16 września Pamiętnik Katie
Dobry.Zacznę może od tego co mi się śniło.Otworzyłam oczy i zobaczyłam mój pokój.Tak.Przede mną był pokój numer 13. A na nim kartka.Zmrużyłam oczy i zobaczyłam napis:Okularnica+dziwka=Ellie.Rozejrzałam się po korytarzu.Kto to jest Ellie?Czemu na moim pokoju ją obrażają?Co się tu dzieje?Weszłam za drzwi.Nikogo nie było.Każdy mebel był w innym miejscu niż normalnie.Na szafkach i w szafkach widniały inne rzeczy.Nie moje,nie Sandie,nie Nathalii.Co tu się dzieje?Spojrzałam na kalendarz nad jakimś łóżkiem.Widniała na nim data 16.09.1965.Zdziwiłam się i odeszłam jeden krok do tyłu.Nagle klamka się ruszyła,a ja się obudziłam.Byłam w tym samym pokoju,tylko że za moich czasów.Sandie stała już przed lustrem i układała swoje czerwone włosy.Spojrzała się na mnie i uśmiechnęła się.
-Obudziłam się,a tu Nathalii nie ma.Piękny dzień no nie?-zaśmiała się,a ja mimowolnie się uśmiechnęłam.Sądzę że ona dodaje mi czegoś w rodzaju symptomu szczęścia.Zeszłyśmy na śniadanie i szybko zajęłyśmy wolny stolik.Płatki cynamonowe z mlekiem zawsze mnie rozbudzały.Zauważyłam że jak je jem to się uśmiecham.Hmm czy to normalne?Nagle zobaczyłam że Sandie patrzy się w stronę innego stolika.Spostrzegłam tam Fabiana,który uśmiecha się do niej.Napełnia mnie to radością jak się na nich patrzę.Chociaż boję się że oboje się zranią.Martwię się. To nie moja wina.Nagle dostałam karteczkę na stół.Otworzyłam ją.Widniał na niej napis: Dzisiaj w piwnicy o 22.~N.Zdziwiłam się i uniosłam brew do góry.N?Rozejrzałam się i ujrzałam wzrok Natta.Po śniadaniu poszłyśmy na lekcje ale tego nie będę opisywać,musiałabym wszędzie pisać że było nudno.Weszłam do pokoju i zobaczyłam zajaraną Sandie.Co się dzieje?Pomyślałam.
-Idę na spacer z Fabianem!-pisnęła.Dziwny jest ten widok.
-Aaa-powiedziałam chyba mało entuzjastycznie.
-To źle?-spytała się,a ja szybko zaprzeczyłam.Z mundurka przebrałam się w zieloną koszulkę z krótkim rękawem i małym dekoltem,granatowe rurki i czarne trampki.Włosy spięłam w wysokiego kitka.Usiadłam na łóżku i poczułam wielką chęć na rysowanie.Ten obrazek był dość dziwny...Sama byłam zdziwiona co rysuje.Taka wena?No nie wiem.Narysowałam dziewczynę leżącą w łóżku,całkiem nagą.Może trochę przykrytą kołdrą,która płakała.Wyglądała na mocno zranioną.Ale czym?Sama nie wiem.Nawet nie zauważyłam kiedy Sandie wyszła.Też bym chciała mieć jak ona.Poczułam że zaczynam być coraz bardziej smutna..Spojrzałam na zegarek.Była już 21:50!Szybko zeszłam do piwnicy.Kliknęłam na przycisk światła.Jednak nic się nie zapaliło.Zdziwiłam się i zaczęłam klikać jak szalona.Jednak to nie pomagało.Kiedy chciałam się cofnąć,coś chwyciło mnie za rękę i pociągnęło w głąb.Po całym moim ciele przebiegły dreszcze,a umysł krzyczał ,,Ratunku!"Miałam ochotę uciec,piszczeć,atakować ale ja jak głupia znieruchomiałam.Nagle zobaczyłam rękę z zapałką,która podpaliła świeczkę.Słabe światło oświetliło twarz winowajcy.Natt...Gdyby nie to że byliśmy w ciemnej piwnicy,a on wyglądał jakby chciał mnie zabić bym się nie bała.Chyba.W moim umyśle było tysiąc pytań,a nie wiedziałam jak na nie odpowiedzieć.Czemu on?Dlaczego mnie tu zaprowadził?O co mu chodzi?Nagle poczułam że spycha mnie na ścianę.Syknęłam z bólu.On położył jedną rękę po lewej stronie mojej głowy,a drugą trzymał mnie za gardło.Zaczęłam się trząść ze strachu.Słyszałam że brał tabletki uspakajające no ale mam nadzieje że zażywa je regularnie.
-Jak mogłaś to napisać?-wyszeptał mi do ucha wściekłym głosem.Jego oddech tak blisko przyprawiał mnie o mrowienie.Nie wiedziałam o co mu chodzi,a strach przysłaniał mi umysł.
-O co ci chodzi?-wypiszczałam.Na początku nie wiedziałam że to mój głos.Nigdy tak nie mówiłam chyba że naprawdę byłam wystraszona.
-O ten list!-krzyknął i ściągnął rękę z mojej szyi.Pokazał mi list.-Czytaj!-Zaczęłam się trząść,serce waliło mi jak oszalałe.Wzięłam wdech i zaczęłam czytać.Choć tak mało widziałam,mogłam rozczytać co tam było..
-Myślisz że możesz mnie tak irytować i denerwować?-usłyszałam ze się jąkam-Myślisz że boje się gówniarza który bierze leki odkąd jego najlepszy przyjaciel umarł w wypadku?Jesteś tak samo żałosny jak Micheal.Katie-Nagle uświadomiłam sobie że ktoś mnie wrobił.On jednak o tym nie wiedział. Chwycił mnie znowu za gardło i spytał:
-I co ty na to?-spojrzałam mu w oczy.Był wściekły.Micheal był jego najlepszym przyjacielem.Umarł w wypadku samochodowym.Nathaniel nie mógł się po tym pozbierać.Nagle moje serce oplecione było smutkiem i strachem.
-To nie ja napisałam...-wychrypiałam przerażona.
-A kto?!-krzyknął.Nagle stało się coś dziwnego.Zobaczyłam że jego oczy szklą się.
-Walker...ja nigdy bym czegoś takiego nie zrobiła-powiedziałam szczerze.Spojrzał mi się w oczy.Jego piwne oczy.Myślałam że się rozpłynę.Ściągnął rękę z szyi.
-Jak to to nie ty?-wyszeptał.-Nie wierzę Ci.
-To uwierz-nie chciałam się ruszać bo nadal się bałam że zrobi mi krzywdę.On zamilkł.Po minucie odezwał się i spytał:
-A więc kto?
-Nie wiem-odpowiedziałam szczerze.
-A ja mam wiedzieć?!-krzyknął przybliżając przy tym swoją twarz do mojej.Nagle jego ręce zacisnęły się w pięści i uderzyły po obu stronach mojej głowy.Zacisnęłam usta i zamknęłam oczy.Poczułam że coś opiera mi się na czole.Było to jego czoło.Nagle mój oddech zaczął być powolniejszy.Wiedziałam jak go to bolało,czułam to,słyszałam w jego głosie.Jego oddech muskał moją twarz.
-Dobrze,wierzę ci-szepnął.-Nie wziąłem leków.Przepraszam.-Czy ja usłyszałam przepraszam od Natta?Tak,dokładnie.
-Wybaczam-wyszeptałam szybko.Strasznie było mi jego żal.On położył ręce na moich biodrach i szybko pociągnął do siebie.Zamknął mnie w uścisku.czułam jego oddech na mojej szyi.Nie wiedziałam co robić.Po prostu stałam.Moje serce waliło ,a myśli latały po umyśle jakby nie miały co robić.Poczułam delikatnie muśniecie po szyi.Zaczerwieniłam się,a za nim się ocknęłam już go nie było.Zostałam sama w ciemnej piwnicy.Chciałam zgasić świeczkę,lecz coś już koło niej stało.Podeszłam powtarzając sobie ,,To nic!No co ty Katie?"Ale gdy podeszłam zobaczyłam straszny widok.Twarz kobiety.Miała ona białe gałki oczne,blada jak ściana,na jej twarzy były liczne rany z których ciekła szkarłatna krew.Uśmiechnęła się i świeczka zgasła.Wybiegłam stamtąd.Postanowiłam umyć się rano.Dziewczyny już spały.Ja nie mogę zasnąć.Kończę.Spróbuję napisać coś kiedy indziej.Chcę zasnąć,bez koszmarów,Bardzo się boję,a w mojej głowie jest tyle myśli że zaraz mi umysł wybuchnie.Dobranoc.
,,Die, withdraw
Hide in cold sweat
Quivering lips
Ignore remorse
Naming a kid, living wasteland
This time you've tried
All that you can turning you red"
Kaktus
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz