poniedziałek, 23 września 2013

3 Październik Pamiętnik Sandie

3 Październik pamiętnik Sandie.
Krzyki, nie dręczą mnie już od kilku dni. Może tak naprawdę  mi się zdawało? Nie wiem. Dziś jest poniedziałek, nienawidzę poniedziałków. Za 2 tygodnie mamy dni otwarte dla rodziców. Zadzwoniłam do taty i powiadomiłam go o tym ale wątpię żeby przyjechał. Ranek jak ranek, każdego ranka robię to samo. Lekcje były nudne. Przez prawie cały czas gadałam z Katie.
Opowiadałam jej też o mnie i Fabianie ale ominęłam fakt naszych pocałunków. Same nie wiem na czym stoimy ale to się okażę. Po lekcjach poszłam do Fabiana. Siedzieliśmy na jego łóżku i rozmawialiśmy.
-Słuchaj może spotkalibyśmy się jutro po lekcjach ?Chce ci coś pokazać.-powiedział
-Ok-powiedziałam z uśmiechem .
Siedzieliśmy tak jeszcze godzinę ,aż do momentu gdy przyszedł Nathaniel ze swoim plastikiem.
-Muszę iść- powiedziałam cicho.
-Ok chodź, odprowadzę cię.
Wyszliśmy i od razu zaczęłam rozmowę:
-Przepraszam lubię spędzać z tobą czas ,ale nie zniosę jej towarzystwa.
-Tez lubię spędzać z tobą czas-powiedział i otarł palcami moja dłoń ,a ja złapałam go za rękę.
Doszliśmy do pokoju.
-Napisze do ciebie wieczorem. Przejdziemy się na spacer.-powiedział-Oczywiście ja będziesz miała ochotę.-dodał szybko
-To czekam na wiadomość-powiedziałam
On przyciągnął mnie do siebie i przytulił.
-To do zobaczenia-szepnął mi do ucha.
Oderwałam się od niego i poszłam do pokoju. Gdy weszłam zobaczyłam Katie ,która uczyła się z Chrisem. Nie lubię go.
-Co wy robicie?- spytałam zamykając drzwi.
-Myy noo...-wymamrotał ten burak.
-Nathalia na chwile wyszła ,a ja pomagam mu w Francuskim..-Świetnie kłamała. Byłam z niej naprawdę dumna.
W tym momencie wbiegła Nathalia ,gdy zobaczyła ich razem wybuchła.
-Ty dziwko mówiłam żebyś trzymała się z dala od niego.
-Ej.. bez takich Nathalia ona tylko pomaga mi w lekcjach.
-tak jasne! Myślisz ze jestem głupia!?- spojrzała na stolik nocny Katie i wzięła z niego łańcuszek
-odwal się od niego albo już nie znajdziesz tego łańcuszka!
-Ty suko teraz przesadziłaś!-krzyknęłam i razem z Katie rzuciłam się na nią. Wiedziałam ile ten łańcuszek dla niej znaczy ,to był łańcuszek od jej mamy. Chciałam go odzyskać ale ona wywaliła go przez okno. Pod naszymi oknami by gęste krzaki. O cholera pomyślałam.
-Jesteś nienormalna! Zrywam z tobą!-krzyknął Chris
-co?-powiedziała ze łzami w oczach Nathalia
-To co słyszałaś- powiedział-Chodź Katie idziemy poszukać twojego łańcuszka.
-Zaraz do was dojdę, tylko zadzwonię po Fabiana ,pomoże nam.
-Ok – powiedzieli.
Zadzwoniłam po Fabiana, powiedział ze spotkamy się przy wejściu od szkoły
gdy zeszłam na dół Fabian już czekał ,a razem z nim Nathaniel.Byłam przez to zirytowana.Poszliśmy w milczeniu
-Po co on tu  przyszedł ? - zapytałam się Fabiana cicho.
-Zapytał się po twoim telefonie gdzie idę i powiedziałem mu co się stało. Stwierdził że on że też idzie
-aha .
Poszliśmy do Katie i Chrisa. Szukali łańcuszka. Gdy Katie zobaczyła Natta zatkało ją.Postawiła mi pytające spojrzenie ,a ja pokazałam jej ze nie wiem o co chodzi.
Po 40 minutach znaleźliśmy zgubę.
-No czupiradło ma już ma swoją zgubę.-powiedział Nathaniel.
Katie już chciała coś powiedzieć ale Chris ją przegonił:
-Nie mów tak do niej!-uniósł się
-Bo co mi zrobisz?
Nie wiem dlaczego ale zaczęli się bić. Fabian szybko podbiegł i ich rozdzielił. Nathaniel poszedł w stronę budynku szkoły. Katie i Chris też poszli a ja zostałam sama z Fabianem. Postanowiliśmy się przejść i poszliśmy na długi spacer. Po jakimś czasie spojrzałam na zegarek.. 21 muszę już iść.
-Fabian wracajmy już późno się robi
-ok .
Odprowadził mnie do pokoju przytulił na pożegnanie i przypomniał o wczorajszym wypadzie.
Zmęczona dnie położyłam się spać myśląc ze będzie normalna noc ale bardzo się myliłam.....
Marakuja

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz