mnie i Fabianie ale ominęłam fakt naszych pocałunków. Same nie wiem na czym stoimy ale to się okażę. Po lekcjach poszłam do Fabiana. Siedzieliśmy na jego łóżku i rozmawialiśmy.
-Słuchaj może spotkalibyśmy się jutro po lekcjach ?Chce ci coś pokazać.-powiedział
-Ok-powiedziałam z uśmiechem .
Siedzieliśmy tak jeszcze godzinę ,aż do momentu gdy przyszedł Nathaniel ze swoim plastikiem.
-Muszę iść- powiedziałam cicho.
-Ok chodź, odprowadzę cię.
Wyszliśmy i od razu zaczęłam rozmowę:
-Przepraszam lubię spędzać z tobą czas ,ale nie zniosę jej towarzystwa.
-Tez lubię spędzać z tobą czas-powiedział i otarł palcami moja dłoń ,a ja złapałam go za rękę.
Doszliśmy do pokoju.
-Napisze do ciebie wieczorem. Przejdziemy się na spacer.-powiedział-Oczywiście ja będziesz miała ochotę.-dodał szybko
-To czekam na wiadomość-powiedziałam
On przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
-To do zobaczenia-szepnął mi do ucha.
Oderwałam się od niego i poszłam do pokoju. Gdy weszłam zobaczyłam Katie ,która uczyła się z Chrisem. Nie lubię go.
-Co wy robicie?- spytałam zamykając drzwi.
-Myy noo...-wymamrotał ten burak.
-Nathalia na chwile wyszła ,a ja pomagam mu w Francuskim..-Świetnie kłamała. Byłam z niej naprawdę dumna.
W tym momencie wbiegła Nathalia ,gdy zobaczyła ich razem wybuchła.
-Ty dziwko mówiłam żebyś trzymała się z dala od niego.
-Ej.. bez takich Nathalia ona tylko pomaga mi w lekcjach.
-tak jasne! Myślisz ze jestem głupia!?- spojrzała na stolik nocny Katie i wzięła z niego łańcuszek
-odwal się od niego albo już nie znajdziesz tego łańcuszka!
-Ty suko teraz przesadziłaś!-krzyknęłam i razem z Katie rzuciłam się na nią. Wiedziałam ile ten łańcuszek dla niej znaczy ,to był łańcuszek od jej mamy. Chciałam go odzyskać ale ona wywaliła go przez okno. Pod naszymi oknami by gęste krzaki. O cholera pomyślałam.
-Jesteś nienormalna! Zrywam z tobą!-krzyknął Chris
-co?-powiedziała ze łzami w oczach Nathalia
-To co słyszałaś- powiedział-Chodź Katie idziemy poszukać twojego łańcuszka.
-Zaraz do was dojdę, tylko zadzwonię po Fabiana ,pomoże nam.
-Ok – powiedzieli.
Zadzwoniłam po Fabiana, powiedział ze spotkamy się przy wejściu od szkoły
gdy zeszłam na dół Fabian już czekał ,a razem z nim Nathaniel.Byłam przez to zirytowana.Poszliśmy w milczeniu
-Po co on tu  przyszedł ? - zapytałam się Fabiana cicho.
-Zapytał się po twoim telefonie gdzie idę i powiedziałem mu co się stało. Stwierdził że on że też idzie
-aha .
Poszliśmy do Katie i Chrisa. Szukali łańcuszka. Gdy Katie zobaczyła Natta zatkało ją.Postawiła mi pytające spojrzenie ,a ja pokazałam jej ze nie wiem o co chodzi.
Po 40 minutach znaleźliśmy zgubę.
-No czupiradło ma już ma swoją zgubę.-powiedział Nathaniel.
Katie już chciała coś powiedzieć ale Chris ją przegonił:
-Nie mów tak do niej!-uniósł się
-Bo co mi zrobisz?
Nie wiem dlaczego ale zaczęli się bić. Fabian szybko podbiegł i ich rozdzielił. Nathaniel poszedł w stronę budynku szkoły. Katie i Chris też poszli a ja zostałam sama z Fabianem. Postanowiliśmy się przejść i poszliśmy na długi spacer. Po jakimś czasie spojrzałam na zegarek.. 21 muszę już iść.
-Fabian wracajmy już późno się robi
-ok .
Odprowadził mnie do pokoju przytulił na pożegnanie i przypomniał o wczorajszym wypadzie.
Zmęczona dnie położyłam się spać myśląc ze będzie normalna noc ale bardzo się myliłam.....
Marakuja

1 Październik Pamiętnik Katie

1 październik.Pamiętnik Katie.
Dobry. Znów śnił mi się dziwny sen.Podejrzewam że o przez to co znalazłam w tamten wieczór.Obudziłam się na korytarzu,przed drzwiami własnego pokoju.Weszłam do niego.Meble znowu były w innym ustawieniu.Spojrzałam na zeszyty leżące na stoliku.Jeden z nich był podpisany imieniem,,Polly Cold"spojrzałam że ktoś łapie za zeszyty.Nie widzi mnie?Pomyślałam.Jednak mnie nie widać.Dziewczyna najwyraźniej miała tak na imię.Zaczęłam jej się przyglądać.Tak z ciekawości.Miała brązowe lokowane włosy do ramion,niebieskie oczy,orli nos i szeroki uśmiech.Uśmiechała się do jakiejś kartki.Spojrzałam na nią przez ramię,był to list.Nie chciałam czytać,to chyba niegrzeczne.Chociaż ona mnie nie widzi.No ale jednak miałabym wyrzuty sumienia.Wyglądała na normalną.Spojrzałam na kalendarz na którym była data 2września 1974.Ona dopiero co zaczynała te szkołę.Chyba...Chciałam iść za nią ale się tak jakby prze teleportowałam.Byłam w tym samym miejscu,niektóre rzeczy tylko zmieniły położenie.Było jednak ciemno,a na kalendarzu widniała data 20 stycznia 1975.Nikogo nie było w pokoju.Spojrzałam na zegarek i ujrzalam godzinę dwudziestą drugą trzydzieści.Nagle do pokoju weszła Polly.Była zmęczona.Nie można było nie zauważyć worów pod oczami i bladej twarzy.Usiadła na łóżku skulona.Zaczęła płakać.Zrobiło mi się jej bardzo żal.Nagle zgasło światło,a przed nią pojawiła się ta sama postać która dręczyła mnie w snach.Dziewczyna pisnęła,a postać machnęła ręką.Wraz z jej ruchem ciało brunetki poleciało i zostało uderzone o ścianę.Dziewczyna krzyczała,wydaję mi się że błagała o pomoc.Tajemnicza dziewczyna podeszła do niej i paznokciem zrobiła szramę na twarzy,uśmiechnęła się szyderczo i jeszcze raz machnęła ręką.Ciało dziewczyny boleśnie wbiło się w szafkę.Pokój oświetlał tylko księżyc.Polly przeczołgała się do włącznika lecz coś pociągnęło ją do tyłu za twarz.Widziałam tylko jak wychudziała ręka zabiera ją w otchłań ciemności.Przerażona nie mogłam się ruszyć.Nagle coś usłyszałam.Był to cichy krzyk,,Ratunku"Obudziłam się cała spocona.Była czwarta rano,spojrzałam na Sandie.Spała o dziwo spokojnie.Skuliłam się i próbowałam poukładać myśli.Szybko pobiegłam do łazienki,umyłam się i zeszłam na stołówkę.Nikogo nie było,dopiero ją otwierali.No bo kto normalny o 4:30 idzie jeść śniadanie?Wpatrywałam się w stół,zamknęłam oczy i nagle zobaczyłam na nim krew która układała się w napis,,Jestem" Przestraszyłam się i zaczęłam rozglądać kto to mógł zrobić.Wstałam i szybko odsunęłam się od tego stołu.Odwróciłam się i zobaczyłam jakaś postać.Pisnęłam.Była to Gabriella.No tak.Twarz jak z horroru.
-Zwariowałaś?-spytała piskliwym głosem-mało nie zeszłam na zawał.Wariatka.
Obeszła mnie.
-Sama jesteś wariatką plastiku-powiedziałam.Nagle wszedł Nathaniel.
-Co Evans?Zazdrościsz jej urody?-zaśmiał się.Nie byłam mu dłużna.
-Wiesz co Walker? Tak samo mogę wyglądać jak ona.Puder,kredka,tusz,szminka  i wyglądam jak twoja ukochana.Tylko jakby to powiedzieć?Wolę pokazać prawdziwą twarz,a nie maskę lalki Barbie.
Wyszłam szybko ze stołówki.Postanowiłam że się przejdę.Świeże powietrze działało kojąco.Po lekcjach zaczęłam rysować w nowym szkicowniku.Narysowałam portret.O dziwo była to Polly Cold.Ta sama co ze snu.Sandie usiadła obok mnie i powiedziała:
-Bardzo ładne.Kto to?
-Nie wiem-Odpowiedziałam.Wiem kto to,ale jak jej wytłumaczę skąd ją znam?
Czułam się źle że jej kłamie,no ale co mogłam zrobić?Pozostało mi tylko okłamywać najbliższych.W innym wypadku trafię do psychiatry.Jak już odrobiłam lekcję,nadszedł czas kary.Zeszłam do piwnicy,tym razem z dobrą latarką.Usiadłam przy stercie gazet.Jednak nic ciekawego nie znalazłam.Czemu?Nie możliwe że nic innego tutaj nie ma.Usłyszałam trzask drzwi.Kto to?Ujrzałam twarz Chrisa.Zdziwiłam się,gdy usiadł obok mnie.
-Co ty tu robisz co?-spytałam.On się uśmiechnął i odpowiedział spokojnie:
-Odbywam karę razem z tobą.
Był inny,nie jak Nathalia chociaż był jej chłopakiem.Serdeczny i miły.To nie pasuje do tej blondynki...Przy sprzątaniu rozmawialiśmy i śmialiśmy się.Kiedy wyszłam byłam naprawdę w dobrym humorze.On przytulił mnie na pożegnanie i ruszył w stronę swojego pokoju.Poszłam do pokoju.Sandie spała.Zaczęłam rysować jakieś kwiatki.Nie wiem dlaczego.Nagle usłyszałam krzyk Sandie.Obudziłam ją i spytałam co się stało.Ona jednak nic nie odpowiedziała,ślepo patrzyła się w ścianę przed sobą.Światło zaczeło się zapalać i gasnąć.
-Sandie co się dzieje?!-spytałam przestraszona.Okno zaczęło trzaskać nienaturalnie.Nagle światło zgasło na więcej niż sekundę.Wszystko umilkło.Sandie nic nie mówiąc poszła spać.Co tu się właściwie stało?Nie wiem.Otworzyłam szkicownik na rysunku kwiatka(tak wiem ...Amatorskie) i zobaczyłam napis,,Jestem tu". Rzuciłam szkicownikiem na ziemie.w tym czasie weszła Nathalia.Spojrzała na mnie pytająco.
-To tylko pająk-odpowiedziałam.
-Trzymaj się z dala od Chrisa szmatko!-krzyknęła i wyszła.Nie przejęłam się tym.Nie kleje się do niego.Lecz nadal nie wiem co to za napis,kto go zrobił i po co?Idę spać dobranoc.
,,In a world so, so godless and thoughtless,
I don't know how we wrought this,
All the love that you brought us."
Kaktus

25 września Pamiętnik Katie

25 września Pamiętnik Katie.
Dzień dobry!Pierwszy raz się wyspałam!Czuję się genialnie.Wstałam cała rozpromieniona,zeszłam w piżamie na stołówkę jak to miałam w zwyczaju w weekendy.
Wzięłam miskę z płatkami,kiedy jadłam przyszła karteczka.Uśmiechnęłam się na jej widok.Jak zwykle była ta sama treść,prócz zmienionej godziny.Na kartce była napisana godzina dwunasta.Miałam 15 minut.Pobiegłam szybko do pokoju i zdążyłam się wyszykować.Zeszłam po piwnicy.Świeczka jak zwykle była zapalona,a koło niej stał Nathaniel oparty o ścianę.
-Cześć-powiedziałam rumieniąc się.Przypomniałam sobie tamtą noc.Od tamtego czasu ani razu go nie widziałam.
-Bez miłych słówek Evans.-powiedział dość niemiłym głosem.
-Słucham?-wydukałam.Co się dzieje?
-Słyszałaś...Nie pamiętam co się wczoraj wydarzyło.-A więc o to chodzi.Serce podskoczyło mi do gardła.Jak to nie pamięta?-Ale jeśli powiedziałem coś miłego to nie łudź się.Ja cię nawet nie lubię.Dobrze o tym wiesz Evans.Nie rób takiej miny.Przecież się nienawidzimy.
Ominął mnie kierując się w stronę drzwi.Znieruchomiałam.Jak to? Czemu?Nagle moim ciałem zawładnął gniew.
-Wiesz co Walker?
Przystanął,obrócił się lecz nie spojrzał mi w oczy.
-Masz racje.Nienawidzę cię.Jesteś sarkastycznym,zakłamanym i fałszywym dupkiem.-powiedziałam omijając go z podniesioną głową.Zdenerwował mnie.Czułam się zdradzona.Ale czemu?Przecież to było wiadome.Wiedziałam jaka była sytuacja.Czy sama sobie kłamie?Czy nie potrafię zaakceptować prawdy?Te pytania dalej mnie męczą.Weszłam do pokoju.Na łóżku leżała Nathalia czytając książkę.Byłam na tyle wściekła żeby wszystko rozwalić.
-Ty w ogóle umiesz czytać?-spytałam.Miałam ochotę się wyżyć.Sandie zdjęła słuchawkę widząc minę Nathalii.Pewnie była zaciekawiona.
-Tak.Ja posiadam mózg,a nie jak ty Evans.-powiedziała spokojnie.
-Mam mózg.A nawet bonus!Potrafię go używać.-wysyczałam przez zęby.
Sandie ściągnęła słuchawki i uśmiechnęła się.
-A właśnie Evans.-wstała i złapała za kubek z wodą.Kiedy zorientowałam się co chce zrobić wylała jego zawartość na mój szkicownik.Mój szkicownik!Podbiegłam szybko,żeby uratować pracę lecz wszystko było zniszczone.
-Zabije cię...-wyszeptałam,lecz jej w pokoju już nie było.Sandie podeszła i zaczęła mi pomagać.
-Ubijemy sukę-powiedziała.
-No a jak.
Byłam na tyle wściekła że wyszłam z pokoju i zaczęłam jej szukać.Trzymałam w ręku jedną z mokrych kartek ze szkicownika.Znalazłam ją na boisku z Nathanielem,Fabianem,Chrisem i Gabriellą.Żeby było jasne.Gabrella była to dziewczyna albo przyszła Nathaniela.Ciemny brąz włosy,szare oczy,wysoka,szczupła,z wielkimi kształtami,wymalowana.Jednym słowem ,,plastik"jest przyjaciółką Nathalii.Blondynka od razu pobladła gdy mnie zobaczyła.Bez zastanowienia podeszłam i spytałam:
-Głodna Nathalia?
Dziewczyna nie zrozumiała,a ja ? A ja w tym momencie rzuciłam się na nią tak że z ławki upadła na ziemie.Zaczęła krzyczeć o pomoc.Ja jednak postanowiłam ją uciszyć.Zgniotłam mokrą kartkę i włożyłam jej do buzi.
-Nawpieprzaj się tego!-wykrzyczałam.Wokół nas było dużo ludzi.Nagle poczułam że ktoś mnie odciąga.Była to Gabriella.
-Wariatka-powiedziała.
Odwróciłam się w jej stronę i uderzyłam ją z pięści w twarz.Nikt nie będzie mnie nazywał wariatką.Moja złość coraz bardziej się wzburzała.A ja nic nie mogłam na to poradzić.Gabriella złapała się za krwawiący nos.W oddali było słychać krzyk Sandie ,,Dowal jej!Dobrze!"itp.Poczułam ucisk na szyi.Była to Nathalia.Wychrypiała tylko:
-Umrzesz wariatko!
Jednak ja się wymigałam.Owinęłam jej włosy wokół mojej dłoni i szarpnęłam tak mocno że uderzyła głową w ławkę.Nagle poczułam rozcięcie na twarzy.Nóż?Gabriella stała z wyciągniętym nożykiem w moją stronę.
-Puść Nathalie-rozkazała.
Blondyna leżała już ledwo przytomna.Będzie miała minimalnie limo,maksymalnie coś nie tak z mózgiem.A nie...Tego się nie da pogorszyć.Wyrwałam jej chyba masę włosów.Poczułam że leci mi krew na policzku.Zrobiła mi ranę na całą długość policzka,dość głęboką.Spojrzałam sie na nią jakbym chciała ją zabić.I miałam taki zamiar.Nagle wyskoczyła nauczycielka.
-Co tu się dzieje?!-krzyknęła.
-Katie Evans jest niebezpieczna!-krzyknęła Nathalia plując kawałkami papieru.Uśmiechnęłam się na ten widok.Dostałam karę,miałam posprzątać w piwnicy.Sama.Warto było.Czułam ulgę.Gdy wyszłam zobaczyłam całującą się parę.Od razu posmutniałam.Czemu ja tak nie mam?Byłabym dalej dobita,gdyby nie fakt że to był Nathaniel i Gabriella.Znowu nadszedł gniew.Całuje najpierw mnie,a potem ją?!Co za dupek!Pobiegłam do pokoju.Sandie pogratulowała mi kilkanaście razy.Rozbawiło to mnie.Zaczęła mi opowiadać o Fabianie i o niej.Bardzo dobrze im się układało,chociaż nie byli parą.Gadałyśmy tak do obiadu.Kiedy weszłam na stołówkę poczułam na sobie wzrok wielu osób.Na ranę nie trzeba było nakładać szwów,lecz była bardzo widoczna.Nie wiadomo czy zostanie mi blizna.Wzięłam z Sandie rosół i zaczęłyśmy rozmowę.Gdyby nie ona nie byłabym taka szczęśliwa.Rozbawiała mnie jak nikt inny.Nagle usłyszałam jak ktoś gada że Nathaniel jest z Gabriellą.Postanowiłam go zniszczyć.Nie odpuszczę mu.Miałam przesiedzieć w piwnicy codziennie dwie godziny w tygodniu po kolacji.Zostały mi cztery godziny do kary.Nie jem kolacji,więc na wszelki wypadek wezmę sobie tam herbatę.Położyłam się spać w pokoju.Zobaczyłam korytarz,dziewczynę chyba piszczała,jakiegoś chłopaka który się śmiał.Nie wiem co z tego wynikło,obudziłam się.Ktoś pukał,otworzyłam.Była to nauczycielka Starow.
-Dobry wieczór panno Evans.-powiedziała uśmiechając się.
-Dobry wieczór profesor Starow.Ja już się zbieram na odrobienie kary.-tłumaczyłam się myśląc że pewnie się spóźniłam.
-Mogę wejść?-spytała.Otworzyłam szerzej drzwi.Usiadła na krześle koło mojego łóżka.
-Słyszałam o ostatniej sytuacji.Mam nadzieję że się nie powtórzy-Właśnie poczułam się jakby zganiła mnie mama kiedy miałam 3 latka.Spuściłam głowę.-Ale uważam że zrobiłaś słusznie.
Podniosłam zdziwiona głowę.
-Słucham?-wydukałam.
-Tak bynajmniej ja uważam.Odkupiłam ci coś.
Jakie było moje zdziwienie kiedy podała mi nowy szkicownik.Zaczęłam cieszyć się jak dziecko.Śmiałam się i dziękowałam jej.Ona uśmiechnęła się do mnie serdecznie i wyszła.Dobrze że nikogo nie było.Pomyśleli by że mi odbiło.Zaparzyłam sobie herbaty i zeszłam do piwnicy.Światło świecy oświetlało tylko 1/12 piwnicy ale przecież stolik można przestawiać.Wszędzie walały się tam papiery,stare gazety,meble,zabawki(zabawki?!) i różnorodne rzeczy.Postanowiłam zająć się gazetami.(najłatwiejsze na początek).Niektóre czytam,więc zajmie mi to więcej czasu.Nie mogę się powstrzymać jak widzę ciekawy nagłówek.Podniosłam jedną gazetę.Nagłówek był pt,, Szkoła w Granley znowu gubi ucznia"Wczytałam się.Zobaczyłam datę 10 marca 1974.Pisało tam że dziewczyna o imieniu Polly Cold zaginęła w dziwnych okolicznościach.Policja podejrzewa że uciekła.Jednak jej koleżanki z pokoju mówiły że śniły jej się koszmary,że nie wytrzymywała psychicznie.Ciekawe no nie?Na widok jednego ze zdań podskoczyło mi serce do gardła,,Pokój nr 13 już nie raz miał takie przypadki,pytanie czy to na pewno przypadki?"Nic więcej nie było napisane,żadnych szczegółów.Odłożyłam powoli gazetę na kupkę.Nagle moje ciało zostało rzucone o ścianę.Co się dzieje?spytałam sama siebie.Przestraszyłam się nie na żarty.Świeczka zgasła i nastała ciemność.Oddychałam ciężko.Słyszałam bicie własnego serca,było takie ciężkie,a biło tak szybko.Wstałam powoli i spytałam:
-Kto tu jest?
Świeczka się zapaliła.Wszystko wyglądało tak jak wcześniej.Jednak na środku piwnicy,tam gdzie nic nie było leżała gazeta.Podeszłam do niej i ukucnęłam.Nie przejmowałam się bólem.Ponad nim był strach.Złapałam papier w rękę i ujrzałam napis,,Morderstwo w Granley."Zaczęłam czytać.,,23 marca 1974.Znaleziono zaginioną Polly Cold w pobliżu budynku szkoły w Granley.Dziewczyna została potraktowana kilkoma ciosami nożem.Ciało było w tak złym stanie że policja na początku nie mogła zidentyfikować co to za uczeń.Jednak nasze sprzeczności rozmyła matka uczennicy.Policja podejrzewa ją o branie narkotyków.Uważają tak ze względu na to że dziewczyna najprawdopodobniej oślepła,miała koszmary i dziwne wizję.Sprawa została rozwiązana.Pogrzeb odbędzie się 28 marca w kościele na ulicy Markindofa 8."Nie mogłam w to uwierzyć.Musiałam znaleźć informacje w bazie danych o tej dziewczynie.Spojrzałam na telefon.Była już 22.Mogłam już iść do pokoju.Udałam się tam,złapałam szybko za piżamę i poszłam się pod prysznic.Po czym postanowiłam napisać notatkę do pamiętnika.Chyba robię się śpiąca.Dobranoc.
Kaktus

poniedziałek, 16 września 2013

24 Września Pamiętnik Sandie.

 24 Wrzesień pamiętnik Sandie.
Hej tu znowu ja. Ranka chyba nie muszę opisywać, był zwyczajny. Wzięłam prysznic i poszłam z Katie na stołówkę.Po drodze spotkałyśmy Fabiana i Nathaniela.
-Hej-powiedziałyśmy
-Hej- odpowiedzieli
-Kup kawę, a ja poczekam w klasie-szepnęła mi do ucha.
-ok-powiedziałam i poszła
Nathaniel poszedł ze swoim śniadaniem do stolika, a ja poszłam kupić kawę
Fabian stał przede mną.
-Musze się odwdzięczyć za wczorajsze wypicie ci kawy.
-Fabian to był tylko łyk.
Ale i tak mnie nie posłuchał, kupił trzy kawy .Podał mi jedną.
-proszę-powiedział i podał mi kubek.
-Dziękuje- powiedziałam z uśmiechem
Podeszliśmy do stolika przy którym siedział Natt
-Idziesz?-zapytał Fabian
-Nie, później do was dołączę.
-ok -powiedział brązowo włosy .
Poszliśmy wolnym krokiem do klasy.
-zapomniałam ci wczoraj napisać co się stało.
-A no tak. Co się stało?
-Nathalia zabrała szkicownik Katie no i wynikła z tego awantura. Gdybyś widział jak Katie wylała wodę na jej głowę
-Wyobrażam sobie-powiedział lekko się śmiejąc
przed wejściem do klasy spytał:
-Sendie pójdziemy na spacer po naszej karze?-powiedział nieśmiało
-Pewnie- powiedziałam z uśmiechem
-Super to jesteśmy umówieni-powiedział i podał mi drugi kubek i zajął miejsce w ławce
-Trzymaj-powiedziałam do Katie podając jej kubek z kawą
-Dzięki- powiedziała
Pierwsza lekcje. Historia. Czekałam na to co napisałam .Zrobiłam świetną prezentację i myślę ze dostane dobra ocenę. Ale jako pierwsza zgłosiła się Nathalia. Zobaczyłam że ukradła mi prezentacje.
-Ty Suko!
-Co to za słownictwo?-zapytała nauczycielka
-ona zabrała mi prezentacje!
-Nie prawda!-zaprzeczyła
-Tak? To opowiedz o niej bez patrzenia w komputer!
-Dobrze ,tak będzie sprawiedliwie- powiedziała nauczycielka,Oczywiście ja tylko coś wiedziałam i do stałam 5 .Ostatnia lekcja była w bibliotece. Mieliśmy napisać w parach wypracowanie na dowolny temat. Z Katie ustaliłyśmy ze napiszemy o starych gazetach szkolnych. Natrafiłyśmy na coś dzwnego Artykuł na temat pokoju numer13. Z którego wynikało że, co jakiś czas znikały z niego lokatorzy. Przestraszyłyśmy się i postanowiłyśmy zagłębić temat ale zadzwonił dzwonek i musiałyśmy wyjść z Biblioteki .Ale postanowiłyśmy ze jutro po lekcjach tu przyjdziemy. No więc nic nowego. Poszłyśmy się przebrać, coś zjeść i nadeszła kara. Tym razem zostaliśmy na godzina sami i mogliśmy sobie pójść. Przed wyjściem Fabian zapytał:
-Idziemy?
-Tak-odpowiedziałam.Poszliśmy na spacer, spacerowaliśmy dobre 2 godziny.
-Fabian wracajmy już .Mamy zadany Francuski na jutro.
-ok-powiedział.
W drodze powrotnej Fabian niepewnie złapał mnie za rękę i spojrzał na mnie. A ja lekko się uśmiechnęłam. Szliśmy w milczeniu. Zatrzymaliśmy się przy drzwiach do mojego pokoju.
-świetnie się dzisiaj bawiłem.
-ja też-powiedziałam z uśmiechem
Wtedy złapał mnie za drugą rękę, poczułam jak robi mi się gorąco. Pochylił się i spojrzeliśmy sobie w oczy. Mogłam patrzeć się w jego brązowe oczy cały dzień. Nagle pochylił się jeszcze i pocałował mnie. Czułam jak fala gorąca mnie zalewa. Po chwili oderwaliśmy się od siebie.
-Do jutra-powiedział
-Do jutra-odparłam, a on na pożegnanie dał mi szybkiego całusa i znikł za rogiem korytarza. Weszłam do pokoju pierwsze co to spojrzałam w lustro moja twarz była czerwona.
-O już jesteś- powiedziała Katie. Przestraszyłam się. Nie chciałam żeby coś zauważyła
-O hej-powiedziałam zdenerwowana.
-Jak tam spacer?-zapytała zaciekawiona
-yy wiesz spacer jak spacer-powiedziałam jąkając się
-dlaczego jesteś taka dziwna?
-pfff... ja zdenerwowana no co ty? Słuchaj pomożesz mi z tym francuzem bo nie ogarniam?
-jasne-powiedziała odrobiliśmy lekcje i poszłyśmy pod prysznic.
Tym razem słyszałem jak coś woła moje imię
-Sandie...
-co to było? - zapytałam
-ale co?
-nie słyszałaś nic ?
-nie- powiedziała
i usłyszałam te krzyki skuliłam się i zatkałam uszy
-Sandie nic ci nie jest?
-nie po prostu się źle poczułam. Wracajmy.
-ok- powiedziałam
poszłyśmy do pokoju.
-Na pewno nic ni nie jest?-zapytała Katie
-Tak. Dobranoc
-Dobranoc
Koniec notatki ,idę spać.
Marakuja.

23 września Pamiętnik Sandie.

 23 września pamiętnik Sandie.
Kolejna noc z tymi krzykami. Czasami boje się zasnąć ale z racji tego ze mało śpię oczy same mi się zamykają. Obudziłam się o 5 ostatnio cały czas się tak budzę. Jak zwykle Katie też nie spała. Zrobiłyśmy to co zwykle poszłyśmy się umyć. Boje się tam chodzić sama i Katie chyba zresztą też.Więc zawsze chodzimy razem. Na szczęście nic się nie działo. Poszłyśmy do pokoju przebrać się w mundurki i ruszyłyśmy w stronę stołówki.Nie byłyśmy głodne ale zaproponowałam ze kupię na kawę. Katie się zgodziła. Czekała na mnie przy wyjściu. Poszłam i zamówiłam i czekałam aż je dostana.
-Hej-usłyszałam za sobą. Odwróciła się i zobaczyłam uśmiechniętego Fabiana był ubrany w mundurek szkolny, gdy go zobaczyłam momentalnie się uśmiechnęłam.
-Hej- odpowiedziałam.Odebrałam kawy. Fabian wziął jedną z nich i powiedział ze mi pomoże.
Podeszliśmy do Katie. Podałam jej kawę. Chciałam zabrać swoją ale zauważyłam ze Fabian właśnie ją pije.
-hej- powiedział fabian do Katie
-cześć-odpowiedziała
-Fabian?-powiedziałam ,a on spojrzał się na kubek.
-przepraszam zapomniałem...-powiedział nerwowo
-spokojnie nic się nie stało- powiedziałam i odebrałam kawę.
-Idziemy na lekcje?-zapytał
-tak- powiedziałyśmy z Katie.Nie będę opisywała lekcji bo to nudy. Po lekcjach poszłyśmy się przebrać. Nathalia rzadko bywała w pokoju a kiedy już była to razem z Katie wychodziliśmy.
No więc przebrałyśmy się założyłam na siebie czarne rurki, czerwona koszulkę i swoje czarne trampki.
-po obiedzie mamy kare razem z Fabianem i Nathanielem-powiedziałam do Katie.
-jak mi nie chce się tam iść
-Mi też nie ale takie życie. Dobra chodź na obiad.
Poszłyśmy na obiad. Zjadłyśmy i udałyśmy się do klasy 06. Jak to kara nudy gadanie w stylu bla bla musicie zmienić swoje zachowanie potem godzina w klasie i wolne. Poszłam do pokoju i dostałam esa od Fabiana.
-odrobimy razem lekcje?
-Jasne to przyjdź do mnie.
-Będę za 5 minut-Uśmiechnęłam się sama do siebie.
-Dlaczego się tak uśmiechasz?-zapytała Katie
-Zaraz będzie Fabian będziemy odrabiać lekcje. Dołączysz się?
-Nie .Mam ochotę na rysowanie- powiedziała wzięła swój szkicownik i zaczęła rysować.
Rozległo się pukanie do drzwi
-Proszę- powiedziałam
Do pokoju wszedł Fabian , miał sobie granatowe trampki ,czarne spodnie, podkoszulek i na to czerwoną koszule w kratkę  . Usiadł naprzeciwko mnie.
-To co bierzemy się do pracy?-zapytałam.
-jasne-powiedziałam
Lekcje odrobiliśmy odrobiliśmy w 40 minut .Potem gadaliśmy ,po jakimś czasie dołączyła do nas Katie. Rozmawialiśmy aż do 20 potem poszłam z Fabianem na krótki spacer. Jak szliśmy to czułam jak Fabian chciał złapać mnie za rękę ale nie miał odwagi .Jedynie co udało mu się zrobić to delikatnie dotykać mojej dłoni, a wtedy czułam ze robi mi się gorąco i się rumienie. O 21 Fabian odprowadził mnie pod pokój z którego było słychać krzyki..
-Musze już iść- powiedziałam
-Wiem
-To do jutra?
-Tak. Dobranoc- powiedział i przytulił mnie. Staliśmy tak przez chwile. Ale krzyki zaczęły narastać. Oderwałam się od Fabiana i powiedziałam mu ze napisze mu co się stało.
Gdy weszłam do pokoju usłyszałam kłótnię dziewczyn.
-co się stało?-zwróciłam się do mojej przyjaciółki
-Ta suka wzięła sobie mój szkicownik!-krzyknęła
-oddawaj to- powiedziałam ze złością
-Nie!-powiedziała
W tym momencie Katie wylała jej wodę na głowę sprytnie omijając jej dłonie w którym trzymała szkicownik. Dziewczyna puściła szkicownik i powiedziała:
-jesteście nienormalne!- i wybiegła z pokoju
Ja zaczęłam się śmiać, a Katie poszła w moje ślady.
Potem poszłyśmy się umyć i położyłyśmy się spać. Przed snem usłyszałam te krzyki więc szybko założyłam słuchawki.Właśnie kładę się spać,dobranoc.
Marakuja