4 Października.Pamiętnik Katie.
Wstałam dziś o siódmej.Za późno by zjeść śniadanie.Spojrzałam za okno i ujrzałam szare chmury,deszcz,ogólnie paskudną pogodę.Ubrałam się w mundurek i poszłam do szkoły.Sandie siedziała już w ławce z Fabianem.Uśmiechnęła się do mnie i pokazała ręką żebym podeszła.
-Przepraszam.Nie mogłam cię dobudzić.Masz.-podała mi coś zawiniętego w papier.Spojrzałam na nią pytająco.Ona się zaśmiała na widok mojej miny i powiedziała że to tylko bułka.Byłam jej bardzo wdzięczna.Pomyślałam że jak Sandie siedzi z Fabianem,to ja nie mam gdzie się podziać.Rozejrzałam się po klasie i ujrzałam samotnego Chrisa.Uśmiechnełam się i przysiadłam obok niego.
-Cześć-pomachałam mu ręką przed twarzą.Nawet mnie nie zauważył!
-O hej-ocknął się.
-Co taki zamyślony?-spytałam ciekawa.
-A tak jakoś.
A więc tajemnica?Ciekawe.Nadal nie wiem o co wtedy chodziło.Kiedy chciałam się dopytać weszła nauczycielka.Cały czas gadałam z Chrisem.Był on drugą osobą z którą tak swobodnie rozmawiałam.Po lekcjach umówiliśmy się na spacer godzinę po obiedzie.Weszłam do pokoju cała szczęśliwa.Jakie było moje zdziwienie jak zobaczyłam w nim Gabrielle.
-Co ty tu robisz?-Już na sam jej widok dostawałam białej gorączki.Spojrzałam na jej ręce,trzymała w nich mój wisiorek.Tak.Ponownie chciały mi go zabrać.
-Nic-schowała ręce do tyłu.Myśli że jestem debilką?
-Oddaj mi go-rozkazałam.Czułam że coraz bardziej się wściekam.Podeszłam o krok,ona się cofnęła i uderzyła delikatnie o kąt biurka.
-Ale o co ci chodzi?-spytała niewinnie.
-O mój wisiorek.-powiedziałam przez zęby.Gdyby nie to że dostałabym się do więzienia,ona by już nie żyła.
-Nie mam go.Zwariowałaś?-I właśnie w tym momencie nie wytrzymałam.Czułam że gniew się poszerza,a mój umysł krzyczy ,,Zabij ją".Podeszłam do niej szybkim krokiem i szarpnęłam za jej koszulkę.
-Oddasz?-spytałam wściekła.Ona jednak był twarda.Przycisnęłam ją do konta biurka.Syknęła z bólu.
-To jak?
Wyciągnęła rękę,a ja złapałam swoją zgubę.
-Wynoś się-powiedziałam,a ona szybko wybiegła z pokoju.Spojrzałam na wisiorek.Jest srebrny z serduszkiem.Mama zawsze mówiła że to będzie przypominało że ona jest i będzie ze mną zawsze.Ścisnęłam go mocno i postanowiłam chować go na własnej szyi..Bardzo ładnie się prezentował.Kiedyś śmiałam się że jest za duży.Usłyszałam dźwięk klamki.
-Co się tu stało?Gabriella płacze-To była Sandie.A ja o dziwo byłam dumna z tego co zrobiłam.Pochwaliłam się jej,a ona jak zwykle mi pogratulowała.Śmiałyśmy się i gadałyśmy około godzinkę.Po obiedzie poszłam pod prysznic.Chciałam prezentować się dobrze przed Chrisem.Nie wiem dlaczego ale miałam takie pragnienie.
-Dla kogo się tak stroisz?-spytała Sandie.A jednak zauważyła!
-Dla nikogo-skłamałam.
-A z kim wychodzisz?-Czułam że coraz bardziej zaczynam się gubić.Skłamać czy nie ?Pytałam samą siebie.A dobra...Powiem prawdę.Pomyślałam.
-Z Chrisem.
-Uuuuu-zaczeła się śmiać Sandie.Nagle do pokoju weszła Nathalia,a ja poczułam że robi mi się gorąco.-Ty wiesz z kim Katie wychodzi?
Blondynka spojrzała się na mnie jak na debila.Po chwili wyprostowała głowę i spytała:
-No z kim?-Oby jej ta głowa się przekrzywiła bardziej.
-Z Chrisem-Zaśmiała się Sandie i o mały włos nie zleciała z krzesła.Nathalia spojrzała się na mnie z nienawiścią.
-Wiesz co ci grozi?-spytała.A ja prychnęłam.No zabawna była,na pewno bardziej od małpy w cyrku.
-Co niby?Zostanie plastikiem?Oblanie olejkami?-powiedziałam z pogardą.
Ona wymamrotała coś pod nosem i usiadła do książek.Przebrałam się prędko w czarną bluzkę z dekoltem,czarne rurki i trampki.Narzuciłam jeszcze czarną skórę,a włosy rozpuściłam.Rozmawialiśmy z Chrisem ponad godzinę!Nie wierzyłam że mamy tyle wspólnego.
-Masz włosy jak Shakira...-zaśmiał się.Ja wtedy wybuchłam śmiechem także.
-Ale czarne!-poprawił się.
