1 październik.Pamiętnik Katie.
Dobry. Znów śnił mi się dziwny sen.Podejrzewam że o przez to co znalazłam w tamten wieczór.Obudziłam się na korytarzu,przed drzwiami własnego pokoju.Weszłam do niego.Meble znowu były w innym ustawieniu.Spojrzałam na zeszyty leżące na stoliku.Jeden z nich był podpisany imieniem,,Polly Cold"spojrzałam że ktoś łapie za zeszyty.Nie widzi mnie?Pomyślałam.Jednak mnie nie widać.Dziewczyna najwyraźniej miała tak na imię.Zaczęłam jej się przyglądać.Tak z ciekawości.Miała brązowe lokowane włosy do ramion,niebieskie oczy,orli nos i szeroki uśmiech.Uśmiechała się do jakiejś kartki.Spojrzałam na nią przez ramię,był to list.Nie chciałam czytać,to chyba niegrzeczne.Chociaż ona mnie nie widzi.No ale jednak miałabym wyrzuty sumienia.Wyglądała na normalną.Spojrzałam na kalendarz na którym była data 2września 1974.Ona dopiero co zaczynała te szkołę.Chyba...Chciałam iść za nią ale się tak jakby prze teleportowałam.Byłam w tym samym miejscu,niektóre rzeczy tylko zmieniły położenie.Było jednak ciemno,a na kalendarzu widniała data 20 stycznia 1975.Nikogo nie było w pokoju.Spojrzałam na zegarek i ujrzalam godzinę dwudziestą drugą trzydzieści.Nagle do pokoju weszła Polly.Była zmęczona.Nie można było nie zauważyć worów pod oczami i bladej twarzy.Usiadła na łóżku skulona.Zaczęła płakać.Zrobiło mi się jej bardzo żal.Nagle zgasło światło,a przed nią pojawiła się ta sama postać która dręczyła mnie w snach.Dziewczyna pisnęła,a postać machnęła ręką.Wraz z jej ruchem ciało brunetki poleciało i zostało uderzone o ścianę.Dziewczyna krzyczała,wydaję mi się że błagała o pomoc.Tajemnicza dziewczyna podeszła do niej i paznokciem zrobiła szramę na twarzy,uśmiechnęła się szyderczo i jeszcze raz machnęła ręką.Ciało dziewczyny boleśnie wbiło się w szafkę.Pokój oświetlał tylko księżyc.Polly przeczołgała się do włącznika lecz coś pociągnęło ją do tyłu za twarz.Widziałam tylko jak wychudziała ręka zabiera ją w otchłań ciemności.Przerażona nie mogłam się ruszyć.Nagle coś usłyszałam.Był to cichy krzyk,,Ratunku"Obudziłam się cała spocona.Była czwarta rano,spojrzałam na Sandie.Spała o dziwo spokojnie.Skuliłam się i próbowałam poukładać myśli.Szybko pobiegłam do łazienki,umyłam się i zeszłam na stołówkę.Nikogo nie było,dopiero ją otwierali.No bo kto normalny o 4:30 idzie jeść śniadanie?Wpatrywałam się w stół,zamknęłam oczy i nagle zobaczyłam na nim krew która układała się w napis,,Jestem" Przestraszyłam się i zaczęłam rozglądać kto to mógł zrobić.Wstałam i szybko odsunęłam się od tego stołu.Odwróciłam się i zobaczyłam jakaś postać.Pisnęłam.Była to Gabriella.No tak.Twarz jak z horroru.
-Zwariowałaś?-spytała piskliwym głosem-mało nie zeszłam na zawał.Wariatka.
Obeszła mnie.
-Sama jesteś wariatką plastiku-powiedziałam.Nagle wszedł Nathaniel.
-Co Evans?Zazdrościsz jej urody?-zaśmiał się.Nie byłam mu dłużna.
-Wiesz co Walker? Tak samo mogę wyglądać jak ona.Puder,kredka,tusz,szminka i wyglądam jak twoja ukochana.Tylko jakby to powiedzieć?Wolę pokazać prawdziwą twarz,a nie maskę lalki Barbie.
Wyszłam szybko ze stołówki.Postanowiłam że się przejdę.Świeże powietrze działało kojąco.Po lekcjach zaczęłam rysować w nowym szkicowniku.Narysowałam portret.O dziwo była to Polly Cold.Ta sama co ze snu.Sandie usiadła obok mnie i powiedziała:
-Bardzo ładne.Kto to?
-Nie wiem-Odpowiedziałam.Wiem kto to,ale jak jej wytłumaczę skąd ją znam?
Czułam się źle że jej kłamie,no ale co mogłam zrobić?Pozostało mi tylko okłamywać najbliższych.W innym wypadku trafię do psychiatry.Jak już odrobiłam lekcję,nadszedł czas kary.Zeszłam do piwnicy,tym razem z dobrą latarką.Usiadłam przy stercie gazet.Jednak nic ciekawego nie znalazłam.Czemu?Nie możliwe że nic innego tutaj nie ma.Usłyszałam trzask drzwi.Kto to?Ujrzałam twarz Chrisa.Zdziwiłam się,gdy usiadł obok mnie.
-Co ty tu robisz co?-spytałam.On się uśmiechnął i odpowiedział spokojnie:
-Odbywam karę razem z tobą.
Był inny,nie jak Nathalia chociaż był jej chłopakiem.Serdeczny i miły.To nie pasuje do tej blondynki...Przy sprzątaniu rozmawialiśmy i śmialiśmy się.Kiedy wyszłam byłam naprawdę w dobrym humorze.On przytulił mnie na pożegnanie i ruszył w stronę swojego pokoju.Poszłam do pokoju.Sandie spała.Zaczęłam rysować jakieś kwiatki.Nie wiem dlaczego.Nagle usłyszałam krzyk Sandie.Obudziłam ją i spytałam co się stało.Ona jednak nic nie odpowiedziała,ślepo patrzyła się w ścianę przed sobą.Światło zaczeło się zapalać i gasnąć.
-Sandie co się dzieje?!-spytałam przestraszona.Okno zaczęło trzaskać nienaturalnie.Nagle światło zgasło na więcej niż sekundę.Wszystko umilkło.Sandie nic nie mówiąc poszła spać.Co tu się właściwie stało?Nie wiem.Otworzyłam szkicownik na rysunku kwiatka(tak wiem ...Amatorskie) i zobaczyłam napis,,Jestem tu". Rzuciłam szkicownikiem na ziemie.w tym czasie weszła Nathalia.Spojrzała na mnie pytająco.
-To tylko pająk-odpowiedziałam.
-Trzymaj się z dala od Chrisa szmatko!-krzyknęła i wyszła.Nie przejęłam się tym.Nie kleje się do niego.Lecz nadal nie wiem co to za napis,kto go zrobił i po co?Idę spać dobranoc.
,,In a world so, so godless and thoughtless,
I don't know how we wrought this,
All the love that you brought us."
Kaktus
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz