niedziela, 2 czerwca 2013

rozdział 1

W Granley znajduje się szkoła z internatem piękna i ogromna szkoła budowana w stylu gotyckim, po jednej stronie są pokoje uczniów a po drugiej klasy. Właśnie trwa trening damskiej drużyny piłki nożnej
jedna z dwóch napastniczek to Katie Evans dziewczyna o lekko kręconych czarnych włosach i niebieskich oczach lubi uczyć się języków obcych jak miała 4 lata jej ojciec zmarł w wypadku samochodowym bardzo to przeżyła, po roku czasu jej mama ożeniła się z tata drugiej napastniczki Sandie White dziewczyna o czerwonych włosach i brązowych oczach lubi przedmioty humanistyczne gdy maiała niecałe 4 lata jej mama zmarła na raka, dziewczyna strasznie to przeżyła myślała ze Katie chce jej zabrać tatę a tak naprawdę była jej mocniejszym wsparciem i tylko ona naprawdę ja rozumiała i stała się jej najlepszą przyjaciółką ich przyjaźń jest niesamowita przyjaźnie się już 11 lat wspierają się w trudnych chwilach i rozumieją się na boisku grają też razem w domu na instrumentach Sandie umie grac na perkusji i na fortepianie a Katie śpiewa i gra na skrzypcach. Po treningu trenerka powiedziała
- wspaniale dziewczyny jesteśmy gotowe na piątkowy mecz
-tak- krzyknęły wszystkie dziewczyny
poszły przebrały się Katie włożyła na siebie czarne converse jasne rurki wygodny podkoszulek i czarna skórę dziewczyna miała rockowy styl, Sandie ubiera się zazwyczaj na ciemne kolory dzisiaj ma na sobie t-shirt z zespołu Rise Aganist
szare rurki i cienmo szare converse
-dobra chodźmy bo zaraz będą te palanty-powiedziała Sandie
-ok zmywamy się- powiedziała Katie
nie lubiły chłopaków z ich szkoły zawsze mówią ze one nie umieją grać w piłkę
dlatego nie wchodzą sobie w drogę. Właśnie szły do domku rozmawiały
Były tak pochłonięte rozmową ze nie zauwazyły jak ktoś na nie wpadł
-Jak leziesz?Nie potrafisz chodzić?-krzykneła Katie na osobe,która ją potrąciła.Wstała z zimnej ziemi i spojrzała na chłopaka który według niej "nie potrafił prawidłowo chodzić". Był to wysoki chłopak,na oko metra osiemdzieśiąt pięć wzrostu. Blond włosy opadały mu na opaloną twarz zasłaniając piwne oczy.
-Nie dziwię się że nie umiesz chodzić włosy zasłaniają ci oczy.
-To ty wchodzisz ludziom pod nogi.Wiesz tu z góry nie widać karzełków.-uśmiechnał się cynicznie.
-Po pierwsze metr sześdziesiąt pięć to nie jest karzeł.Po drugie żal mi śliny na takich idiotów jak ty.-przeszła obok niego zdenerwowana.Spojrzała na przyjaciółkę,która patrzyła się na nowo przybyłych chłopaków z tajemniczym uśmiechem.
-Widziałaś tego obok?-zagadała po pewnym czasie Sandie do Katie.
-Blondyna,bruneta czy łysego szofera?-zaśmiały się obydwie.
-Tego bruneta.
-A no nawet ładny jest.
-Jest nie do przebicia.
-I tak wole blondynów.
-Właśnie z jednym się zetknełaś-uśmiechneła się szerzej do Katie.
-Ale ten jest okropny.Jakiś niedorozwinięty-Spojrzała w górę-Wracajmy do pokoju czuje że będzie padać.
Kiedy weszły do pokoju zastały tam siedziącą przed książką od francuskiego Nathalią. dziewczyna nazywała się Nathalia Smith miała blond włosy i szare oczy była dobra w naukach ścisłych miała bogatych rodziców lubi rap, rapuje i gra na gitarze jest ubrana w dres luźna bluzę niebieskie buty skate i na głowie ma full capa. Sandie nie lubiła jej bo zabrała ich wspólny pokój ale wyszło inaczej poza tym była blondynką a Sendie zawsze widziała w nich puste lalki
Po jej minie było widać że nie zbyt dobrze sobie radziła z tym tematem.Katie podeszła zerkając z ukosa na strone.
-Pomóc ci?-spytała.
-Jakbyś mogła.Ja nie zbyt jestem dobra z języków.-odpowiedziała zakłopotana Nathalia.
-Po co jej pomagać? Jak jest ułomna to nigdy tego nie zrozumie.-stwierdziła Sandie.
-Bądź dla Nathali trochę milsza.Musimy wytrzymać razem jeszcze rok.Przeżyjmy go w normalnej atmosferze.
-Co znaczy dla ciebie normalna atmosfera?
-To znaczy Sandie żeby nie było wrednych docinek.-Spojrzała błagalnym wzrokiem na czerwonowłosą dziewczyne.Jednak ta tylko się uśmiechneła i wyszła z pokoju.
-Nienawidzi mnie prawda?
-Nie,Nathalia.Ona nie zawsze taka jest.Kiedy miałam pięć lat też mnie nienawidziła.
-Serio?-zdziwiła się-Przecież wyglądacie jakbyście były rodzeństwem.
-Jesteśmy przyszywanym rodzeństwem.
-Jak to?
-Nie chcę o tym gadać. Sądzę że to moja sprawa.
-Dobrze zabierzmy się za francuza
W tym czasie Sandie szykowała małą niespodziankę dla Nathali. Wzieła tacę z przygotowaną herbatą i szybko poszła do dziewczyn.Gdy weszła kończyły już ostatnie zadanie z rozdziału.
-Chciałam cię Nathalia przeprosić za moje wcześniejsze zachowanie.Przyniosłam herbate żebyśmy mogły wszystkie normalnie porozmawiać-cały czas się uśmiechała.Katie spojrzała się na przyjaciółkę podejrzliwie.
-Fu!-krzykneła blondynka szybko biegnąc do łazienki by wypluć herbate.Z łazienki słyszała tylko donośny śmiech czerwonowłosej dziewczyny.
-Co ty tam dodałaś?!-krzyczała Nathalia na nadal się śmiejącą Sandie-Czemu to zrobiłaś?!
Patrząc na blondynke dziewczyna wydawała z siebie coraz bardziej głośny śmiech.
-Masz taką głupią mine!-powiedziała tylko.Katie nie móc powstrzymać uśmiechu stwierdziła tylko:
-Pewnie jakiś sok.
-Katie to nie był zwykły soczek! To smakowało ochydnie!
-Właśnie wypiłaś świeżą herbatkę z nutką potu ze stópek jednego z zawodników przeciwnej drużyny!-Powstrzymując śmiech powiedziała szybko do Nathali. Do szarcyh oczu dziewczyny napłyneły łzy.
-Czemu mi to robisz?!
-A czemu nie?-zdziwiła się Sandie. Zapłakana dziewczyna szybko wybiegła z pokoju.Przyjaciółki spojrzały po sobie z uśmiechem.Po chwili zaczeły się śmiać z całej tej sytuacji.
-A teraz poważnie-odezwała się Katie-To było wredne.Sądzę że powinnaś ją przeprosić.
-To coś mam przepraszać? Nic jej nie będzie.
-Nie powinnaś tego robić,chociaż żart ci się udał.Gdybyś to zrobiła chłopakom to bym się nie czepiała.Ale ona jest naprawdę spoko.
-Spoko? Ty serio jesteś za miła.Ona jest dziwna. Gdyby nie ona nadal byśmy miały dwuosobowy pokój,nie potrzeba nam więcej idiotek.
-Ale chociaż ją przeproś.
-Hmm jestem ciekawa czy stereotyp że blondynki są głupie w tym przypadku się sprawdzi.-zamyśliła się Sandie.
-W ogóle mnie nie słuchasz!
-Tak tak przeproszę ją jak będę chciała.
-Znaczy się jak będzie umierać?
-Może nawet później.-uśmiechneła się szeroko-Dobra idę pod prysznic.Aż mi łzy poleciały ze śmiechu.
-Tylko jak ją spotkasz to chociaż się nie odzywaj.Nie pogarszaj sytuacji.
-Spróbuję.
-Nadal widzę ten twój uśmiech.
-Ups-wyszła kierując się w stronę łazieniki.Korytarz który na codzień o tej godzinie był zapełniony czekającymi na prysznic dziewczynami był o dziwo pusty.Zdziwiona weszła do łazienki a tam zobaczyła gromadkę dziewczynm,które pocieszały Nathalie.
-Jak tam herbatka? Smaczna była?-krzykneła Sandie rozbawiona tym co zobaczyła.
-Ej ona jest nowa-powiedziała jedna z dziewczyn.
-I co z tego?Nowa musi mieć jakieś wspomnienia ze szkoły.-Powiedziała to i weszła do jednej z kabin,słysząc ciągle jak pocieszają zdruzgotaną blondynke.
Kiedy wyszła spod prysznica nikogo już nie było w łazience.Po drodzę trzepiąc włosy ręcznikiem przez przypadek na kogoś wpadła.Spojrzała się na tą osobą i ujrzała nowo przybyłego chłopaka.
-Przepraszam,czytałem i nie zauważyłem cię-powiedział nieco zmieszany.
-Ja też cię przepraszam-stwierdziła zacinając się-Jestem Sandie.Sandie White-Podała mu szybko rękę.
-Ja jestem Fabian Hoover.-uśmiechnął się szeroko.-Ja już muszę iść.No wiesz cisza nocna.
-A tak.-zaczerwieniła się-To do zobaczenia?
-Tak,do zobaczenia.-Szybkim krokiem go omineła i weszła do pokoju.
-Czemu jesteś cała czerwona?-spytała się Katie.
-Jestem cała czerwona?
-No tak.
-No bo ciepła woda była.
-Ciepła woda? Zbyt długo cię znam.
-Ten nowy.
-Fuu.
-Nie ten! Brunet!-Katie zagwizdała cicho.
-Umówiłaś się już z nim?
-Debilu!-rzuciła w czarnowłosą poduszką.
-Tylko się pytam!-zaśmiała się Katie.W tym samym momencie weszła do pokoju Nathalia.
-I co powstało jezioro o nazwie ,,Łzy Nathalki"?-dogryzła jej Sandie.
-Sandie-szepneła cicho przyjaciółka do jej ucha-Przestań już.
-Wredna jesteś wiesz?-niespodziewanie odezwała się blondynka.
-Odkryłaś Ameryke!Katie idziemy spać?
-Tak.Na dzisiaj już starczy.
Sandie szybko przykryła sie kołdrą odwracając sie plecami do dziewcząt.
-Nie przejmuj się.Nie długo jej przejdzie.-szepneła do blodnynki dodając głośno-Dobranoc dziewczyny.
Usłyszała tylko odpowiedź Nathali,gdyż Sandie najwyraźniej spała.
Pornek zaczął sie standardowo nudno.Śniadanie,ogarnięcie się i pójście na lekcje.
-Czemu tak się rozglądasz?-spytała się czarnowłosa patrząc na przyjaciółke.
-Szukam kogoś -szepnęła tylko.
-Tylko nie Nathali.Dużo jej i tak namąciłaś w glowie.
-I tak to jest dopiero początek ale nie jej.Na nią ledwo co mogę patrzeć.Chociaż jest nawet ładna.
-Jak to?-zdziwiła się.
-Jak zamkniesz prawe oko,po chwili lewe i wyobrazisz sobie słonia.To lepszy obraz niż ten jak je otworzę.
-Wredota.
-Tak to ja.
-To kogo szukasz? i czemu po stronie klasy chłopców?
-Bo tak.-Nadal rozgladała się szukając wysokiego bruneta.
-Sandie spójrz.To powinno cię zaciekawić.-Ich wzrok padł na Nathalie z czarnowłosym chłopakiem.Przytulalał ją i szeptał jej coś na ucho.
-Czy to Christopher Anderson?
-Najwyraźniej.
Chłopak czule pocałował ją w czoło. Blondynka na ten gest szybko zaczeła się śmiać.Christopher był to przystojny chłopak o zielonych oczach i czarnych włosach.Był popularny wśród dziewczyn.Obrońca drużyny męskiej i jeden z przewodniczących w samorządzie uczniowskim.
-Katie.
-Słucham?
-Dowiedz się coś o tym.
-Czemu?
-Bo nie wierzę żeby on z nią był tak normalnie,chyba że z litości.
-Może on ją serio kocha?
-Takiego czegoś nie da się kochać.
Katie tylko westchneła.Udały się na lekcje. Pierwsza była lekcja muzyki.Weszły szybko do sali,gdzie stała już nauczycielka.Była to starsza kobieta.Ze spietych brązowych włosów były widoczne pojedyńcze siwe włosy.Podciągneła okulary i spytała:
-Kto może mi zaspiewać tekst ze strony piątej ?
-Ja-odezwała się z końca sali Nathalia.
-Szybko dajcie mi zatyczki do uszu.-skwitowała Sandie.Blondynka szybko się zaczerwniła.
-Ty wredna małpo!-zwróciła się do czerwonowłosej-masz przestać mnie wyzywać!
-Bo co?Zabijesz się łzami?-Nie spodziewanie w jej policzek uderzyyła ręka szarookiej dziewczyny,
-Pożałujesz!-Sandie wstała i rzuciła się na nią.Cała klasa zaczeła krzyczeć,a nauczycielka prosić by przestały.
-Doysć!Dziewczynki proszę was!-krzyczała.
-Ty wstrenta małpo!-wrzeszczała Nathalie.
-Powtarzasz się psie!
-Co tu się dzieje?!Dosyć!-Krzyknął profesor Steight.Nathalia szybko odsuneła się od zdenerwowanej i nabuzowanej Sandie. Katie szybko podbiegła by przytrzymać przyjaciółkę żeby nie rzuciła sie na blondynke.
-Do mojego gabinetu!-wrzasnął na nie.-Proszę prowadzić dalej lekcję-dodał potulnie w stronę nauczycielki.W gabinecie panowała upiorna cisza.
Pan Steight cały czas przyglądał się czemuś za oknem.
-Jak mam was ukarać moje drogie?-wreszcie się odezwał.
-Najlepiej wyrzucając Nathalie a mnie zostawiając w spokoju-uśmiechneła się do profesora Sandie.
-Gdybyś mnie nie drażniła nigdy by do tego nie doszło.-skwitowała blondynka.
-Ja?Ja jestem ucywilizowana.A nie jak ty.Jak jakieś zwierzę sie na mnie rzuciłaś.
-To ty jesteś małpą.
-Jak ja jestem małpą to ty zapchlonym psem.
-Dosyć!Czy wy nie potraficie się dogadać?
-Nie-odpowiedziały razem.
-Mam pomysł. Macie szlaban.
-To wcale pan się nie postarał co do tego pomysłu-powiedziała Sandie.
-ale macie szlaban razem-uśmiechnął się do niej.
-Nie! Ja tam umre albo oślepnę patrząc się na jej piękny psi ryjek!
-Zamknij się!-odezwała się Nathalia.
-Jeszcze pcheł dostane.
Profesor Steight pożegnał się szybko z uczennicami mówiąc że od ich gadania boli go głowa.Kazał im się stawić u niego jutro o szóstej rano.Wróciły od razu na lekcje. Wszyscy z klasy przyglądali się nawzajem znienawidzonym dziewczynom.Sandie przysiadła się do Katie.
-Jak poszło?-szepneła przyjaciółka.
-Szlaban od jutra,szósta rano.
-I co będziesz tam robić?
-Jeszcze nie wiem. Wiem tylko że z tym zapchlonym psem.
-Przesadzasz.
Zabrały się szybko do przepisywanbia nut z książki.Po skończonych lekcjach podeszły do Chrisa.
-Cześć-przywitała się Katie-Co tam?
-Cześć. A nawet nawet-uśmiechnął sie-Ziemia do Sandie na co tak patrzysz?
Dziewczyna akurat w tym samym momencie patrzała w stronę grupki chłopców.
Był tam Fabian.Kiedy spojrzał w jej stronę szybko odwróciła wzrok.
-Uuuuu-skwitował Chris.
-Zamknij się.-zaczerwniła się Sandie uderzając go w rękę.
-Podoba ci się Hoover?
-Od razu że podoba.Nie twój interes zresztą.Uważam ze jest spoko.
-Taaaakkk-powiedział sarkastycznie.-Widziałyście Nati?
-Nati?-równocześnie spytały się dziewczyny.
-No tak. Ma z wami pokój.Moja dziewczyna taka średniego wzrostu,blondynka...
-Ten pies pobiegał i się zgubił?
-Pies?-zdziwił się na stwierdzenie Sandie.-A już rozumiem.Nie lubisz jej?
-Brawo! Sto punktów dla Andersona!
-Katie czemu siedzisz cicho?
-Zastanawiam się od kiedy ty masz dziewczyne.
-Katie moja droga mówiłem ci o tym już miesiąc temu.
-Serio?
-Jesteś nierozgarnięta.
-Przepraszam.To ile jesteście razem?
-Miesiąc.
-Ja bym się brzydziła-szepneła Sandie.Christopher jednak zignorował to.
-Lecę jej poszukać.Siemka-ruszył przed siebie zostawiając dziewczyny same na korytarzu.
-Popatrz spokojnie w lewo.Chyba ktoś się tobie przygląda.
-Kto?-Kiedy spojrzała w tamtą stronę nie zobaczyła żeby ktoś się na nią patrzył.
-Kto?-spytala ponownie.
-Taki ładny-uśmiechneła się Katie-Nie wiem jak się nazywa.
-Jaki kolor włosów?-szybko spytała się.
-Brąz.Mówiłaś że jakoś na F zaczyna się jego imie.
-Fabian?
-Bingo!Chodź do niego.-złapała przyjaciółkę za rękę i zaczeła ruszać sie w stronę grupy chłopców.
-Katie nie! No nie rób mi tego!
-Siema.Jesteś tu nowy? Jestem Katie.Wy się chyba znacie co nie?-Spojrzała się z uśmiechem na Sandie.Przyjaciólka spojrzała się na Katie morderczym wzrokiem,który po chwili zmiękł gdy spojrzała się na bruneta.
-Siema.Tak znamy się. Jestem Fabian Hoover,
-Miło mi.-wyszczerzyła zęby Katie.-O jezu zapomniałam że miałam iść pomóc Nathali przy francuskim.To narka.-Pobiegła szybko zostawiając Sandie i Fabiana samych.
-Katie nie jest zbytnio rozgarnięta.-powiedziała uciekając wzrokiem.
-Ale jest miła.
-Aż czasami za miła.-zapadła cisza-Więc?
-No więc....-żadne z nich nie wiedziało co powiedzieć.Wreszcie przyszedł jego blond kolega,który już miał pierwsze zetknięcie z Katie.Szturchnął Fabiana mówiąc:
-Zanudzisz ją jak tak będziesz cicho.Jestem Nathaniel Walker.Mów mi jednak Natt.
-Ym no ja jestem Sandie White.
-Dobrze wiedzieć. Ja spadam pobiegać a ty lepiej z nią gadaj a nie stoisz jakbyś ducha zobaczył.-Następna osoba zostawiła ich samych.
-On nie zawsze taki jest.
-Rozumiem.
-To jak leci dzień?
-Nawet dobrze a twój?
-Słyszałem że masz szlaban od jutra.
-Plotki się szybko rozchodzą?
-No nawet bardzo.-Po chwili przeszkodziła im nauczycielka która kazała im iść do stołówki
-To do zobaczenia.
-No do zobaczenia-cala czerwona weszła do pokoju. Złapała poduszkę i rzuciła w stronę przyjaciółki.
-Katie! Wariatko!
-Haha to było zabawne doświadczenie.
-Wcale nie! Poniżające.
-Ale chociaż z nim pogadałaś.
-Krótko.
-Jak to?
-Albo cisza,albo Nathaniel,albo ta stara babka od fizyki.
-Ta starucha wam przeszkodziła?
-No.-schowała głowę w poduszkę.
-Następnym razem będzie lepiej.
-Nie będzie.Czy ty widziałaś tą porażkę?
-Tak serio?Pobieglam po ciasteczko.
-Jakie ciasteczko?
-Czekoladowe.
-Zostawiłaś mnie dla ciastka?
-Przykro mi.-uśmiechneła się do Sandie.-Nathalia powiedziała że musi z tobą pogadać.
-Znowu sie na mnie rzuci?
-Nie. Chce się z tobą pogodzić.
-Nie! No co ty!
-Haha cicho chyba idzie.
Nathalia weszła do pokoju i szybko powiedziała :
-Sandie chcę z tobą pogadać.
-Tak wiem.
-To chciałabym ci powiedzieć że przepraszam że cię uderzyłam.
-Ok.
-A ty nie chcesz mi nic powiedzieć?
-Nie.
-Żadnego przepraszam?
-Jeszcze czego? Herbaty z ciastkami?
-Wiesz co?Jesteś do niczego.
-Żartujesz sobie? Zapchlona blondynka mówi że jestem do niczego.Gratuluję.Popłaczę się zaraz.
Nathalia złapała ciuchy z szafy i wyszła z pokoju.
-A wracając do Fabiana.-zaczeła Katie.Caly wieczór przeszedł im na gadaniu o owym brunecie.
Rano Sendie musiała wstać wcześniej bo miała kare razem z Nathalią, gdy wstała dziewczyny już nie było w pokoju. Poszła do łazienki o dziwo nie była zapełniona pomyślała, że to dobry sposób na nie czekanie w kolejce do pryszniców. Poszła do pokoju przebrała się w mundurek. Gdy wychodziła obudziła Katie
-wstawaj!
-już- Powiedziała przebudzając się
-ja muszę iść do dyrektora zobaczyć co za kare wymyślił.
-ok. Tylko Sandie bądź miła
-Postaram się- uśmiechnęła się łobuzersko
Wyszła z pokoju i poszła w strone szkoły.
Gdy weszła do gabinetu dyrektora zobaczyła ze Nathalia już tam jest.
-Witam piesku- powiedziała czerwono włosa
-Zamknij się- odpowiedziała blondynka
-Dziewczyny spokojenie- powiedział dyrektor
-Wiec co będziemy robić?- Zapytała brązowooka
-Będziecie sprzątały toalete
-co?!-powiedziały równocześnie
-tak damską na 1 piętrze do roboty!
Poszły na pierwsze piętro niezadowolone weszły do toalety.
-ty sprzątasz kible a ja resztę- Powiedziała Sandie
-Dlaczego ja?!- krzyknęła Nathalia
-Bo przez ciebie tu jesteśmy! Gdybyś mnie nie walnęła to byś my tu nie były- odparła dziewczyna
nic nie powiedziała tylko zabrała się za sprzątanie toalety a w tym czasie podbiegła Sandie
wsadziła jej głowę do toalety i spuściła wodę.
Wybuchła śmiechem i wybiegła z toalety. Po drodze wpadła na Chrisa i Katie.
-Patrzcie na to- powiedziała do nich
-ale na c.....-gdy ja zobaszyli wybuchli histerycznym śmiechem
Dziewczyna miała mokre, potargane włosy jej koszula od mundurka była mokra. Każda osoba która przechodziła się śmiała. Jaj wzrok zatrzymał się na czarnowłosym chłopaku
-z czego się śmiejesz?!- krzykneła
-gdybyś siebie widziała też byś się śmiała
-Ty debilu jak tak masz mnie zamiar traktować to z nami koniec!
-Dobra nie przesadzaj....
-Nie chce cię słuchać daj i spokój!
I wybiegła z płaczem w stronę pokoi. Sendie nadal się śmiała tak jak jej przyjaciółka.
-to nie śmieszne zerwała ze mną
-spokojnie nic nie będzie pomożemy ci ją odzyskać- Chris był jedynym z drużyny meskiej który uważał ze są naprawdę dobre był ich przyjacielem.
-dobra ide do szafki po książki
-Ej szkoda mi go-Powiedziała czarnowłosa
-Pomożemy mu, ja ide się przejść
-Ide z tobą.
Dziewczyny myślały że te lekcje będą trwały wieki. Ale po lekcjach miały mecz i były straszne szczęsliwe bo mogą po raz kolejny zmierzyć się z preston high school.
Więc po lekcjach poszły do pokoju po stroje i wybiegły na mecz. Na korytarzu wpadły na Fabiana i Natta.
-Sorka ale śpieszy nam się- Powiedziała Katie
-Gdzie?-zapytał Natt
-Na mecz.
-A w co gracie? - Spytał się Fabian
-W piłke nożną- powiedziała Sandie
-Wy gracie w piłke?!-Zapytał się Nathan
-tak atakujące-powiedziała czarnowłosa
-dobra chce to zobaczyć!-odpowiedział
poszli na boisko szkolne i udali się na mecz.
Usiedli na miejscach widowni wypatrując drużyny dziewcząt.
-Może zgłosimy się do drużyny męskiej?-spytał Natt.
-No mógłbym.Od kiedy ty masz taki zapał do gry w piłki nożnej? Myslałem że nudzą cię męczę.
-Dokopanie im będzie ciekawym doświadczeniem.
Nagle przez megafon słychać było odgłos sędziego który ogłaszał rozpoczęcie meczu.
-A o to drużyna Preston high school.Powitajmy dziewczęta wielkimi brawami!
Z szatni wyszła grupka dziewcząt w zielonych strojach.Dość śmiało zaczeły krzyczeć:
-Preston High School wygra! Rozgnieciemy Was!
-No dobrze-odezwał się ponownie sędzia-A teraz prosimy o wielkie oklaski dla gospodarzy.
Z widowni było słychać głośne brawa.A także hasła:
-Wygracie dziewczyny!To wasz mecz!
Drużyny stały na przeciw siebie i według starego zwyczaju szkoły zawodnik powinnien podać rękę zawodnikowi naprzeciw siebie.Po tej drobnej tradycji wszyscy ustawili się na pozycje.
-Rzut monetą roztrzygnie kto będzie zaczynał!-krzyknął sędzia.
-Słucham?!To my zaczynami!Jesteśmy gośćmi!-wrzeszczała blondynka z Preston high school.
-Zamknij się i zaczynajmy grać!-zdenerwowała się Sandie.
-To niesprawiedliwe!-dalej wydzierała się blondynka.
Kiedy napastniczka drużyny przeciwnej nadal bulwersowała się i wymachiwała rękoma w stronę czerwonowłosej Katie podeszła do sędziego,następnie do drugiej atakującej.Coś szepneła jej na ucho po czym staneła na środek i rzuciła monetą krzycząc:
-Gospodarze zaczynają!
Po krótkiej chwili piłka była w grze.Kibice szaleli,a dziewczęta walczyły o największą liczbę punktów.Fabian z widowni cały czas obserwował Sandie.
-Dobrze gra prawda?-Zagadał do Nathaniela.
-Nadal uważam że lepiej graliśmy.-po tym stwierdzeniu przeciwnicy strzelili gola gospodarzom-Jak gracie?!
Katie słysząc to spojrzała się w stronę Natta mierząc go zabójczym spojrzeniem.Jednak zignorowała dogryzkę.Gdy wreszcie dorawała się do piłki mając swoją upragnioną akcję znowu usłyszała uwagę ze strony blondyna:
-Boże!Jak ty grasz!?Dziewczyno!Kto cię wpuścił do drużyny?!
-Natt uspokój się-powiedział mu Fabian-Dobrze gra.Chyba zalazłeś jej za skórę.
-Czemu tak myślisz?
-Spójrz.
Katie cała zdenerwowana po nie udanej akcji podeszła do Sandie coś szpecząc jej do ucha. Znowu zaczeła się akcja. Sandie szybko zabrała piłkę przeciwniczce i podała do czarnowłosej.A ta szybko z całej siły strzeliła bramkę.Spojrzała szybko na Natta pokazując triumfalną minę.Po wygranym meczu Sandie i Katie udały się pod prysznic.
-I jak wrażenia?Udany mecz prawda?-spytała czerownowłosa przyjaciółke z drugiej kabiny prysznicowej.
-Gdyby nie było szkodnika na widowni by było o wiele lepiej.
-Nie przejmuj się nim.
Po długim prysznicu udały się do pokoju,gdzie była już Nathalia.
-Ymmm cześć Katie-zignorowała Sandie.
-Bry Nathalia.Czemu tylko mnie przywitałaś?-spojrzała z ukosa na blondynke.
-Bo tak mi się podoba-prychneła.
-Może trochę milej co?
-Katie nie wiedziałam że jesteś taka miła.
-To sarkazm?W porównaniu do ciebie nie zrywam z chłopakiem za zaśmianie się z zabawnego widoku.
Sandie patrzała się w tą sytuacje z zaciekawieniem.Wiedziała że Katie była miła,a czasem nawet za bardzo ale jeśli chodziło o dobro lub krzywdę innych to była na to bardzo wrażliwa.
-A co cię to obchodzi? Może na to właśnie czekałaś?
-Słucham? Na Chrisa?Żartujesz?
-Pewnie potajemnie ci się podoba.
-Jesteś żałosna.
Czarnowłosa wyszła z pokoju.Sandie podeszła do blondynki i szepneła:
-Teraz to dopiero zaczęłaś wojnę.
Nathalia zignorowała to i zabrała się za jedzenie kanapki.Czerwonowłosa w tym czasie poszła za przyjaciółką.
-Katie nie denerwuj się-uśmiechneła sie do niej Sandie-Jednak stwierdzenie głupia jak but obraża buta.Wiem że wyszłaś bo nie lubisz być niemiła.
Za chwile czerownowłosa poczuła jak ktoś czochra ją po jej włosach. Był to Christopher ,który szeroko się uśmiechając przywitał dziewczyny:
-Siemka Nathalia zmiękła?
-Jeszcze raz tkniesz moje włosy a ogolę cię na łyso-parskneóła Sandie układając swoje włosy.-Twoja była,bądź wybranka zdenerwowala naszą opanowaną Katie.
-Nathalia? Jak?-spojrzał na cicho idącą obok dziewczyne-Co ci powiedziała?
-Że się do ciebie dobieram-mrukneła cicho czarnowłosa.
-Nie przejmuj się.Ja tak nie uważam-zaśmiał się-A może?Podkochujesz się we mnie potajemnie? Przyznaj się!
-Nie!Idioto-zaczeła się śmiać i uderzyła go w ramie.Po czym zaczął ją łaskotać.Śmiech dziewczyny rozniósł się po okolicy,w tym samym momencie z budynku wyszła była dziewczyna chłopaka patrząc na to zdarzenie piorunującym spojrzeniem.Sandie widząc to uśmiechneła się i szybko wytkneła jej język.Chciała dokopać blondynce.
-Christopher!Przestań!-śmiała się dalej Katie.Chłopak wreszcie przestał,wyciągnął telefon i szybko zaczął ogarniać włosy,które były rozczochrane po ciężkiej "walce".
-Mam szlaban.Musze lecieć-pobiegł jak najszybciej,gdyż dobijała już dziewiętnasta.Gdy czerwonowłosa się odwróciła z zadowoloną miną w stronę miejsca gdzie stała blondynka już jej nie było.
Ale na jej miejscu widziała już dwóch wysokich chłopaków. Od razu rozpoznała w nich Fabian i Nathaniela,głownie Fabiana.Blondyn spojrzał w ich stronę po czym odszedł od przyjaciela.Brunet nieśmiało zaczął iść w stronę dziewczyn.
-Dobry mecz.Gratuluję-zaczął rozmowe.
-Dzięki.Eh niestety musze was opuścić-szybko powiedziała Katie-Przypomniałam sobie że pani Brown chciała bym jej pomogła przy...yyyy...rozstawianiu sprzętu muzycznego.Na razie!
Po chwili nie było widać już czarnowłosej.Jednak za rogiem zawróciła się i ciekawa jak potoczy się dalsza rozmowa przyjaciółki z nowym uczniem schowała się w krzakach.
-ładna pogoda co nie?-uśmiechnął się Fabian.
-Nawet dobra.Chociaż trochę jest zimno.-zapadła cisza.
-No dawaj Sandie.-szepneła ledwo słyszalnie w krzakach Katie z nadzieją ze jej przyjaciółka dopomoże chłopakowi w tej trudnej dla niego rozmowie.Domyślała się że Fabian ją lubi ale jest nieśmiały.Nagle poczuła że nie tylko ona siedzi w krzakach.Gdy już miała zobaczyć co z nią siedzi poczuła że coś ją łapie za rękę i zakrywa jej usta.
-Co ty tu robisz?-szepnął wściekły blondyn.Ugryzła go w rękę czując że się czerwieni-Auć.Jesteś nienormalna?
-I kto to mówi.Lepiej mi powiedz co ty tu wyprawiasz?
-Staram się zobaczyć jak idzie Fabianowi z Sandie.
-No to ja też po to tu przyszłam.
-Jak na razie im coś nie styka.I tak grasz jak pokręcona.
-Zamknij swój obrzydliwy pyszczek i daj się skupić na ich rozmowie.
-Chcesz im pomóc?
-Oczywiście.
-Mam plan.
-No mów.
-Jutro jest sobota prawda?
-Brawo wiesz kiedy jest sobota.
-Idźmy razem do kina.
-Fuuu...Nigdzie sie z tobą nie pokarzę.Chyba że na wystawie małp cyrkowych.
-Śmieszne Evans ale chodzi mi o to że wy macie niby wypad jako przyjaciółki a my mamy jako kumple.Ustalamy na które miejsca się ustawiamy,robimy wymówke np toaleta i zmywamy się do góry na wszelkie wolne miejsca tak żeby nas nie dojrzeli.
-Skąd to wziąłeś?Jesteś za głupi przecież żeby to wymysleć.Ale przyznam dobry plan.To o której?
-Jutro o 12:45 w kinie.
-Postaram się.
-Musisz to zrobić.Jasne?
-Nie będziesz mi mówił co mam robić Walker.
-Nie warcz bo pomyśle że masz pazurki.Taka dizewczyna jak ty powinna mruczeć.
-Ach tak?
-Tak.
Po tym słowie został wyrzucony z krzaków przed nogi Sandie i Fabiana.Odwrócił się widząc że w krzakach już nikogo nie ma.Obydowje patrzyli się na niego nie wiedząc jak zrozumieć zaistniałą sytuacje.
-Yyyy no bo ja coś tam zgubiłem.-tłumaczył się.-Nie ważne.
Szybkim krokiem udał się do budynku.
-To o czym rozmawialiśmy?-spytała Sandie.
-O tym że dobrze grasz.
-To może się przejdziemy?
-Mi się ten pomysł podoba.
Zaczeli krążyć wokół budynku cały czas rozmawiając o wszystim i o niczym.Sandie spojrzała się na godzinę w telefonie widząc dwudziestą pierwszą trzydzieści spojrzała się na niego i oznajmiła że musi szybko iść pod prysznic przed ciszą nocną.On ją szybko złapał za ramie mówiąc:
-Słuchaj może się wybierzemy któregoś razu znowu na spacer-zaczerwieniła się i spojrzała w jego brązowe oczy.Przyciągaly ją.Patrzyli się na siebie tak przez chwile.Chłopak spojrzał na jej ramie i uświadomił sobie że cały czas je trzyma.Zabral szybko rękę.Dziewczyna się zmieszała,nerwowo włożyła rekę we włosy i zaczeła się drapać po głowie nie wiedząc co powiedzieć.
-To może jutro wieczorem?-Przerwał cisze Fabian.
-Jeżeli Katie niczego nie wymyśli ok?
-Dobrze.To może odporowadzić cię pod pokój?-spytał nieśmiało.
-No fajnie by było.
Zaczeli zmierzać w stronę pokoju.
-Myślisz że przyjeli by mnie do męskiej drużyny piłkarskiej?
-Tak.To znaczy jesli dobrze grasz.
-Gram chyba dobrze.
-Możemy sie przekonać-uśmiechneła się do niego.
-Meczyk?
-Jak znajdziesz drużyne to oczywiście.A o co ?
-Dla każdego zawodnika się coś znajdzie.
-Dobrze.
Znaleźli się pod pokojem Sandie.Ze złością że to koniec przechadzki spojrzała na drzwi pokoju.
-To do jutra?
-No chyba tak.
-Dobranoc.
-Dobranoc-Patrzała jak odchodzi po czym weszła do pokoju.Zobaczyła już zanurzoną w śnie Katie.Nathalia robiła coś przy lustrze. Nie odzywając się wzieła rzeczy i poszła pod prycznic.Gdy zaczeła się lać woda usłyszała ciche stapanie mokrych stóp po kafelkach.Zakręciła wode,dziwiąc się kto może być o tej godzinie w łazience:
-Ktoś tu jest?
Nikt się jednak nie odezwał.Stwierdziła że się przesłyszała i znowu odkeciła wodę.Po chwili jednak usłyszała szept:
-Sandie.-Nie znała tego głosu.Znieruchomiała.Obwineła się ręcznikiem szybko wychodząc z kabiny:
-Kto tu jest?!
Nadal nikt się nie odzywał.Ubrała się szybko i poszła popłozyć się myśląc że się przesłyszała przez brak snu.Zasneła. Śniło jej sie że idzie korytarzem,zobaczyła rozwidlenie dróg.Rozpoznała w drzwiach między rozwidleniem piwnice szkolną,która była w tym momencie pralnią.Drzwi delikatnie sie uchyliły.
-Kto tam jest?-spytała ale nie usłyszała odpowiedzi.Ciekawa kto moze jej robić takie kawały weszła tam.Zapaliła światło,i zeszła po szkrypiących schodach.Rozejrzała się lecz nikogo nie zobaczyła.Dostrzegła tylko wielkie lustro,które według pani od histori stało tu od setek lat.Nagle usłyszała szelest.
-Sandie-ktoś szeptał tuż koło niej.Odwróciła się by zobaczyć kto.
-To nie jest śmieszne!Kto tu jest?-zaczeła krzyczeć.
-Sandie-usłyszala szept tuż przy uchu.Znieruchomiała wolno odwracając głowę w stronę lustra.Dalej widziała tylko ciemność.
Katie obudziła się slysząc przeraźliwy krzyk.Spojrzała na zegarek.Wybiła akurat druga piędziesiąt.Spojrzała czy Sandie się też obudziła,leczo dziwo nie było jej w łóżku.
-Nie wróciła?-szepneła.Spojrzała do kosza z brudnymi ubraniami widząc że musiała być jeśli jej bluzka którą miała na spacerze tam leży.Odczekała dziesięć minut mysląc że czerwonowłosa poszła do ubikacji.Gdy jednak jej nie zastała bez wachania wyszła z pokoju szukając przyjaciółki.
-Sandie-mówiła co kilka minut na korytarzu myśląc że może ją usłyszy.Doszła na najniższe pietro.Widząc zapalone światło przez uchylone drzwi piwnicy zeszła na dół.
-Mrozi krew w żyłach-pomyślała.
Jej oczom ukazała się leżąca postać na ziemi,którą była Sandie.Podbiegła do niej i zaczeła ją szturchać.
-Sandie co ty tu robisz? obudź się!-Gdy zobaczyła że nic to nie dało szybko sprawdziła czy bije jej serce.Biło normalnie.Katie szybko pobiegła na góre szukając jakiejkolwiek pomocy.Wbiegła na kogoś przewracając się przy tym.Byl to Fabian.
-Fabian!Ona zemdlała!Pomóz mi!-ciągneła za rekę w stronę piwnicy zaspanego chłopaka.
-Kto?
-Sandie.
Chłopak szybko pobiegł tam i zaczął ją budzić.Gdy okazało się że to nic nie daje kazał Katie iść po pielęgniarke.Starsza kobieta w mgnieniu oka przyszła.Kazała brunetowi zanieść poszkodowaną do gabinetu.A gdy to zrobił rozkazała im pójść spać.Po drodzę do pokoju spytał się:
-Jak ją znalazłaś?
-Usłyszałam krzyk.
-Martwię się o nią
-Ja też.Mam nadzieje że tylko zemdlała.
Juz od szóstej czarnowłosa czuwała nad Sandie.Zmieniała jej mokra szmatkę na czole co piętnaście minut gdyż okazało się że wraz z zemdleniem złapała ją wysoka gorączka.
-Jak pani mysli co jej jest?-zmartwiła się Katie.
-Zemdlała bo pewnie jest chora.
-Nie czuła się wczoraj chora.
-W nocy najprawdopodobniej lunatykowała.Możliwe że choroba dopiero objawiła się w nocy.Wychodzę,poradzisz sobie z nią?
-Tak.
Katie nadal czuwając nad przyjaciółką ujrzała że otwierają jej się oczy.Zaspana podniosła się na łokciach i patrząc na przyjaciółkę powiedziała:
-Miałam paskudny sen-dopiero po tych słowach ujrzała gdzie jest-Gdzie ja jestem?
-U pielęgniarki.
-Czemu?
-Zemdlałaś wczoraj.
-Co? Ale czekaj opowiem ci ten sen zanim go zapomnę.Śniło mi się że ktoś był w piwnicy.Poszłam to sprawdzić.Coś mnie wołało ale nic nie mogłam ujrzeć.Tam nikogo nie było! Wymawiało tylko moje imię.
-Sandie.Dlatego znaleźliśmy cię w piwnicy?
-Słucham?!Jak to w piwnicy?
-Znalazłam cię nieprzytomną w pralni.
-To niemożliwe.To był sen.
-Leż tutaj mam bilety na 12:45 do kina.Idziesz czy czujesz się za słabo?
-Żartujesz?Oczywiście że idę.To mam jeszcze 5 godzin?Ogarnę się chociaż.
-Poleż jeszczę.
-Oczywiście-uśmiechneła się łozbuzersko.Czarnowłosa wyszła do pokoju żeby się szykować na wyjście do kina.Nadeszła godzina 12:30.Dziewczyny już były w kinie.
-Katie czy to nie Natt i Fabian?-spytała Sandie.
-O niee!-udawała czarnowłosa-tylko nie oni.
Weszły na sale zajmując miejsca.Za chwile Fabian jak i Natt zajeli miejsce obok nich.
-Macie tutaj miejsca? Co za zbieg okoliczności.-zastanowiła się Sandie.
Mineło dziesięć minut filmu po czym czerwonowłosa szepneła do Katie:
-To jakieś romansidło!
-Tak wiem-uśmiechneła się czarnowłosa-Chyba musze do toalety.
Wstała z miejsca i widząc że przyjaciółka nie patrzy udała się na rzędy ustawione wyżej tam usiadła i oglądała film.Około dziesięciu minut później Nathaniel szpenał Fabianowi że musi iść po popcorn.
-PRzecież nie chciałeś popcornu.-szepnął brunet.
-Nabrałem ochoty-Widząc że kumpel też nie patrzył na niego udał się w stronę Katie.
-Zostawmy ich samych.
-No dobra.Nie zorientują się że tu jesteśmy?
-Nie.
Po czterdziestu pięciu minutach filmu mozna było zauważyć że Sandie i Fabian śmieją się do siebie.Widząc to Natt zrobił zadowloną minę.
-Jakie ty nudne filmy wybierasz.-ziewnął.
-Ty ogółem jesteś nudny.
-Tak jak całe twoje życie.
-Nic o nim nie wiesz.
-I nie zamierzam wiedzieć.Wystarczy mi patrzeć jak biega lamaga na boisku.
-Ty idioto!-krzykneła na całą salę unosząc pięść Katie.Wszyscy zwrócili się w stronę dobiegającego krzyku.-Yyy chodziło mi że bardzo kochany idioto.Przepraszam.
Sandie spojrzała się i wysłała jej smsa ,,Czemu nie siedzisz tutaj? Jakieś problemy w łazience? ; )" Czarnowłosa szybko poszła na sowje miejsce obok przyjaciółki tłumacząć że była długa kolejka.Tak samo wykrecił się NAthaniel wracając z górnego rzędu.
Po kinie dziewczyny siedziały w pokoju i rozmawiały.
-wiec w poniedziałek po lekcjach są eliminacje do drużyny-Powiedziała Sandie
-ciekawe kto przyjdzie- odparła Katie
-pewnie połowa dziewczyn nie umie grać w piłke
-napewno ktoś się znajdzie
-oby- powiedziała czarwonowłosa
włąśnie zadzwonił telefon brązowookiej gdy go wzieła do ręki zobaczyła sms'a od Fabiana
-idziesz na spacer :)?
Jak tylko go przeczytała zalała ja fala ciepła, uśmiechneła się pod nosem i zapytała się przyjaciółki
-robimy coś czy...
-wiesz ja się chyba położę
-ok to ja pójdę na spacer
-ok
więc szybko odpisała na sms'a i napisała:
-ok za 10 min przed szkołą?
-jasne odpisał jej
Katie domyśliła się po co Sadnie idzie na spacer więc po jej wyjściu poszła za nią
zchowała się się za drzewem w parku koło ławki na której usiedli
-jak się czujesz?- Zapytał zmartwiony chłopak
-dobrze- uśmiechnęła się
-to.. Jaki jest twój ulubiony zespół ?
-no mam taki jedena ale nie jest znany Rise Against
-o znam ich najlepsza piosenka to...
-Make it stop-powiedzieli równocześnie uśmiechając się zarazem na taką zgodność
-Świetnie mi się z tobą rozmawia- powiedział Fabian
-Dziękuje mi z tobą też- uśmiechneła się
-a jeszcze miałem ci powiedzieć że jutro gramy ten macz zobaczysz czy się nadaje.
- dobra potem ustalimy składy.
-ok idziemy się przejść a potem odprowadzę cię do pokoju bo późno się robi

wstali i poszli katie poszła do pokoju a oni spacerowali aż do ciszy nocnej on odprowadził ją do pokoju i poszli spać.
Proszę o komentarze. z góry sorka za błędy
                   Kaktus i Marakuja

2 komentarze:

  1. A więc na prośbę Pameli (czytelniczki mojego bloga) weszłam tutaj i przeczytałam pierwszy rozdział.
    Żeby nie było, że jakaś niepisząca babka daje wam porady...o nie. Ja piszę opowiadania i jeden z moich blogów cieszy się dość dużą popularnością. Chciałabym, abyście uważnie wczytały się w moje rady co do waszego stylu pisania.

    1. Widać, że macie pomysł i to jest naprawdę fajne. Jednak jest pierwszy błąd jaki rzuca mi się w moje okropne paczadła, a mianowicie: BRAK INTERPUNKCJI W TYTULE BLOGA. Wasz tytuł można wypowiedzieć w ten sposób: widzęsłyszęczuję. Jak jedno słowo, dlatego było by super, gdybyście dodały przecinki w tytule. Wtedy byłabym tak samo jak inni czytelnicy bardzo zadowolona.
    2. Drugim problemem, który zauważyłam jest brak wszelkiej interpunkcji w rozdziałach. Nie ma przecinków, czy tez kropek czy czegokolwiek i tak naprawdę można wszystko czytać jednym ciurkiem bez żadnych emocji, jakie powinny się znajdować.
    3. W waszym opowiadaniu mam wrażenie, że są same dialogi. Nie ma żadnych odczuć. To jest całkowicie normalne, ponieważ ja też się na początku próbowałam z tym uporać.
    4. Brak opisów :( Chyba to mnie smuci najbardziej. Chciałabym abyście powiedzmy porównały swoje rozdziały z chociażby prologiem z tego bloga: wyscig-za-marzeniami.blogspot.com
    Tutaj musicie zauważyć, że w opowiadaniach opisy, interpunkcja, odczucia itp. są bardzo ważnym elementem.
    Mi sie wasz blog bardzo podoba i z chęcią będę czytała dalej, ale bardzo bym prosiła o zwrócenie uwagi na to co napisałam. Naprawdę ja wiem, co mówię. Wiem, że to pewnie irytujące, ale jeśli chcecie by wasz blog stała się lepszy, to uwierzcie posłuchajcie mnie.
    Wiem, że jestem irytująca. Ale widzicie blogerką jestem od października i ja do tego wszystkiego musiałam dojść sama, bez niczyich rad i pomocy. Sama doszłam do 20 tysięcy wyświetleń i teraz robię wszystko, by pomóc innym blogerką, by się tak nie męczyły, jak ja.
    Jeśli będziecie miały jakieś pytania jak zrobić to, czy tamto, to śmiało piszcie: to jest mój meil: dzerr98@gmail.com
    możecie tez pisac w zakładce spam na tym blogu: heros-i-heroska.blogspot.com.
    Życzę dużo weny, miłego pisania, dużo komentarzy i sukcesów w pisaniu.
    Pozdrawiam
    Dżerrka :)

    OdpowiedzUsuń
  2. PS Dodajcie funkcję obserwatorów na blogu. Wtedy będzie łatwioej o was pamiętać.
    Tylko nie obserwatorzy google.
    Tacy zwykli obserwatorzy :)

    OdpowiedzUsuń