Do wieczora miałam wspaniały dzień.Kiedy wracaliśmy (bo oczywiście dostałam szlaban) spotkaliśmy Nathaniela i Gabrielle.
-Szmata-szepnęła jak nas omijała.Stanęłam.Nie wiedziałam czy dać jej w twarz czy ominąć i zignorować.Podejmowałam właśnie decyzje dnia.Odwróciłam się i powiedziałam tylko:
-Jedyną szmatą jaką znam jesteś ty.
-Nie mów tak do niej-warknął Natt.Właśnie teraz żałowałam że jej nie uderzyłam.
-Bo co?-warknęłam buntowniczo.Nie będzie mi mówił co mam robić!
-Bo pożałujesz Evans.
Zaczynał mnie denerwować.Zaczęłam się trząść od złości.
-Nie będziesz mi groził.
On podszedł i złapał mnie za nadgarstek.Zaczeło mnie boleć, więc jęknęłam cicho.Nagle stało się coś niespodziewanego.Nathaniel leżał na ziemi z krwawiącym nosem.Spojrzałam co go tak uderzyło i ujrzałam wściekłego Chrisa.
-Zdrajca-powiedziała Gabriella schylając się do Natta.
-Zamknij się!-krzyknął Christopher.Nie widziałam go tak wściekłego.Może dlatego że nie dawno zaczęliśmy gadać.Nie mogłam myśleć racjonalnie.Kiedy ocknęłam się,chłopacy bili się na ziemi.Gabriella krzyczała jak szalona żeby przestali.Oni jednak okładali się pięściami.
-Przestać!-krzyknęłam najgłośniej jak mogłam.Miałam już dosyć całej tej sytuacji.Obydwoje chłopaków spojrzeli się na mnie zdziwieni.-Chris nie warto tracić czasu na tego śmiecia.
Christopher grzecznie wstał i się posłuchał.Ostatni raz spojrzałam na obolałego Nathaniela, który nadal nie mógł się podnieść.Ucieszyłam się,ma za swoje.Zaproponowałam Chrisowi że pomogę mu w ogarnięciu się po tej małej bójce,on jednak był nie ugięty i nie chciał pomocy.Przed piwnicą stanęliśmy i nie wiedzieliśmy co powiedzieć.Byłam mu bardzo wdzięczna,ale nie wiedziałam jak to okazać.
-Bardzo ci dziękuję-powiedziałam po dłuższej chwili.On spojrzał mi prosto w oczy.Zrobiło mi się gorąco.(który to już raz w ten dzień?)
-Nie ma sprawy.Zawsze możesz na mnie liczyć.-Po tych słowach moje serce napełniło szczęście.Złapał jeden kosmyk moich włosów i owinął sobie wokół palca.
-Czemu wcześniej cię nie poznałem?-spytał smutny.Też zaczęło dręczyć mnie to pytanie.
-Może nie było nam przeznaczone się spotkać wcześniej i porozmawiać?-powiedziałam tak jak myślałam.-Jest późno.Przepraszam.
Było mi głupio że go zostawiam w takim momencie.
-Rozumiem-Jego uśmiech zwalił mnie z nóg.Nadal bawił się moimi włosami.Pocałował mnie w czoło i szepnął:
-Dobranoc Katie.
Moje serce biło bardzo szybko,a twarz z pewnością poczerwieniała.Zeszłam do piwnicy z milionem,a nawet miliardem pytań!Zaczęłam w niej sprzątać.Kiedy już się ogarnęłam przypomniałam sobie że miałam czegoś szukać.Miałam na to 15 minut.(Dobry czas no nie?) Stwierdziłam ze zrobię to kiedy indziej.Nagle coś przebiegło koło mojej latarki.
-Kto tu jest?-spytałam.Nie ukrywam że miałam nadzieje że to Nathaniel.Jednak to było coś innego.Latarka zaczęła mrugać,a ja bać.Nagle światło zaczęło się obracać o 180 stopni!Moja latarka się sama ruszała!Podeszłam szybko i ją zatrzymałam.Był to następny błąd.Była tam ta sama zmora co wcześniej.Ułamek sekundy i nic nie widziałam.Po omacku próbowałam znaleźć latarkę ale na marne.Zaczęłam płakać.Po jakimś czasie (wydaje mi się że długim) ktoś wszedł.
-Halo!Pomocy!-krzyknęłam przez łzy.
-Katie?-usłyszałam.Sandie!Nareszcie!-pomyślałam.-Katie co się stało?
-Zapal światło nic nie widzę...
-Świecę ci prosto na twarz latarką.
Wtedy ogarnęło mnie zdziwienie.
-Katie jesteś ślepa?!
Ciemność nadal mnie ogarniała,nic nie mogłam na to poradzić.Sandie zaprowadziła mnie do pokoju.Powoli zaczynałam coś widzieć.
-Co się stało?-spytała groźnie.Wszystko jej opowiedziałam.Zaczeło się robić niebezpiecznie.Sandie opowiedziała mi o swoich przeżyciach.Postanowiłyśmy coś z tym zrobić i to szybko!Idę spać.Nareszcie mogę coś widzieć ale jestem zbyt zmęczona,żeby porysować czy pisać.Dobranoc
,,It´s scratchin on the walls
In the closet in the halls
It comes awake and I can´t control that
Hidin' under the bed
In my body in my head
Why won´t somebody come and save me from this
Make it end"
Kaktus
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz