środa, 11 września 2013

3 września.Pamiętnik Katie.

Jest trzeci dzień szkoły,a ja nadal nie mogę się przyzwyczaić.Nauka,nowe towarzystwo,nowy pokój,nauczyciele.Sandie jest spoko,na początku myślałam że to jakieś emo lub coś. Ale po rozmowie sądzę że jest w porządku.Wczoraj doszła do naszego pokoju dziewczyna o nazwie Nathalia.Ma blond włosy i szare oczy.Taka tam dresiara...Słysząc muzykę ze słuchawek mogę stwierdzić że słucha rapu. Wstałam z rana i poczułam dziwny zapach,okazało się że Nathalia używa tak obrzydliwych perfum że aż mi się cofnęło.Ubrałam czarną koszulkę na ramiączka,rurki i niebieskie trampki. Uczesałam włosy i stwierdziłam że kręcą się i są bardziej czarne niż wcześniej.Chciałabym mieć piwne oczy,zamiast moich błękitnych.A wracając do opisu dnia ,gdy przestałam się szykować Sandie stała już przy drzwiach ze skrzywioną miną.
-Co?-spytałam
-Ile ty się ubierasz?!
-Z 15 minut...?
-O 15 minut za długo...
Jaka wredna...Wyszłyśmy do szkoły.Oczywiście po drodze musiałyśmy spotkać tego debila i Fabiana.Fabian jak zwykle uśmiechnięty,a Natt skrzywiony na mój widok.
-Siema-powiedział Fabian do nas i zaczerwienił się.Czuję romans.Sandie i ja powiedziałyśmy to samo. Spojrzałam tylko krzywo na blond małpę i go ominęłam.Jednak on jak zwykle nie dawał za wygraną.
-Co czarnuchu ? Ze mną się nie przywitasz?-powiedział obleśnym tonem. Aż mi się wymiotować chce jak to słyszę.Spojrzałam na niego czując odrazę i powiedziałam:
-Na twój widok aż się nie chcę nic gadać.
-Jestem aż tak przystojny?
-Tak bardzo jak menel który po imprezie ma zarzyganą całą twarz.
Wyminęłam go słysząc cichy chichot Sandie.
-Ej to było dobre-powiedziała.-Jednak nie jesteś taka miła.
-Zależy kiedy-odpowiedziałam czerwieniąc się.
-A Fabiana lubisz?
-Tak. To taki znajomy ale kumpel.
-Jest w porządku no nie?
-No nawet.
Weszłyśmy na lekcje.Ławki były czteroosobowe. Usiadłyśmy z tyłu,myśląc że Nathalia przyjdzie no nas. Jednak ona usiadła na samym przodzie,a na wolnych miejscach koło nas usiadł Fabian i Nathaniel.Sandie twarz dziwnie poczerwieniała. Wtedy uśmiechnęłam się sama do siebie widząc że chyba będzie nowa para.Każdą lekcje rysowałam dziwne rysunki.Widziałam przed swoją twarze dziewczynę ubraną w białą sukienkę na ramiączkach do kolan,czytającą książkę,która miała smutną twarz.Rysowałam ją w różnych pozycjach.Lecz nie mogłam wyobrazić sobie jej twarzy. Około 17 weszłam do pokoju. Sandie leżała na łózko słuchając muzyki,a Nathalia oglądała coś na tablecie.Pomyślałam że to dobry czas żeby z nią pogadać.
-Co oglądasz?-spytałam siadając obok niej.
-Nie twój interes.
-Aha dobra-wycofałam się czując że się denerwuje.Chwyciłam za rysownik i zaczęłam szkicować coś co mi wpadło do głowy. Było tam lustro,a przed nim stojąca tyłem dziewczyna.Lecz jej odbicie pokazywało ją od przodu.Miała na sobie sweter i luźne spodnie.Okrągłe okulary na nosie oraz warkocz.Nie była brzydka,wręcz przeciwnie.Była bardzo ładna. Z jej oczu leciały łzy. Podpisałam obrazek ,,Płacz upiększa"gdyż chociaż dziewczyna na moim rysunku płakała była śliczna.Odłożyłam szkicownik i poszłam do łazienki ,która o mój Boże była na korytarzu.Było tam około z sześć pryszniców.Brudno ale kit z tym.Weszłam pod strumień gorącej wody i usłyszałam że coś wchodzi do łazienki.Poczułam dziwne dreszcze,jakby ktoś się na mnie patrzył.
-Kto tam?!-spytałam myśląc ze to jakiś chłopak.W odpowiedzi usłyszałam tylko mamrotanie.Pomyślałam że panikuje i zaczęłam nacierać się żelem. Nagle woda z ciepłej zmieniła się we wrzątek.Odskoczyłam szybko,łapiąc przy tym ręcznik.Wyleciałam spod prysznica. Szybko się owinęłam i spostrzegłam że nikogo w toalecie nie ma.Pewnie ktoś wyszedł,a ja głupia się przestraszyłam.Nie ubierając się wyszłam na korytarz i szybko pobiegłam do pokoju.
-Czemu jesteś w samym ręczniku ? -spytała Sandie.
-Nie pytaj.Odwróć się.-powiedziałam widząc że Nathalia śpi.Ubrałam się w koszulkę i założyłam majtki.Wśliznęłam się pod kołdrę i zamknęłam oczy.Ktoś zaczął mnie szturchać.Sandie...Ech.
-Katie?-spytała.-Twoje rysunki są bardzo dobre wiesz?
Ogarnęła mnie fala gniewu ale ją powstrzymałam.Grzebała w moich rzeczach!
-tylko czemu odkąd tu jesteś rysujesz jedną postać?-dodała.Zdziwiłam się i odpowiedziałam że chyba nie odkąd tu jestem. Pokazała mi daty i miała jednak rację.
-Może w szkole taka jest.-odpowiedziałam.
-No może.Narysowałabyś mi coś?
-Np?
-Rise Against.
-Daj tylko jakieś zdjęcie.
-Ale to jutro.Katie?
-Tak?
-Dobranoc.
-Dobranoc-powiedziałam zdziwiona.
Tak właśnie kończy się mój dzień. Gdyby nie Sandie bym tu nawet nic nie nabazgrała.Zobaczymy co przyniosą inne dni. Oby było lepiej niż zazwyczaj.
,,I'm tired of being what you want me to be
Feeling so faithless
Lost under the surface
I don't know what you're expecting of me
Put under the pressure"
Dobranoc
Marakuja i Kaktus

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz