W
Granley znajduje się szkoła z internatem piękna i ogromna szkoła
budowana w stylu gotyckim, po jednej stronie są pokoje uczniów a po
drugiej klasy. Właśnie trwa trening damskiej drużyny piłki nożnej
jedna
z dwóch napastniczek to Katie Evans dziewczyna o lekko kręconych
czarnych włosach i niebieskich oczach lubi uczyć się języków
obcych jak miała 4 lata jej ojciec zmarł w wypadku samochodowym
bardzo to przeżyła, po roku czasu jej mama ożeniła się z tata
drugiej napastniczki Sandie White dziewczyna o czerwonych włosach i
brązowych oczach lubi przedmioty humanistyczne gdy maiała niecałe
4 lata jej mama zmarła na raka, dziewczyna strasznie to przeżyła
myślała ze Katie chce jej zabrać tatę a tak naprawdę była jej
mocniejszym wsparciem i tylko ona naprawdę ja rozumiała i stała
się jej najlepszą przyjaciółką ich przyjaźń jest niesamowita
przyjaźnie się już 11 lat wspierają się w trudnych chwilach i
rozumieją się na boisku grają też razem w domu na instrumentach
Sandie umie grac na perkusji i na fortepianie a Katie śpiewa i gra
na skrzypcach. Po treningu trenerka powiedziała
-
wspaniale dziewczyny jesteśmy gotowe na piątkowy mecz
-tak-
krzyknęły wszystkie dziewczyny
poszły
przebrały się Katie włożyła na siebie czarne converse jasne
rurki wygodny podkoszulek i czarna skórę dziewczyna miała rockowy
styl, Sandie ubiera się zazwyczaj na ciemne kolory dzisiaj ma na
sobie t-shirt z zespołu Rise Aganist
szare
rurki i cienmo szare converse
-dobra
chodźmy bo zaraz będą te palanty-powiedziała Sandie
-ok
zmywamy się- powiedziała Katie
nie
lubiły chłopaków z ich szkoły zawsze mówią ze one nie umieją
grać w piłkę
dlatego
nie wchodzą sobie w drogę. Właśnie szły do domku rozmawiały
Były
tak pochłonięte rozmową ze nie zauwazyły jak ktoś na nie wpadł
-Jak
leziesz?Nie potrafisz chodzić?-krzykneła Katie na osobe,która ją
potrąciła.Wstała z zimnej ziemi i spojrzała na chłopaka który
według niej "nie potrafił prawidłowo chodzić". Był to
wysoki chłopak,na oko metra osiemdzieśiąt pięć wzrostu. Blond
włosy opadały mu na opaloną twarz zasłaniając piwne oczy.
-Nie
dziwię się że nie umiesz chodzić włosy zasłaniają ci oczy.
-To
ty wchodzisz ludziom pod nogi.Wiesz tu z góry nie widać
karzełków.-uśmiechnał się cynicznie.
-Po
pierwsze metr sześdziesiąt pięć to nie jest karzeł.Po drugie żal
mi śliny na takich idiotów jak ty.-przeszła obok niego
zdenerwowana.Spojrzała na przyjaciółkę,która patrzyła się na
nowo przybyłych chłopaków z tajemniczym uśmiechem.
-Widziałaś
tego obok?-zagadała po pewnym czasie Sandie do Katie.
-Blondyna,bruneta
czy łysego szofera?-zaśmiały się obydwie.
-Tego
bruneta.
-A
no nawet ładny jest.
-Jest
nie do przebicia.
-I
tak wole blondynów.
-Właśnie
z jednym się zetknełaś-uśmiechneła się szerzej do Katie.
-Ale
ten jest okropny.Jakiś niedorozwinięty-Spojrzała w górę-Wracajmy
do pokoju czuje że będzie padać.
Kiedy
weszły do pokoju zastały tam siedziącą przed książką od
francuskiego Nathalią. dziewczyna nazywała się Nathalia Smith
miała blond włosy i szare oczy była dobra w naukach ścisłych
miała bogatych rodziców lubi rap, rapuje i gra na gitarze jest
ubrana w dres luźna bluzę niebieskie buty skate i na głowie ma
full capa. Sandie nie lubiła jej bo zabrała ich wspólny pokój ale
wyszło inaczej poza tym była blondynką a Sendie zawsze widziała w
nich puste lalki
Po
jej minie było widać że nie zbyt dobrze sobie radziła z tym
tematem.Katie podeszła zerkając z ukosa na strone.
-Pomóc
ci?-spytała.
-Jakbyś
mogła.Ja nie zbyt jestem dobra z języków.-odpowiedziała
zakłopotana Nathalia.
-Po
co jej pomagać? Jak jest ułomna to nigdy tego nie
zrozumie.-stwierdziła Sandie.
-Bądź
dla Nathali trochę milsza.Musimy wytrzymać razem jeszcze
rok.Przeżyjmy go w normalnej atmosferze.
-Co
znaczy dla ciebie normalna atmosfera?
-To
znaczy Sandie żeby nie było wrednych docinek.-Spojrzała błagalnym
wzrokiem na czerwonowłosą dziewczyne.Jednak ta tylko się
uśmiechneła i wyszła z pokoju.
-Nienawidzi
mnie prawda?
-Nie,Nathalia.Ona
nie zawsze taka jest.Kiedy miałam pięć lat też mnie nienawidziła.
-Serio?-zdziwiła
się-Przecież wyglądacie jakbyście były rodzeństwem.
-Jesteśmy
przyszywanym rodzeństwem.
-Jak
to?
-Nie
chcę o tym gadać. Sądzę że to moja sprawa.
-Dobrze
zabierzmy się za francuza
W
tym czasie Sandie szykowała małą niespodziankę dla Nathali.
Wzieła tacę z przygotowaną herbatą i szybko poszła do
dziewczyn.Gdy weszła kończyły już ostatnie zadanie z rozdziału.
-Chciałam
cię Nathalia przeprosić za moje wcześniejsze
zachowanie.Przyniosłam herbate żebyśmy mogły wszystkie normalnie
porozmawiać-cały czas się uśmiechała.Katie spojrzała się na
przyjaciółkę podejrzliwie.
-Fu!-krzykneła
blondynka szybko biegnąc do łazienki by wypluć herbate.Z łazienki
słyszała tylko donośny śmiech czerwonowłosej dziewczyny.
-Co
ty tam dodałaś?!-krzyczała Nathalia na nadal się śmiejącą
Sandie-Czemu to zrobiłaś?!
Patrząc
na blondynke dziewczyna wydawała z siebie coraz bardziej głośny
śmiech.
-Masz
taką głupią mine!-powiedziała tylko.Katie nie móc powstrzymać
uśmiechu stwierdziła tylko:
-Pewnie
jakiś sok.
-Katie
to nie był zwykły soczek! To smakowało ochydnie!
-Właśnie
wypiłaś świeżą herbatkę z nutką potu ze stópek jednego z
zawodników przeciwnej drużyny!-Powstrzymując śmiech powiedziała
szybko do Nathali. Do szarcyh oczu dziewczyny napłyneły łzy.
-Czemu
mi to robisz?!
-A
czemu nie?-zdziwiła się Sandie. Zapłakana dziewczyna szybko
wybiegła z pokoju.Przyjaciółki spojrzały po sobie z uśmiechem.Po
chwili zaczeły się śmiać z całej tej sytuacji.
-A
teraz poważnie-odezwała się Katie-To było wredne.Sądzę że
powinnaś ją przeprosić.
-To
coś mam przepraszać? Nic jej nie będzie.
-Nie
powinnaś tego robić,chociaż żart ci się udał.Gdybyś to zrobiła
chłopakom to bym się nie czepiała.Ale ona jest naprawdę spoko.
-Spoko?
Ty serio jesteś za miła.Ona jest dziwna. Gdyby nie ona nadal byśmy
miały dwuosobowy pokój,nie potrzeba nam więcej idiotek.
-Ale
chociaż ją przeproś.
-Hmm
jestem ciekawa czy stereotyp że blondynki są głupie w tym
przypadku się sprawdzi.-zamyśliła się Sandie.
-W
ogóle mnie nie słuchasz!
-Tak
tak przeproszę ją jak będę chciała.
-Znaczy
się jak będzie umierać?
-Może
nawet później.-uśmiechneła się szeroko-Dobra idę pod
prysznic.Aż mi łzy poleciały ze śmiechu.
-Tylko
jak ją spotkasz to chociaż się nie odzywaj.Nie pogarszaj sytuacji.
-Spróbuję.
-Nadal
widzę ten twój uśmiech.
-Ups-wyszła
kierując się w stronę łazieniki.Korytarz który na codzień o tej
godzinie był zapełniony czekającymi na prysznic dziewczynami był
o dziwo pusty.Zdziwiona weszła do łazienki a tam zobaczyła
gromadkę dziewczynm,które pocieszały Nathalie.
-Jak
tam herbatka? Smaczna była?-krzykneła Sandie rozbawiona tym co
zobaczyła.
-Ej
ona jest nowa-powiedziała jedna z dziewczyn.
-I
co z tego?Nowa musi mieć jakieś wspomnienia ze szkoły.-Powiedziała
to i weszła do jednej z kabin,słysząc ciągle jak pocieszają
zdruzgotaną blondynke.
Kiedy
wyszła spod prysznica nikogo już nie było w łazience.Po drodzę
trzepiąc włosy ręcznikiem przez przypadek na kogoś
wpadła.Spojrzała się na tą osobą i ujrzała nowo przybyłego
chłopaka.
-Przepraszam,czytałem
i nie zauważyłem cię-powiedział nieco zmieszany.
-Ja
też cię przepraszam-stwierdziła zacinając się-Jestem
Sandie.Sandie White-Podała mu szybko rękę.
-Ja
jestem Fabian Hoover.-uśmiechnął się szeroko.-Ja już muszę
iść.No wiesz cisza nocna.
-A
tak.-zaczerwieniła się-To do zobaczenia?
-Tak,do
zobaczenia.-Szybkim krokiem go omineła i weszła do pokoju.
-Czemu
jesteś cała czerwona?-spytała się Katie.
-Jestem
cała czerwona?
-No
tak.
-No
bo ciepła woda była.
-Ciepła
woda? Zbyt długo cię znam.
-Ten
nowy.
-Fuu.
-Nie
ten! Brunet!-Katie zagwizdała cicho.
-Umówiłaś
się już z nim?
-Debilu!-rzuciła
w czarnowłosą poduszką.
-Tylko
się pytam!-zaśmiała się Katie.W tym samym momencie weszła do
pokoju Nathalia.
-I
co powstało jezioro o nazwie ,,Łzy Nathalki"?-dogryzła jej
Sandie.
-Sandie-szepneła
cicho przyjaciółka do jej ucha-Przestań już.
-Wredna
jesteś wiesz?-niespodziewanie odezwała się blondynka.
-Odkryłaś
Ameryke!Katie idziemy spać?
-Tak.Na
dzisiaj już starczy.
Sandie
szybko przykryła sie kołdrą odwracając sie plecami do dziewcząt.
-Nie
przejmuj się.Nie długo jej przejdzie.-szepneła do blodnynki
dodając głośno-Dobranoc dziewczyny.
Usłyszała
tylko odpowiedź Nathali,gdyż Sandie najwyraźniej spała.
Pornek
zaczął sie standardowo nudno.Śniadanie,ogarnięcie się i pójście
na lekcje.
-Czemu
tak się rozglądasz?-spytała się czarnowłosa patrząc na
przyjaciółke.
-Szukam
kogoś -szepnęła tylko.
-Tylko
nie Nathali.Dużo jej i tak namąciłaś w glowie.
-I
tak to jest dopiero początek ale nie jej.Na nią ledwo co mogę
patrzeć.Chociaż jest nawet ładna.
-Jak
to?-zdziwiła się.
-Jak
zamkniesz prawe oko,po chwili lewe i wyobrazisz sobie słonia.To
lepszy obraz niż ten jak je otworzę.
-Wredota.
-Tak
to ja.
-To
kogo szukasz? i czemu po stronie klasy chłopców?
-Bo
tak.-Nadal rozgladała się szukając wysokiego bruneta.
-Sandie
spójrz.To powinno cię zaciekawić.-Ich wzrok padł na Nathalie z
czarnowłosym chłopakiem.Przytulalał ją i szeptał jej coś na
ucho.
-Czy
to Christopher Anderson?
-Najwyraźniej.
Chłopak
czule pocałował ją w czoło. Blondynka na ten gest szybko zaczeła
się śmiać.Christopher był to przystojny chłopak o zielonych
oczach i czarnych włosach.Był popularny wśród dziewczyn.Obrońca
drużyny męskiej i jeden z przewodniczących w samorządzie
uczniowskim.
-Katie.
-Słucham?
-Dowiedz
się coś o tym.
-Czemu?
-Bo
nie wierzę żeby on z nią był tak normalnie,chyba że z litości.
-Może
on ją serio kocha?
-Takiego
czegoś nie da się kochać.
Katie
tylko westchneła.Udały się na lekcje. Pierwsza była lekcja
muzyki.Weszły szybko do sali,gdzie stała już nauczycielka.Była to
starsza kobieta.Ze spietych brązowych włosów były widoczne
pojedyńcze siwe włosy.Podciągneła okulary i spytała:
-Kto
może mi zaspiewać tekst ze strony piątej ?
-Ja-odezwała
się z końca sali Nathalia.
-Szybko
dajcie mi zatyczki do uszu.-skwitowała Sandie.Blondynka szybko się
zaczerwniła.
-Ty
wredna małpo!-zwróciła się do czerwonowłosej-masz przestać mnie
wyzywać!
-Bo
co?Zabijesz się łzami?-Nie spodziewanie w jej policzek uderzyyła
ręka szarookiej dziewczyny,
-Pożałujesz!-Sandie
wstała i rzuciła się na nią.Cała klasa zaczeła krzyczeć,a
nauczycielka prosić by przestały.
-Doysć!Dziewczynki
proszę was!-krzyczała.
-Ty
wstrenta małpo!-wrzeszczała Nathalie.
-Powtarzasz
się psie!
-Co
tu się dzieje?!Dosyć!-Krzyknął profesor Steight.Nathalia szybko
odsuneła się od zdenerwowanej i nabuzowanej Sandie. Katie szybko
podbiegła by przytrzymać przyjaciółkę żeby nie rzuciła sie na
blondynke.
-Do
mojego gabinetu!-wrzasnął na nie.-Proszę prowadzić dalej
lekcję-dodał potulnie w stronę nauczycielki.W gabinecie panowała
upiorna cisza.
Pan
Steight cały czas przyglądał się czemuś za oknem.
-Jak
mam was ukarać moje drogie?-wreszcie się odezwał.
-Najlepiej
wyrzucając Nathalie a mnie zostawiając w spokoju-uśmiechneła się
do profesora Sandie.
-Gdybyś
mnie nie drażniła nigdy by do tego nie doszło.-skwitowała
blondynka.
-Ja?Ja
jestem ucywilizowana.A nie jak ty.Jak jakieś zwierzę sie na mnie
rzuciłaś.
-To
ty jesteś małpą.
-Jak
ja jestem małpą to ty zapchlonym psem.
-Dosyć!Czy
wy nie potraficie się dogadać?
-Nie-odpowiedziały
razem.
-Mam
pomysł. Macie szlaban.
-To
wcale pan się nie postarał co do tego pomysłu-powiedziała Sandie.
-ale
macie szlaban razem-uśmiechnął się do niej.
-Nie!
Ja tam umre albo oślepnę patrząc się na jej piękny psi ryjek!
-Zamknij
się!-odezwała się Nathalia.
-Jeszcze
pcheł dostane.
Profesor
Steight pożegnał się szybko z uczennicami mówiąc że od ich
gadania boli go głowa.Kazał im się stawić u niego jutro o szóstej
rano.Wróciły od razu na lekcje. Wszyscy z klasy przyglądali się
nawzajem znienawidzonym dziewczynom.Sandie przysiadła się do Katie.
-Jak
poszło?-szepneła przyjaciółka.
-Szlaban
od jutra,szósta rano.
-I
co będziesz tam robić?
-Jeszcze
nie wiem. Wiem tylko że z tym zapchlonym psem.
-Przesadzasz.
Zabrały
się szybko do przepisywanbia nut z książki.Po skończonych
lekcjach podeszły do Chrisa.
-Cześć-przywitała
się Katie-Co tam?
-Cześć.
A nawet nawet-uśmiechnął sie-Ziemia do Sandie na co tak patrzysz?
Dziewczyna
akurat w tym samym momencie patrzała w stronę grupki chłopców.
Był
tam Fabian.Kiedy spojrzał w jej stronę szybko odwróciła wzrok.
-Uuuuu-skwitował
Chris.
-Zamknij
się.-zaczerwniła się Sandie uderzając go w rękę.
-Podoba
ci się Hoover?
-Od
razu że podoba.Nie twój interes zresztą.Uważam ze jest spoko.
-Taaaakkk-powiedział
sarkastycznie.-Widziałyście Nati?
-Nati?-równocześnie
spytały się dziewczyny.
-No
tak. Ma z wami pokój.Moja dziewczyna taka średniego
wzrostu,blondynka...
-Ten
pies pobiegał i się zgubił?
-Pies?-zdziwił
się na stwierdzenie Sandie.-A już rozumiem.Nie lubisz jej?
-Brawo!
Sto punktów dla Andersona!
-Katie
czemu siedzisz cicho?
-Zastanawiam
się od kiedy ty masz dziewczyne.
-Katie
moja droga mówiłem ci o tym już miesiąc temu.
-Serio?
-Jesteś
nierozgarnięta.
-Przepraszam.To
ile jesteście razem?
-Miesiąc.
-Ja
bym się brzydziła-szepneła Sandie.Christopher jednak zignorował
to.
-Lecę
jej poszukać.Siemka-ruszył przed siebie zostawiając dziewczyny
same na korytarzu.
-Popatrz
spokojnie w lewo.Chyba ktoś się tobie przygląda.
-Kto?-Kiedy
spojrzała w tamtą stronę nie zobaczyła żeby ktoś się na nią
patrzył.
-Kto?-spytala
ponownie.
-Taki
ładny-uśmiechneła się Katie-Nie wiem jak się nazywa.
-Jaki
kolor włosów?-szybko spytała się.
-Brąz.Mówiłaś
że jakoś na F zaczyna się jego imie.
-Fabian?
-Bingo!Chodź
do niego.-złapała przyjaciółkę za rękę i zaczeła ruszać sie
w stronę grupy chłopców.
-Katie
nie! No nie rób mi tego!
-Siema.Jesteś
tu nowy? Jestem Katie.Wy się chyba znacie co nie?-Spojrzała się z
uśmiechem na Sandie.Przyjaciólka spojrzała się na Katie
morderczym wzrokiem,który po chwili zmiękł gdy spojrzała się na
bruneta.
-Siema.Tak
znamy się. Jestem Fabian Hoover,
-Miło
mi.-wyszczerzyła zęby Katie.-O jezu zapomniałam że miałam iść
pomóc Nathali przy francuskim.To narka.-Pobiegła szybko zostawiając
Sandie i Fabiana samych.
-Katie
nie jest zbytnio rozgarnięta.-powiedziała uciekając wzrokiem.
-Ale
jest miła.
-Aż
czasami za miła.-zapadła cisza-Więc?
-No
więc....-żadne z nich nie wiedziało co powiedzieć.Wreszcie
przyszedł jego blond kolega,który już miał pierwsze zetknięcie z
Katie.Szturchnął Fabiana mówiąc:
-Zanudzisz
ją jak tak będziesz cicho.Jestem Nathaniel Walker.Mów mi jednak
Natt.
-Ym
no ja jestem Sandie White.
-Dobrze
wiedzieć. Ja spadam pobiegać a ty lepiej z nią gadaj a nie stoisz
jakbyś ducha zobaczył.-Następna osoba zostawiła ich samych.
-On
nie zawsze taki jest.
-Rozumiem.
-To
jak leci dzień?
-Nawet
dobrze a twój?
-Słyszałem
że masz szlaban od jutra.
-Plotki
się szybko rozchodzą?
-No
nawet bardzo.-Po chwili przeszkodziła im nauczycielka która kazała
im iść do stołówki
-To
do zobaczenia.
-No
do zobaczenia-cala czerwona weszła do pokoju. Złapała poduszkę i
rzuciła w stronę przyjaciółki.
-Katie!
Wariatko!
-Haha
to było zabawne doświadczenie.
-Wcale
nie! Poniżające.
-Ale
chociaż z nim pogadałaś.
-Krótko.
-Jak
to?
-Albo
cisza,albo Nathaniel,albo ta stara babka od fizyki.
-Ta
starucha wam przeszkodziła?
-No.-schowała
głowę w poduszkę.
-Następnym
razem będzie lepiej.
-Nie
będzie.Czy ty widziałaś tą porażkę?
-Tak
serio?Pobieglam po ciasteczko.
-Jakie
ciasteczko?
-Czekoladowe.
-Zostawiłaś
mnie dla ciastka?
-Przykro
mi.-uśmiechneła się do Sandie.-Nathalia powiedziała że musi z
tobą pogadać.
-Znowu
sie na mnie rzuci?
-Nie.
Chce się z tobą pogodzić.
-Nie!
No co ty!
-Haha
cicho chyba idzie.
Nathalia
weszła do pokoju i szybko powiedziała :
-Sandie
chcę z tobą pogadać.
-Tak
wiem.
-To
chciałabym ci powiedzieć że przepraszam że cię uderzyłam.
-Ok.
-A
ty nie chcesz mi nic powiedzieć?
-Nie.
-Żadnego
przepraszam?
-Jeszcze
czego? Herbaty z ciastkami?
-Wiesz
co?Jesteś do niczego.
-Żartujesz
sobie? Zapchlona blondynka mówi że jestem do
niczego.Gratuluję.Popłaczę się zaraz.
Nathalia
złapała ciuchy z szafy i wyszła z pokoju.
-A
wracając do Fabiana.-zaczeła Katie.Caly wieczór przeszedł im na
gadaniu o owym brunecie.
Rano
Sendie musiała wstać wcześniej bo miała kare razem z Nathalią,
gdy wstała dziewczyny już nie było w pokoju. Poszła do łazienki
o dziwo nie była zapełniona pomyślała, że to dobry sposób na
nie czekanie w kolejce do pryszniców. Poszła do pokoju przebrała
się w mundurek. Gdy wychodziła obudziła Katie
-wstawaj!
-już-
Powiedziała przebudzając się
-ja
muszę iść do dyrektora zobaczyć co za kare wymyślił.
-ok.
Tylko Sandie bądź miła
-Postaram
się- uśmiechnęła się łobuzersko
Wyszła
z pokoju i poszła w strone szkoły.
Gdy
weszła do gabinetu dyrektora zobaczyła ze Nathalia już tam jest.
-Witam
piesku- powiedziała czerwono włosa
-Zamknij
się- odpowiedziała blondynka
-Dziewczyny
spokojenie- powiedział dyrektor
-Wiec
co będziemy robić?- Zapytała brązowooka
-Będziecie
sprzątały toalete
-co?!-powiedziały
równocześnie
-tak
damską na 1 piętrze do roboty!
Poszły
na pierwsze piętro niezadowolone weszły do toalety.
-ty
sprzątasz kible a ja resztę- Powiedziała Sandie
-Dlaczego
ja?!- krzyknęła Nathalia
-Bo
przez ciebie tu jesteśmy! Gdybyś mnie nie walnęła to byś my tu
nie były- odparła dziewczyna
nic
nie powiedziała tylko zabrała się za sprzątanie toalety a w tym
czasie podbiegła Sandie
wsadziła
jej głowę do toalety i spuściła wodę.
Wybuchła
śmiechem i wybiegła z toalety. Po drodze wpadła na Chrisa i Katie.
-Patrzcie
na to- powiedziała do nich
-ale
na c.....-gdy ja zobaszyli wybuchli histerycznym śmiechem
Dziewczyna
miała mokre, potargane włosy jej koszula od mundurka była mokra.
Każda osoba która przechodziła się śmiała. Jaj wzrok zatrzymał
się na czarnowłosym chłopaku
-z
czego się śmiejesz?!- krzykneła
-gdybyś
siebie widziała też byś się śmiała
-Ty
debilu jak tak masz mnie zamiar traktować to z nami koniec!
-Dobra
nie przesadzaj....
-Nie
chce cię słuchać daj i spokój!
I
wybiegła z płaczem w stronę pokoi. Sendie nadal się śmiała tak
jak jej przyjaciółka.
-to
nie śmieszne zerwała ze mną
-spokojnie
nic nie będzie pomożemy ci ją odzyskać- Chris był jedynym z
drużyny meskiej który uważał ze są naprawdę dobre był ich
przyjacielem.
-dobra
ide do szafki po książki
-Ej
szkoda mi go-Powiedziała czarnowłosa
-Pomożemy
mu, ja ide się przejść
-Ide
z tobą.
Dziewczyny
myślały że te lekcje będą trwały wieki. Ale po lekcjach miały
mecz i były straszne szczęsliwe bo mogą po raz kolejny zmierzyć
się z preston high school.
Więc
po lekcjach poszły do pokoju po stroje i wybiegły na mecz. Na
korytarzu wpadły na Fabiana i Natta.
-Sorka
ale śpieszy nam się- Powiedziała Katie
-Gdzie?-zapytał
Natt
-Na
mecz.
-A
w co gracie? - Spytał się Fabian
-W
piłke nożną- powiedziała Sandie
-Wy
gracie w piłke?!-Zapytał się Nathan
-tak
atakujące-powiedziała czarnowłosa
-dobra
chce to zobaczyć!-odpowiedział
poszli
na boisko szkolne i udali się na mecz.
Usiedli
na miejscach widowni wypatrując drużyny dziewcząt.
-Może
zgłosimy się do drużyny męskiej?-spytał Natt.
-No
mógłbym.Od kiedy ty masz taki zapał do gry w piłki nożnej?
Myslałem że nudzą cię męczę.
-Dokopanie
im będzie ciekawym doświadczeniem.
Nagle
przez megafon słychać było odgłos sędziego który ogłaszał
rozpoczęcie meczu.
-A
o to drużyna Preston high school.Powitajmy dziewczęta wielkimi
brawami!
Z
szatni wyszła grupka dziewcząt w zielonych strojach.Dość śmiało
zaczeły krzyczeć:
-Preston
High School wygra! Rozgnieciemy Was!
-No
dobrze-odezwał się ponownie sędzia-A teraz prosimy o wielkie
oklaski dla gospodarzy.
Z
widowni było słychać głośne brawa.A także hasła:
-Wygracie
dziewczyny!To wasz mecz!
Drużyny
stały na przeciw siebie i według starego zwyczaju szkoły zawodnik
powinnien podać rękę zawodnikowi naprzeciw siebie.Po tej drobnej
tradycji wszyscy ustawili się na pozycje.
-Rzut
monetą roztrzygnie kto będzie zaczynał!-krzyknął sędzia.
-Słucham?!To
my zaczynami!Jesteśmy gośćmi!-wrzeszczała blondynka z Preston
high school.
-Zamknij
się i zaczynajmy grać!-zdenerwowała się Sandie.
-To
niesprawiedliwe!-dalej wydzierała się blondynka.
Kiedy
napastniczka drużyny przeciwnej nadal bulwersowała się i
wymachiwała rękoma w stronę czerwonowłosej Katie podeszła do
sędziego,następnie do drugiej atakującej.Coś szepneła jej na
ucho po czym staneła na środek i rzuciła monetą krzycząc:
-Gospodarze
zaczynają!
Po
krótkiej chwili piłka była w grze.Kibice szaleli,a dziewczęta
walczyły o największą liczbę punktów.Fabian z widowni cały czas
obserwował Sandie.
-Dobrze
gra prawda?-Zagadał do Nathaniela.
-Nadal
uważam że lepiej graliśmy.-po tym stwierdzeniu przeciwnicy
strzelili gola gospodarzom-Jak gracie?!
Katie
słysząc to spojrzała się w stronę Natta mierząc go zabójczym
spojrzeniem.Jednak zignorowała dogryzkę.Gdy wreszcie dorawała się
do piłki mając swoją upragnioną akcję znowu usłyszała uwagę
ze strony blondyna:
-Boże!Jak
ty grasz!?Dziewczyno!Kto cię wpuścił do drużyny?!
-Natt
uspokój się-powiedział mu Fabian-Dobrze gra.Chyba zalazłeś jej
za skórę.
-Czemu
tak myślisz?
-Spójrz.
Katie
cała zdenerwowana po nie udanej akcji podeszła do Sandie coś
szpecząc jej do ucha. Znowu zaczeła się akcja. Sandie szybko
zabrała piłkę przeciwniczce i podała do czarnowłosej.A ta szybko
z całej siły strzeliła bramkę.Spojrzała szybko na Natta
pokazując triumfalną minę.Po wygranym meczu Sandie i Katie udały
się pod prysznic.
-I
jak wrażenia?Udany mecz prawda?-spytała czerownowłosa przyjaciółke
z drugiej kabiny prysznicowej.
-Gdyby
nie było szkodnika na widowni by było o wiele lepiej.
-Nie
przejmuj się nim.
Po
długim prysznicu udały się do pokoju,gdzie była już Nathalia.
-Ymmm
cześć Katie-zignorowała Sandie.
-Bry
Nathalia.Czemu tylko mnie przywitałaś?-spojrzała z ukosa na
blondynke.
-Bo
tak mi się podoba-prychneła.
-Może
trochę milej co?
-Katie
nie wiedziałam że jesteś taka miła.
-To
sarkazm?W porównaniu do ciebie nie zrywam z chłopakiem za zaśmianie
się z zabawnego widoku.
Sandie
patrzała się w tą sytuacje z zaciekawieniem.Wiedziała że Katie
była miła,a czasem nawet za bardzo ale jeśli chodziło o dobro lub
krzywdę innych to była na to bardzo wrażliwa.
-A
co cię to obchodzi? Może na to właśnie czekałaś?
-Słucham?
Na Chrisa?Żartujesz?
-Pewnie
potajemnie ci się podoba.
-Jesteś
żałosna.
Czarnowłosa
wyszła z pokoju.Sandie podeszła do blondynki i szepneła:
-Teraz
to dopiero zaczęłaś wojnę.
Nathalia
zignorowała to i zabrała się za jedzenie kanapki.Czerwonowłosa w
tym czasie poszła za przyjaciółką.
-Katie nie denerwuj się-uśmiechneła sie do niej
Sandie-Jednak stwierdzenie głupia jak but obraża buta.Wiem że
wyszłaś bo nie lubisz być niemiła.
Za
chwile czerownowłosa poczuła jak ktoś czochra ją po jej włosach.
Był to Christopher ,który szeroko się uśmiechając przywitał
dziewczyny:
-Siemka
Nathalia zmiękła?
-Jeszcze
raz tkniesz moje włosy a ogolę cię na łyso-parskneóła Sandie
układając swoje włosy.-Twoja była,bądź wybranka zdenerwowala
naszą opanowaną Katie.
-Nathalia?
Jak?-spojrzał na cicho idącą obok dziewczyne-Co ci powiedziała?
-Że
się do ciebie dobieram-mrukneła cicho czarnowłosa.
-Nie
przejmuj się.Ja tak nie uważam-zaśmiał się-A może?Podkochujesz
się we mnie potajemnie? Przyznaj się!
-Nie!Idioto-zaczeła
się śmiać i uderzyła go w ramie.Po czym zaczął ją
łaskotać.Śmiech dziewczyny rozniósł się po okolicy,w tym samym
momencie z budynku wyszła była dziewczyna chłopaka patrząc na to
zdarzenie piorunującym spojrzeniem.Sandie widząc to uśmiechneła
się i szybko wytkneła jej język.Chciała dokopać blondynce.
-Christopher!Przestań!-śmiała
się dalej Katie.Chłopak wreszcie przestał,wyciągnął telefon i
szybko zaczął ogarniać włosy,które były rozczochrane po
ciężkiej "walce".
-Mam
szlaban.Musze lecieć-pobiegł jak najszybciej,gdyż dobijała już
dziewiętnasta.Gdy czerwonowłosa się odwróciła z zadowoloną miną
w stronę miejsca gdzie stała blondynka już jej nie było.
Ale
na jej miejscu widziała już dwóch wysokich chłopaków. Od razu
rozpoznała w nich Fabian i Nathaniela,głownie Fabiana.Blondyn
spojrzał w ich stronę po czym odszedł od przyjaciela.Brunet
nieśmiało zaczął iść w stronę dziewczyn.
-Dobry
mecz.Gratuluję-zaczął rozmowe.
-Dzięki.Eh
niestety musze was opuścić-szybko powiedziała Katie-Przypomniałam
sobie że pani Brown chciała bym jej pomogła
przy...yyyy...rozstawianiu sprzętu muzycznego.Na razie!
Po
chwili nie było widać już czarnowłosej.Jednak za rogiem zawróciła
się i ciekawa jak potoczy się dalsza rozmowa przyjaciółki z nowym
uczniem schowała się w krzakach.
-ładna
pogoda co nie?-uśmiechnął się Fabian.
-Nawet
dobra.Chociaż trochę jest zimno.-zapadła cisza.
-No
dawaj Sandie.-szepneła ledwo słyszalnie w krzakach Katie z nadzieją
ze jej przyjaciółka dopomoże chłopakowi w tej trudnej dla niego
rozmowie.Domyślała się że Fabian ją lubi ale jest
nieśmiały.Nagle poczuła że nie tylko ona siedzi w krzakach.Gdy
już miała zobaczyć co z nią siedzi poczuła że coś ją łapie
za rękę i zakrywa jej usta.
-Co
ty tu robisz?-szepnął wściekły blondyn.Ugryzła go w rękę
czując że się czerwieni-Auć.Jesteś nienormalna?
-I
kto to mówi.Lepiej mi powiedz co ty tu wyprawiasz?
-Staram
się zobaczyć jak idzie Fabianowi z Sandie.
-No
to ja też po to tu przyszłam.
-Jak
na razie im coś nie styka.I tak grasz jak pokręcona.
-Zamknij
swój obrzydliwy pyszczek i daj się skupić na ich rozmowie.
-Chcesz
im pomóc?
-Oczywiście.
-Mam
plan.
-No
mów.
-Jutro
jest sobota prawda?
-Brawo
wiesz kiedy jest sobota.
-Idźmy
razem do kina.
-Fuuu...Nigdzie
sie z tobą nie pokarzę.Chyba że na wystawie małp cyrkowych.
-Śmieszne
Evans ale chodzi mi o to że wy macie niby wypad jako przyjaciółki
a my mamy jako kumple.Ustalamy na które miejsca się
ustawiamy,robimy wymówke np toaleta i zmywamy się do góry na
wszelkie wolne miejsca tak żeby nas nie dojrzeli.
-Skąd
to wziąłeś?Jesteś za głupi przecież żeby to wymysleć.Ale
przyznam dobry plan.To o której?
-Jutro
o 12:45 w kinie.
-Postaram
się.
-Musisz
to zrobić.Jasne?
-Nie
będziesz mi mówił co mam robić Walker.
-Nie
warcz bo pomyśle że masz pazurki.Taka dizewczyna jak ty powinna
mruczeć.
-Ach
tak?
-Tak.
Po
tym słowie został wyrzucony z krzaków przed nogi Sandie i
Fabiana.Odwrócił się widząc że w krzakach już nikogo nie
ma.Obydowje patrzyli się na niego nie wiedząc jak zrozumieć
zaistniałą sytuacje.
-Yyyy
no bo ja coś tam zgubiłem.-tłumaczył się.-Nie ważne.
Szybkim
krokiem udał się do budynku.
-To
o czym rozmawialiśmy?-spytała Sandie.
-O
tym że dobrze grasz.
-To
może się przejdziemy?
-Mi
się ten pomysł podoba.
Zaczeli
krążyć wokół budynku cały czas rozmawiając o wszystim i o
niczym.Sandie spojrzała się na godzinę w telefonie widząc
dwudziestą pierwszą trzydzieści spojrzała się na niego i
oznajmiła że musi szybko iść pod prysznic przed ciszą nocną.On
ją szybko złapał za ramie mówiąc:
-Słuchaj
może się wybierzemy któregoś razu znowu na spacer-zaczerwieniła
się i spojrzała w jego brązowe oczy.Przyciągaly ją.Patrzyli się
na siebie tak przez chwile.Chłopak spojrzał na jej ramie i
uświadomił sobie że cały czas je trzyma.Zabral szybko
rękę.Dziewczyna się zmieszała,nerwowo włożyła rekę we włosy
i zaczeła się drapać po głowie nie wiedząc co powiedzieć.
-To
może jutro wieczorem?-Przerwał cisze Fabian.
-Jeżeli
Katie niczego nie wymyśli ok?
-Dobrze.To
może odporowadzić cię pod pokój?-spytał nieśmiało.
-No
fajnie by było.
Zaczeli
zmierzać w stronę pokoju.
-Myślisz
że przyjeli by mnie do męskiej drużyny piłkarskiej?
-Tak.To
znaczy jesli dobrze grasz.
-Gram
chyba dobrze.
-Możemy
sie przekonać-uśmiechneła się do niego.
-Meczyk?
-Jak
znajdziesz drużyne to oczywiście.A o co ?
-Dla
każdego zawodnika się coś znajdzie.
-Dobrze.
Znaleźli
się pod pokojem Sandie.Ze złością że to koniec przechadzki
spojrzała na drzwi pokoju.
-To
do jutra?
-No
chyba tak.
-Dobranoc.
-Dobranoc-Patrzała
jak odchodzi po czym weszła do pokoju.Zobaczyła już zanurzoną w
śnie Katie.Nathalia robiła coś przy lustrze. Nie odzywając się
wzieła rzeczy i poszła pod prycznic.Gdy zaczeła się lać woda
usłyszała ciche stapanie mokrych stóp po kafelkach.Zakręciła
wode,dziwiąc się kto może być o tej godzinie w łazience:
-Ktoś
tu jest?
Nikt
się jednak nie odezwał.Stwierdziła że się przesłyszała i znowu
odkeciła wodę.Po chwili jednak usłyszała szept:
-Sandie.-Nie
znała tego głosu.Znieruchomiała.Obwineła się ręcznikiem szybko
wychodząc z kabiny:
-Kto
tu jest?!
Nadal
nikt się nie odzywał.Ubrała się szybko i poszła popłozyć się
myśląc że się przesłyszała przez brak snu.Zasneła. Śniło jej
sie że idzie korytarzem,zobaczyła rozwidlenie dróg.Rozpoznała w
drzwiach między rozwidleniem piwnice szkolną,która była w tym
momencie pralnią.Drzwi delikatnie sie uchyliły.
-Kto
tam jest?-spytała ale nie usłyszała odpowiedzi.Ciekawa kto moze
jej robić takie kawały weszła tam.Zapaliła światło,i zeszła po
szkrypiących schodach.Rozejrzała się lecz nikogo nie
zobaczyła.Dostrzegła tylko wielkie lustro,które według pani od
histori stało tu od setek lat.Nagle usłyszała szelest.
-Sandie-ktoś
szeptał tuż koło niej.Odwróciła się by zobaczyć kto.
-To
nie jest śmieszne!Kto tu jest?-zaczeła krzyczeć.
-Sandie-usłyszala
szept tuż przy uchu.Znieruchomiała wolno odwracając głowę w
stronę lustra.Dalej widziała tylko ciemność.
Katie
obudziła się slysząc przeraźliwy krzyk.Spojrzała na
zegarek.Wybiła akurat druga piędziesiąt.Spojrzała czy Sandie się
też obudziła,leczo dziwo nie było jej w łóżku.
-Nie
wróciła?-szepneła.Spojrzała do kosza z brudnymi ubraniami widząc
że musiała być jeśli jej bluzka którą miała na spacerze tam
leży.Odczekała dziesięć minut mysląc że czerwonowłosa poszła
do ubikacji.Gdy jednak jej nie zastała bez wachania wyszła z pokoju
szukając przyjaciółki.
-Sandie-mówiła
co kilka minut na korytarzu myśląc że może ją usłyszy.Doszła
na najniższe pietro.Widząc zapalone światło przez uchylone drzwi
piwnicy zeszła na dół.
-Mrozi
krew w żyłach-pomyślała.
Jej
oczom ukazała się leżąca postać na ziemi,którą była
Sandie.Podbiegła do niej i zaczeła ją szturchać.
-Sandie
co ty tu robisz? obudź się!-Gdy zobaczyła że nic to nie dało
szybko sprawdziła czy bije jej serce.Biło normalnie.Katie szybko
pobiegła na góre szukając jakiejkolwiek pomocy.Wbiegła na kogoś
przewracając się przy tym.Byl to Fabian.
-Fabian!Ona
zemdlała!Pomóz mi!-ciągneła za rekę w stronę piwnicy zaspanego
chłopaka.
-Kto?
-Sandie.
Chłopak
szybko pobiegł tam i zaczął ją budzić.Gdy okazało się że to
nic nie daje kazał Katie iść po pielęgniarke.Starsza kobieta w
mgnieniu oka przyszła.Kazała brunetowi zanieść poszkodowaną do
gabinetu.A gdy to zrobił rozkazała im pójść spać.Po drodzę do
pokoju spytał się:
-Jak
ją znalazłaś?
-Usłyszałam
krzyk.
-Martwię
się o nią
-Ja
też.Mam nadzieje że tylko zemdlała.
Juz
od szóstej czarnowłosa czuwała nad Sandie.Zmieniała jej mokra
szmatkę na czole co piętnaście minut gdyż okazało się że wraz
z zemdleniem złapała ją wysoka gorączka.
-Jak
pani mysli co jej jest?-zmartwiła się Katie.
-Zemdlała
bo pewnie jest chora.
-Nie
czuła się wczoraj chora.
-W
nocy najprawdopodobniej lunatykowała.Możliwe że choroba dopiero
objawiła się w nocy.Wychodzę,poradzisz sobie z nią?
-Tak.
Katie
nadal czuwając nad przyjaciółką ujrzała że otwierają jej się
oczy.Zaspana podniosła się na łokciach i patrząc na przyjaciółkę
powiedziała:
-Miałam
paskudny sen-dopiero po tych słowach ujrzała gdzie jest-Gdzie ja
jestem?
-U
pielęgniarki.
-Czemu?
-Zemdlałaś
wczoraj.
-Co?
Ale czekaj opowiem ci ten sen zanim go zapomnę.Śniło mi się że
ktoś był w piwnicy.Poszłam to sprawdzić.Coś mnie wołało ale
nic nie mogłam ujrzeć.Tam nikogo nie było! Wymawiało tylko moje
imię.
-Sandie.Dlatego
znaleźliśmy cię w piwnicy?
-Słucham?!Jak
to w piwnicy?
-Znalazłam
cię nieprzytomną w pralni.
-To
niemożliwe.To był sen.
-Leż
tutaj mam bilety na 12:45 do kina.Idziesz czy czujesz się za słabo?
-Żartujesz?Oczywiście
że idę.To mam jeszcze 5 godzin?Ogarnę się chociaż.
-Poleż
jeszczę.
-Oczywiście-uśmiechneła
się łozbuzersko.Czarnowłosa wyszła do pokoju żeby się szykować
na wyjście do kina.Nadeszła godzina 12:30.Dziewczyny już były w
kinie.
-Katie
czy to nie Natt i Fabian?-spytała Sandie.
-O
niee!-udawała czarnowłosa-tylko nie oni.
Weszły
na sale zajmując miejsca.Za chwile Fabian jak i Natt zajeli miejsce
obok nich.
-Macie
tutaj miejsca? Co za zbieg okoliczności.-zastanowiła się Sandie.
Mineło
dziesięć minut filmu po czym czerwonowłosa szepneła do Katie:
-To
jakieś romansidło!
-Tak
wiem-uśmiechneła się czarnowłosa-Chyba musze do toalety.
Wstała
z miejsca i widząc że przyjaciółka nie patrzy udała się na
rzędy ustawione wyżej tam usiadła i oglądała film.Około
dziesięciu minut później Nathaniel szpenał Fabianowi że musi iść
po popcorn.
-PRzecież
nie chciałeś popcornu.-szepnął brunet.
-Nabrałem
ochoty-Widząc że kumpel też nie patrzył na niego udał się w
stronę Katie.
-Zostawmy
ich samych.
-No
dobra.Nie zorientują się że tu jesteśmy?
-Nie.
Po
czterdziestu pięciu minutach filmu mozna było zauważyć że Sandie
i Fabian śmieją się do siebie.Widząc to Natt zrobił zadowloną
minę.
-Jakie
ty nudne filmy wybierasz.-ziewnął.
-Ty
ogółem jesteś nudny.
-Tak
jak całe twoje życie.
-Nic
o nim nie wiesz.
-I
nie zamierzam wiedzieć.Wystarczy mi patrzeć jak biega lamaga na
boisku.
-Ty
idioto!-krzykneła na całą salę unosząc pięść Katie.Wszyscy
zwrócili się w stronę dobiegającego krzyku.-Yyy chodziło mi że
bardzo kochany idioto.Przepraszam.
Sandie
spojrzała się i wysłała jej smsa ,,Czemu nie siedzisz tutaj?
Jakieś problemy w łazience? ; )" Czarnowłosa szybko poszła
na sowje miejsce obok przyjaciółki tłumacząć że była długa
kolejka.Tak samo wykrecił się NAthaniel wracając z górnego rzędu.
Po kinie
dziewczyny siedziały w pokoju i rozmawiały.
-wiec w
poniedziałek po lekcjach są eliminacje do drużyny-Powiedziała
Sandie
-ciekawe kto
przyjdzie- odparła Katie
-pewnie połowa
dziewczyn nie umie grać w piłke
-napewno ktoś
się znajdzie
-oby-
powiedziała czarwonowłosa
włąśnie
zadzwonił telefon brązowookiej gdy go wzieła do ręki zobaczyła
sms'a od Fabiana
-idziesz na
spacer :)?
Jak tylko go
przeczytała zalała ja fala ciepła, uśmiechneła się pod nosem i
zapytała się przyjaciółki
-robimy coś
czy...
-wiesz ja się
chyba położę
-ok to ja pójdę
na spacer
-ok
więc szybko
odpisała na sms'a i napisała:
-ok za 10 min
przed szkołą?
-jasne odpisał
jej
Katie domyśliła
się po co Sadnie idzie na spacer więc po jej wyjściu poszła za
nią
zchowała się
się za drzewem w parku koło ławki na której usiedli
-jak się
czujesz?- Zapytał zmartwiony chłopak
-dobrze-
uśmiechnęła się
-to.. Jaki jest
twój ulubiony zespół ?
-no mam taki
jedena ale nie jest znany Rise Against
-o znam ich
najlepsza piosenka to...
-Make it
stop-powiedzieli równocześnie uśmiechając się zarazem na taką
zgodność
-Świetnie mi
się z tobą rozmawia- powiedział Fabian
-Dziękuje mi z
tobą też- uśmiechneła się
-a jeszcze
miałem ci powiedzieć że jutro gramy ten macz zobaczysz czy się
nadaje.
- dobra potem
ustalimy składy.
-ok idziemy się
przejść a potem odprowadzę cię do pokoju bo późno się robi
wstali i poszli
katie poszła do pokoju a oni spacerowali aż do ciszy nocnej on
odprowadził ją do pokoju i poszli spać.
Proszę o komentarze. z góry sorka za błędy
Kaktus i Marakuja
A więc na prośbę Pameli (czytelniczki mojego bloga) weszłam tutaj i przeczytałam pierwszy rozdział.
OdpowiedzUsuńŻeby nie było, że jakaś niepisząca babka daje wam porady...o nie. Ja piszę opowiadania i jeden z moich blogów cieszy się dość dużą popularnością. Chciałabym, abyście uważnie wczytały się w moje rady co do waszego stylu pisania.
1. Widać, że macie pomysł i to jest naprawdę fajne. Jednak jest pierwszy błąd jaki rzuca mi się w moje okropne paczadła, a mianowicie: BRAK INTERPUNKCJI W TYTULE BLOGA. Wasz tytuł można wypowiedzieć w ten sposób: widzęsłyszęczuję. Jak jedno słowo, dlatego było by super, gdybyście dodały przecinki w tytule. Wtedy byłabym tak samo jak inni czytelnicy bardzo zadowolona.
2. Drugim problemem, który zauważyłam jest brak wszelkiej interpunkcji w rozdziałach. Nie ma przecinków, czy tez kropek czy czegokolwiek i tak naprawdę można wszystko czytać jednym ciurkiem bez żadnych emocji, jakie powinny się znajdować.
3. W waszym opowiadaniu mam wrażenie, że są same dialogi. Nie ma żadnych odczuć. To jest całkowicie normalne, ponieważ ja też się na początku próbowałam z tym uporać.
4. Brak opisów :( Chyba to mnie smuci najbardziej. Chciałabym abyście powiedzmy porównały swoje rozdziały z chociażby prologiem z tego bloga: wyscig-za-marzeniami.blogspot.com
Tutaj musicie zauważyć, że w opowiadaniach opisy, interpunkcja, odczucia itp. są bardzo ważnym elementem.
Mi sie wasz blog bardzo podoba i z chęcią będę czytała dalej, ale bardzo bym prosiła o zwrócenie uwagi na to co napisałam. Naprawdę ja wiem, co mówię. Wiem, że to pewnie irytujące, ale jeśli chcecie by wasz blog stała się lepszy, to uwierzcie posłuchajcie mnie.
Wiem, że jestem irytująca. Ale widzicie blogerką jestem od października i ja do tego wszystkiego musiałam dojść sama, bez niczyich rad i pomocy. Sama doszłam do 20 tysięcy wyświetleń i teraz robię wszystko, by pomóc innym blogerką, by się tak nie męczyły, jak ja.
Jeśli będziecie miały jakieś pytania jak zrobić to, czy tamto, to śmiało piszcie: to jest mój meil: dzerr98@gmail.com
możecie tez pisac w zakładce spam na tym blogu: heros-i-heroska.blogspot.com.
Życzę dużo weny, miłego pisania, dużo komentarzy i sukcesów w pisaniu.
Pozdrawiam
Dżerrka :)
PS Dodajcie funkcję obserwatorów na blogu. Wtedy będzie łatwioej o was pamiętać.
OdpowiedzUsuńTylko nie obserwatorzy google.
Tacy zwykli obserwatorzy :)